2 obserwujących
116 notek
68k odsłon
126 odsłon

"Love Express..." - podróż w...

Walerian Borowczyk, Paryż, 1965r. /Agencja Forum
Walerian Borowczyk, Paryż, 1965r. /Agencja Forum
Wykop Skomentuj

Pierwszy, ale chyba nie ostatni film Kuby Mikurdy to historia sukcesu Waleriana Borowczyka, zapoczątkowanego filmem "Goto. Wyspa miłości"- aż po zjazd - czyli "Emmanuel 5" . Obraz "Love Express. Przypadek Waleriana Borowczyka" nie jest kinem popularnym. To pełnometrażowy dokument, który takiemu widzowi jak ja a także młodym kinomanom, ma przedstawić postać 'Boro'. Najlepszym mottem dla dokumentu mogą być słowa samego reżysera:

-Trzeba przedstawić Borowczyka polskiemu widzowi. Przedstawić, a nie przypomnieć, bo oprócz "Dziejów grzechu" i wczesnych animacji ogromna większość filmów Borowczyka nie trafiła nigdy do dystrybucji w kinach czy na DVD.

Film to owoc 5-letniej pracy Mikurdy wypełnionej poszukiwaniwaniami i przekopywaniem archiwaliów przez tego młodego filozofa, dziennikarza, filmoznawcy, tłumacza i wreszcie  reżysera. "Love Express...", jest tak jakby kolejowym expressem, który mknie w dobrym tempie przez ekran, a widz ogląda kolejne  wspomnieniowo - filmowe sekwencje, przeplatane wspólczesnymi obrazami oraz komentarzami. Film przedstawia/ trzymając się terminologii reżysera/ okres życia i twórczości Borowczyka po wyjeździe z Polski. Narratorem - tak jakby - jest Noel Very wieloletni współpracownik i autor zdjęć do pięciu filmów Borowczyka. Oprócz Very'go, poznajemy fanów 'Boro', którzy opowiadają o swoich fascynacjach jego filmami, patrząc na ekran monitora emitującego fragmenty filmów. 

W filmie występują tylko dwie kobiety, jedną z nich jest Lisbeth Hummel, która zagrała w "Bestii". Na archiwalnych migawkach z planu "Besti", widzimy przerażoną Hummel, którą Borowczyk reżyseruje w scenie z różą , a właściwie ustawia, jakby była marionetką z jego animacji. 

 Na osobną uwagę zasługuje wypowiedź Andrzeja Wajdy, który wspomina syna kolejarza z Poznania wyróżnionego przez profesora krakowskiej ASP, jako jedyny prawdziwy talent wśród studentów. Mimo upływu lat, Wajda nie zapomniał o tych dziesięciu tysiącach baksów nagrody za krótkometrażową animację "Dom" na EXPO'58 w Brukseli, dzieło tandemu Lenica - Borowczyk. Notabene, na tym samym festiwalu jedną z nagród otrzymał Roman Polański za film "Dwaj ludzie z szafą". Wrażenie robi filmowa sekwencja z wizyty w Szwajcarii, gdzie ekipa w magazynie odnajduje kompletną kukłę bestii a Noel Very zgarnia, i zabiera ze sobą sierść potwora.

Film Mikurdy mimo wszystkich swoich zalet, jednak pozostaje niepełnym filmowym portretem Borowczyka, wymuszonym przez obszerny materiał, uwarunkowania dramaturgiczne, wymagania producenta oraz brak zgody Ligii Branice - Borowczyk na wspomnienie o jej życiu z 'Boro'. W tym filmie są ciekawe zdjęcia autorstwa Piotra Stasika i Radosława Ładczuka. Kapitalnym jest zabieg, kiedy na zbliżeniach widzimy twarze mówiących w ich reakcjach na obraz z monitora. Natomiast na osobną uwagę zasługuje klimatyczna muzyka autorstwa Stefana Wesołowskiego, która znakomicie konweniuje z warstwą wizualną filmu.

Z filmowego dorobku Waleriana Borowczyka udało mi się obejrzeć  - "Bestię"/vide: https://youtu.be/wwQM7xqcidA / i "Dzieje grzechu" - ten ostatni kilkukrotnie - kiedy pierwszego? nie pamiętam , ale za to wiem gdzie. Moja wiedza i zainteresowanie artystycznymi działaniami Borowczyka, plastyka, scenografa, autora zdjęć, pisarza i reżysera filmów animowanych oraz aktorskich, zakończyło się w ubiegłym stuleciu. Dobrze, więc się stało, że Kuba Mikurda zafascynowany nie tylko filmami Borowczyka przypomniał, a właściwie przedstawił jego postać tak naprawdę nieznaną polskiej publiczności.

"Love Express" to nareszcie pierwszy polski film o życiu i twórczości Waleriana Borowczyka, po obejrzeniu którego nabrałem apetytu na podróż dalekobieżnym expressem w...

obv






Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura