Telefon na każdej lekcji – dane, które alarmują
Badania nie pozostawiają złudzeń. Zdaniem nauczycieli prawie połowa uczniów nie przestrzega żadnych szkolnych reguł dotyczących korzystania z telefonów. Sami uczniowie są jeszcze bardziej szczerzy – co drugi z nich przyznaje, że zasady te są regularnie łamane. Tymczasem rodzice są zaskakująco optymistyczni: aż 71 proc. z nich jest przekonanych, że ich dzieci stosują się do szkolnych regulacji.
▶ 70% uczniów regularnie korzysta z telefonu w szkole
▶ 20% – na każdej lub większości lekcji i przerw
▶ Ponad 1/3 uczniów uważa, że nauczyciele sami nie przestrzegają szkolnych zasad
Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące dzieci poza szkołą. Przeciętnie w Polsce dziecko dostaje własny telefon w okolicach 10. urodzin, ale w dużych miastach smartfony trafiają do rąk siedmio- i ośmiolatków. Ponad 92 proc. uczniów ma w telefonie dostęp do internetu, prawie 87 proc. korzysta z niego codziennie.
Ustawa, która dzieli
W Sejmie złożono poselski projekt ustawy o zmianie Prawa oświatowego (druk nr 1526), który ma zakazać uczniom szkół podstawowych korzystania z telefonów i innych urządzeń elektronicznych na terenie szkoły. W szkołach ponadpodstawowych zakaz miałby charakter fakultatywny – do decyzji dyrektora i rady szkoły.
Projekt przewiduje wyjątki w uzasadnionych przypadkach, np. dla dzieci ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi, dla których urządzenia są niezbędnym narzędziem funkcjonowania. Wnioskodawcy podkreślają, że celem zmian jest ograniczenie negatywnych skutków uzależnienia od ekranów.
Polska nie byłaby tu pionierem. Francja, Hiszpania i Szwecja już kilka lat temu zdecydowały się na systemowe zakazy w szkołach. W Polsce do tej pory decyzje w tej sprawie leżały wyłącznie po stronie poszczególnych placówek.
Eksperci: zakaz to dopiero początek
„Niestety, choć era cyfrowa rozwija się w Polsce od co najmniej 20 lat, wciąż jedynym rozwiązaniem, nad jakim debatujemy, jest zakaz korzystania z telefonów w szkole." – Dominik Kuc, Fundacja GrowSPACE
To głos sceptyczny wobec samego instrumentu zakazu. Ekspert wskazuje, że przez dwie dekady nie wypracowaliśmy żadnej kompleksowej strategii cyfrowego wychowania – i zamiast ją budować, sięgamy po najprostsze narzędzie administracyjne.
„Sam zakaz używania telefonu w szkole bez dodatkowych działań edukacyjnych, rozmów, warsztatów może nie przynieść oczekiwanych efektów." – Agnieszka Juraszek
Podobnie ocenia sytuację Izabela Leśniewska, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. Przyznaje, że w jej szkole uczniowie w większości przestrzegają obowiązującego zakazu, ale zaraz dodaje, że zakaz zawsze generuje opór, a sama ustawowa regulacja bez głębokiej pracy wychowawczej – w szkole i w domu – mija się z celem.
„Mnie do wprowadzenia ustawowego zakazu używania telefonu w szkole przekonałyby jedynie badania naukowe, które potwierdziłyby skuteczność tego rozwiązania." – Izabela Leśniewska, OSKKO
Problem zaczyna się długo przed szkołą
Ekspertki z Fundacji na rzecz Dzieci i Młodzieży zwracają uwagę, że rozmowa o telefonach w szkole pomija istotę problemu – czyli powszechne wystawianie dzieci na działanie ekranów już od niemowlęctwa. Wczesny i niekontrolowany kontakt z urządzeniami może opóźniać rozwój mowy, zaburzać koncentrację uwagi i prowadzić do nadmiernego pobudzenia.
