Miesiącami karmiono Polaków dętymi historiami o mitycznym apartamencie de luxe w Gdańsku oraz rzekomych nadużyciach mieszkaniowych. Dziś z wielkich oskarżeń Donalda Tuska, Romana Giertycha i sprzyjających im mediów nie zostało absolutnie nic. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku oficjalnie i prawomocnie umorzyła śledztwo, udowadniając, że systemowe logowania były automatycznym błędem recepcji, a druga kluczowa informatorka mainstreamu od spraw majątkowych właśnie odsiaduje wyrok 3 lat więzienia za oszustwa.
Podczas gdy Roman Giertych w amoku poluje na czarownice i pisze złośliwe tweety na X, pod samym nosem Koalicji Obywatelskiej miliony złotych z pomocy powodziowej szerokim strumieniem płyną do rodzin i sąsiadów ich własnych działaczy. CBA już weszło do akcji. Odsłaniamy porażające kulisy systemowej hipokryzji i pytamy wprost: kiedy doczekamy się oficjalnego „przepraszam” ze strony medialnego syndykatu?
Kompromitacja oskarżycieli: Jak pękła bańka mitycznego „apartamentu”
Przez wiele miesięcy Onet, TVN24, Gazeta Wyborcza oraz Newsweek grzały temat do czerwoności. Wmawiano Polakom, że Karol Nawrocki okradał Muzeum II Wojny Światowej, bezprawnie zajmując luksusowy apartament de luxe. To na podstawie tych medialnych rewelacji poseł Roman Giertych złożył oficjalne doniesienie do prokuratury.
Twarde fakty zmiażdżyły tę narrację: Prokuratura Okręgowa w Gdańsku oficjalnie umorzyła śledztwo. Eksperyment procesowy czarno na białym dowiódł, że „dowody” Giertycha były fikcją – adnotacje o rezerwacjach były nanoszone automatycznie przez recepcję muzeum, a sam Nawrocki nie miał nawet dostępu do oprogramowania KW Hotel Pro! Wszystko odbywało się zgodnie z prawem, statutem i w celach służbowych.
Kluczowa informatorka Onetu i TVNu w więziennej celi
Gdy temat apartamentu zaczął się sypać, medialny syndykat uderzył tzw. „aferą mieszkaniową”. Przed kamerami i na łamach portali brylowała Anna Kanigowska, przedstawiana jako „zatroskana opiekunka społeczna”, która oskarżała Nawrockiego o bezduszne przejęcie lokalu starszego seniora.
Jaki jest finał tej obrzydliwej manipulacji? Prawda okazała się dla salonowych dziennikarzy druzgocąca. Główna informatorka mediów właśnie trafiła do więzienia na 3 lata za oszustwa (art. 286 KK)! Sąd potwierdził, że ta kreowana na autorytet moralny kobieta to seryjna, bezwzględna recydywistka karana wcześniej za fałszerstwa finansowe. Żadna z wielkich redakcji nie zadała sobie trudu, by sprawdzić kartotekę kryminalną swojego źródła – ślepo powielali kłamstwa oszustki, bo pasowały pod polityczne zamówienie.
Prawdziwe afery pod nosem rządu: 4,5 miliona dla swoich, a dla ludzi... kartofle
Podczas gdy Roman Giertych i medialna machina próbowali zniszczyć Nawrockiego, pod ich własnym nosem rozkwitało prawdziwe, porażające bezwstydem El Dorado.
Jak ujawniło dziennikarskie śledztwo na łamach Wirtualnej Polski, do jednej, malutkiej wsi Dziwiszów, w której mieszka wiceprezes dolnośląskiej agencji KARR (i wpływowa polityczka KO) Anna Konieczyńska, trafiło aż 4,5 miliona złotych pomocy powodziowej!
Mąż pani wiceprezes (wspólność majątkowa) zgarnął 200 tysięcy złotych na... pęknięte płytki na tarasie luksusowego pensjonatu, choć z danych satelitarnych i raportów straży pożarnej wynika, że na tym wzgórzu woda nawet nie stała!
Sąsiad zza płotu wyciągnął 3,2 miliona na rzekome szkody w sali zabaw, której nikt nigdy nie widział otwartej, a KARR już zdążył mu umorzyć większość długu. Sprawą zajmuje się już Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA).
A co w tym samym czasie dostają od władzy zwykli, potrzebujący Polacy? Posłanka KO Kinga Gajewska w blasku fleszy i przed obiektywami aparatów pojechała do Domu Pomocy Społecznej i wcisnęła w ręce schorowanego seniora... pięciokilowy worek ziemniaków, zrobiła zdjęcie na social media i odjechała. Dla elity miliony na pęknięte kafelki na suchym wzgórzu, dla ludu upokarzający ochłap do politycznej ustawki.
Kto tu powinien przepraszać?
Gdy fakty i prokuratorskie ustalenia legły na stole, oskarżyciele nagle nabrali wody w usta. Roman Giertych ucieka na X w prymitywne, pełne jadu szyderstwa o prokuraturze, a Onet, TVN, Wyborcza i Newsweek udają, że temat skazania ich własnej informatorki nie istnieje.
Wizerunkowy domek z kart runął. Kłamstwa przegrały z faktami. Pytamy więc prosto z mostu: kiedy doczekamy się oficjalnych, publicznych przeprosin dla prezydenta Karola Nawrockiego ze strony ludzi, którzy przez miesiące nakręcali ten bezwzględny, polityczny lincz?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach – nie pozwólmy, aby ta gigantyczna manipulacja została wyciszona.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)