prawa wybuchła 7 kwietnia po publikacji Wirtualnej Polski „Publiczny szpital, prywatny zabieg krewnego senatora KO". Z ustaleń dziennikarzy wynikało, że polityk wraz z członkiem rodziny ominęli izbę przyjęć i weszli bezpośrednio na oddział chirurgii. Tam chirurg i anestezjolog — jedyni lekarze pełniący tego dnia dyżur — przeprowadzili zabieg.
NFZ uruchomił kontrolę kilka godzin po publikacji. Wystąpienie pokontrolne, do którego dotarła WP, wskazuje na nieprawidłowości jednoznacznie: „Niezapewnienie całodobowej opieki lekarskiej w Oddziale Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej oraz w oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii w dniu 15.03.2026 r. poprzez udzielenie w trakcie dyżuru lekarskiego przez jedynych lekarzy będących na dyżurach w ww. Oddziałach, świadczenia poza systemem świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, co stanowi naruszenie przepisów" — czytamy w dokumencie. Tym samym Fundusz potwierdza, że wykonana operacja była de facto prywatnym świadczeniem.
Skąd 134 tys. zł? To równowartość dziennego ryczałtu, jaki szpital powinien był otrzymać z NFZ za ten dzień w ramach kontraktu — i taką samą sumę ma teraz zwrócić w ciągu 14 dni. Decyzja nie jest prawomocna; placówka może się od niej odwołać.
Senator odpiera zarzuty. Już 12 kwietnia w mediach społecznościowych Lenz i jego żona zapowiedzieli, że padli ofiarą „hejtu, kłamstw i pomówień". Twierdzili, że w szpitalu nie było kolejki, a cała sprawa miała zostać „zmyślona". Ustalenia WP wskazują tymczasem, że na izbie przyjęć w czasie wizyty polityka przebywało 17 osób, w tym pięć przywiezionych przez zespoły ratownictwa medycznego.
Akta krążą też po prokuraturach. Po zawiadomieniach trafiły kolejno do Torunia, Włocławka, Gdańska, by ostatecznie 29 kwietnia zostać przekazane do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy (źródło: Metropolia Bydgoska, 29 kwietnia 2026; Polskie Radio PiK, 29 kwietnia 2026). Prokuratura w Gdańsku uzasadniła decyzję m.in. tym, że dyrektor placówki Mariusz Trojanowski jest aktywnym członkiem lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej, a sam Lenz został wybrany do parlamentu w 2023 r. z listy tego samego ugrupowania.
W postępowaniach toczą się dwa wątki. Jedno zawiadomienie złożył sam senator — twierdzi, że doszło do ujawnienia tajemnicy lekarskiej. Drugie dotyczy podejrzenia, że zabieg z 15 marca został przeprowadzony z naruszeniem obowiązujących procedur. WP zapytała szpital o wynik jego wewnętrznej kontroli; do czasu publikacji odpowiedź nie nadeszła.
Czy szpital zapłaci karę, czy się odwoła — i czy prokuratura postawi senatorowi jakiekolwiek zarzuty? Na razie ani jedno, ani drugie nie jest przesądzone. Pewne pozostają co najmniej dwie rzeczy: dwa oddziały publicznego szpitala były tego dnia faktycznie bez lekarza, a budżet placówki zostanie uszczuplony o 134 tys. zł.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)