Co więcej, rodzice często nie zdają sobie sprawy, że zostawienie dziecka z telefonem lub tabletem naraża je nie tylko na dysregulację uwagi, ale i na niebezpieczne kontakty w sieci. Renata Luścińska podkreśla, że dlatego działania prewencyjne powinny trafiać przede wszystkim do placówek opiekuńczych i bezpośrednio do rodziców.
▶ Wczesna ekspozycja na ekrany wiąże się z problemami z mową, skupieniem i nadpobudliwością
▶ Przeciętne polskie dziecko dostaje pierwszy smartfon ok. 10. roku życia
▶ W dużych miastach – już w wieku 7-8 lat
Kiedy telefon staje się uzależnieniem
Fonoholizm to termin opisujący szkodliwe, kompulsywne używanie telefonu – i dotyka on znacznej części polskiej młodzieży. Co trzeci nastolatek nie wyobraża sobie spędzenia dnia bez smartfona. Prawie 27 proc. – gdyby zapomniało telefonu – wróciłoby po niego do domu. Niemal jedna trzecia odczuwa niepokój, gdy nie ma go przy sobie.
Symptomy fonoholizmu u dzieci to nie tylko czas spędzony przy ekranie. To agresja i silny niepokój na prośbę o odłożenie telefonu, problemy ze snem, bóle głowy, trudności z koncentracją oraz coraz słabszy kontakt z rzeczywistością poza siecią. Psychologowie wskazują, że za nadużywaniem telefonu często kryją się głębsze potrzeby: lęk przed samotnością, trudności w nawiązywaniu relacji, potrzeba przynależności do grupy rówieśniczej.
„Dobry i drogi telefon stał się symbolem statusu społecznego – czymś, czym można się pochwalić, jak kiedyś zegarkiem czy rowerem otrzymanym na komunię." – uzaleznieniabehawioralne.pl
Rodzice: część problemu czy część rozwiązania?
Badania ujawniają trudny paradoks. Rodzice są najbardziej optymistyczni co do tego, że ich dzieci stosują się do szkolnych zasad – choć rzeczywistość jest zupełnie inna. Jednocześnie sami bywają elementem problemu: zdarza się, że matki wyrywają się z pracy i przyjeżdżają do szkoły interweniować, gdy ich dziecko zostało na chwilę pozbawione dostępu do telefonu.
Psychologowie wskazują na jeszcze jeden powszechny błąd wychowawczy: nagradzanie dzieci dostępem do sieci lub karanie ich odcięciem od internetu i telefonu. Taki mechanizm sam w sobie utrwala przekonanie, że smartfon jest czymś wyjątkowo pożądanym – i paradoksalnie wzmacnia uzależnienie.
Aż 62 proc. nastolatków uważa, że jeśli rodzic jest uzależniony od telefonu, łatwiej uzależni się jego dziecko. Higiena cyfrowa zaczyna się więc od dorosłych.
Co zamiast samego zakazu?
Eksperci są zgodni w jednym: zakaz może być jednym z elementów rozwiązania, ale nie może być jedynym. Potrzebna jest przemyślana strategia łącząca regulacje prawne z edukacją cyfrową – prowadzoną zarówno w szkole, jak i w domu.
Postulują m.in.: warsztaty i rozmowy o higienie cyfrowej prowadzone z uczniami i rodzicami, kampanie społeczne wyjaśniające, dlaczego ograniczenie czasu ekranowego jest ważne, a także włączenie nauczycieli jako modelowych użytkowników – bo ponad jedna trzecia uczniów uważa, że to właśnie pedagodzy sami nie przestrzegają zasad.
Izabela Leśniewska podsumowuje to dobitnie: trzeba zacząć od mentalności i edukacji, a nie od przepisu. Bo uczniowie wracają do domu – i tam spędzają znacznie więcej czasu z ekranami niż w szkole.
zrodło
https://www.uzaleznieniabehawioralne.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (2)