57 obserwujących
1347 notek
1347k odsłon
648 odsłon

Jak Strzembosz bronił czerwonej kasty w togach. Żadne tam "środowisko samo się oczyści"

Wykop Skomentuj4





maj 1990.
"Dlaczego odszedł Adam Strzembosz, wiceminister sprawiedliwości? - pyta wczorajsza "Gazeta Wyborcza". To samo pytanie postawiliśmy wczoraj w kuluarach ministrowi sprawiedliwości Aleksandrowi Bentkowskiemu. [minister sprawiedliwości 1989-91, PSL, adwokat, członek Nacz. Rady Adwokackiej 1986-1989, rejestrowany przez SB jako TW "Arnold" i "Kamil", uniewinniony przez... sąd od zarzutu kłamstwa lustracyjnego, jeden z architektów obalenia rządu J. Olszewskiego]
- Że mój zastępca odszedł dowiedziałem się z prasy, powiedział nam minister Bentkowski. Owszem istnieją przymiarki, by profesor Strzembosz przeszedł na stanowisko prezesa Sądu Najwyższego.
Jednak żadnych decyzji tu jeszcze nie ma.
Podobno nie ten fakt spowodował jego rezygnacje, lecz krytyczny stosunek do polityki kadrowej resortu, tak przynajmniej sugeruje "Gazeta Wyborcza"? [heh czerwony kameleon z Czerskiej]
- Nie przypuszczam, by były to słowa mojego pierwszego zastępcy, stwierdził w odpowiedzi na to A. Bentkowski".  [piękne podsumowanie działalności Strzembosza]


Strzembosz - nazywany dzisiaj sarkastycznie czerwonym Hałabałą z Lasek - o przejściu komunistycznych sędziów PRL do orzekania w RP. Czas: już po poparciu w sejmie okrągłostołowo-magdalenkowym wniosku Jaruzelskiego o powołanie  sędziego PRL Adama Strzembosza, wiceministra sprawiedliwości u Mazowieckiego, na pierwszego prezesa niesławnego (nie od dzisiaj) Sądu Najwyższego. Tak nominant Jaruzelskiego legendował łobuzów w togach sędziowskich, którzy zajęli miejsce polskich sędziów sprzed 1939 r. i udawali, że też są polskimi sędziami.

image

1990 rok.

"- w dalszym bowiem ciągu mają orzekać sędziowie, których orzeczenia i postawa budziły uzasadnione wątpliwości w powyższym okresie.

- Mam tego pełną świadomość. Nie można mnie posądzać o to, że nie wiem, jaka jest rzeczywistość. Oczywiście nie znam wszystkich szczegółów, ale ogólne moje rozeznanie mocno jest osadzone w realnym świecie. Jeżeli więc reprezentuję znany pogląd, to czynię tak dlatego, że nie widzę właściwych mechanizmów, które by pozwoliły na wyeliminowanie sędziów wzbudzających wątpliwości bez jednoczesnego dotknięcia jednej z fundamentalnych gwarancji niezawisłości sędziowskiej. Taką gwarancją, fundamentem niezawisłości jest nieusuwalność sędziów. Proponowano przeprowadzenie jakiejś weryfikacji sędziów. Pytałem, kto i na podstawie jakich kryteriów ma to uczynić. Czy sędzia, który np. w okresie stanu wojennego skazał na najniższy z możliwych wymiar kary lub odstąpił od rozpoznania sprawy w trybie doraźnym, zasługuje na aprobatę czy potępienie? Można utrzymywać, że znacznie lepiej by było, gdyby złożył rezygnację z pracy w sądzie i w ogóle nie orzekał. Być może, w pewnych wypadkach byłoby lepiej, gdyby tak uczynił, ale w innych — gorzej. Czy przy tego rodzaju ocenach można całkowicie pomijać kontekst historyczny, obowiązujący porządek prawny, na który sędziowie nie mieli zasadniczego wpływu? Czy więc dla doraźnych efektów należało odstąpić od konsekwentnego przestrzegania zasady niezawisłości przez naruszenie gwarancji nieusuwalności? Zresztą patrząc na wymiar sprawiedliwości z punktu widzenia dużych liczb, trzeba otwarcie powiedzieć, że nawet w okresie stanu wojennego wymiar ten zaskoczył ówczesną władzę in minus. Orzecznictwo w sprawach karnych było znacznie łagodniejsze od tego, jakie przewidywano, decydując się na wprowadzenie stanu wojennego. Wysuwane wobec konkretnych sędziów zarzuty, oparte w zasadzie na przypuszczeniach, nie mogłyby znaleźć dostatecznego potwierdzenia dowodowego w ewentualnym postępowaniu dyscyplinarnym. Ja wysuwałem i próbowałem lansować tezę, że tylko kolegia i zgromadzenia sędziów najpełniej mogą się wypowiadać na temat kwalifikacji niezbędnych do piastowania określonych stanowisk i funkcji. Tylko więc te gremia powinny decydować o przesuwaniu konkretnych sędziów na stanowiska odpowiadające — powiedzmy — ich możliwościom intelektualnym i odwadze cywilnej. Zasadnicze zmiany zaszły, jak wiadomo, w Sądzie Najwyższym [to sędzia Strzembosz o sobie].


O wyhodowaniu kasty.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo