Nessun Dorma Nessun Dorma
470
BLOG

Rada Hańby Narodowej

Nessun Dorma Nessun Dorma Polityka Obserwuj notkę 5

 Oburzenie po powołaniu generała Jaruzelskiego do RBN wyrazili już prawie wszyscy przyzwoici ludzie. Daję skromne świadectwo i ja, choć zdecydowana większość przyjmuje tę bulwersującą wiadomość z obojętnością, albo nawet ze zrozumieniem. 

Może właśnie dlatego każdy głos sprzeciwu jest ważny. 

Zasługi generała są wielkie, przypomnę tylko o tych, które najbardziej zalazły mi za skórę. Jako bardzo młody chłopiec spędzałem wakacje u rodziny w Czechach. Kto mógł wiedzieć, że sierpień 1968 roku nie będzie najlepszą porą na podróże do Czechosłowacji? Zobaczyłem kolumny czołgów, przetaczających się po zamalowanych rozpaczliwymi napisami protestu drogami. Zobaczyłem zamalowane nazwy miast i ulic, bezsilność narodu, który zdążył już rozsmakować się w wolności. Do dzisiaj pamiętam brzmienie nadawanego po raz ostatni hymnu czeskiego, zagłuszanego odgłosami kanonady oddziałów wojsk Układu Warszawskiego, zajmujących rozgłośnię Czeskiego Radia. Kiedy przewaliła się największa zawierucha, wracałem z Mamą w nocy, prawie pustym pociągiem do kraju. W sąsiednim przedziale jechali jacyś pijani rodacy i na każdym przystanku wychylali się przez okno, wykrzykując z rechotem w puste perony bezimiennych stacji: "wrócimy jeszcze tutaj, ale w czołgach!" Nigdy nie było mi bardziej wstyd.

Ta wczesna lekcja wyprostowała mi jednak kręgosłup i już nigdy nie nabrałem się na komunistyczne kłamstwa. nawet te wczesne Gierka, wyciskające łzy wzruszenia z oczu gospodyń domowych. 

Generał Jaruzelski, ówczesny Minister Obrony Narodowej PRL nawet nie przypuszcza, jak wiele mu zawdzięczam. Nie przyjdzie mu również do głowy, że całym generacjom Polaków zwichrował życie, będąc istotnym trybikiem totalitarnej machiny. Jego dzisiejsze argumenty nie różnią się niczym od argumentów innych, osadzonych na ławie oskarżonych dyktatorów. Różni się tylko jego pozycja: w najbardziej zaszczytnym gronie byłych komunistów i tajnych współpracowników, powołanych przez prezydenta wszystkich zniewolonych Polaków, by jednać się z odwiecznym narodowym wrogiem.

Przywołam jeszcze tylko jedno wspomnienie, bardziej powszechne, bo zupełnie polskie i nie tak odległe w czasie. Nigdy nie zapomnę ciszy w eterze rano 13 grudnia, w dzień wprowadzenia stanu wojennego. Kiedy wreszcie pojawił się obraz, zobaczyłem generała Jaruzelskiego, który w czarnych okularach, przez zwinięte w dziubek usta cedził te swoje słowa pogardy, zakłamania i groźby. Były to słowa, zabijające nasze wszystkie nadzieje, nasze plany i nasz entuzjazm i marzenie o wolności.

Żadne argumenty, żadne wyjaśnienia nie tłumaczą decyzji Bronisława Komorowskiego, który zapraszając generała stawia się z nim w jednym, karnym szeregu marionetek, gotowych na skinienie Moskwy.

Próbuję ocalić niepodległość i zachować wierność przekonaniom. Czasami wymaga to uczciwości wobec siebie i innych.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka