52 obserwujących
1320 notek
1314k odsłon
325 odsłon

Daniło Wietrenko i Jan Kowalski

Wykop Skomentuj1



O operacji Triest:
"Przez prawie sześć lat, od jej rozpoczęcia pod koniec 1921 r. aż do zakończenia w kwietniu 1927 r., kierowano z wielką wprawą pracą konfidentów pozorujących działalność antysowiecką, a także sprzedawano za ich pośrednictwem zagranicznym wywiadom dokumenty skompilowane z danych autentycznych i fałszywych, lub prawdziwe, których wartość była niewielka. Uzyskane pieniądze finansowały rozwój operacji. W rezultacie WCzK/OGPU dezinformował organizacje emigrantów i zagraniczne służby wywiadu oraz skutecznie przeciwdziałał ich poczynaniom".

"Operacja "Triest" zakończyła się w kwietniu 1927 r. Nie znamy bezpośrednich przyczyn jej zaprzestania. Być może stało się to pod wpływem sytuacji międzynarodowej i kryzysu na linii Moskwa-Londyn, którego apogeum nastąpiło w maju 1927 r., gdy Wielka Brytania zerwała stosunki dyplomatyczne. (...) W Moskwie prawdopodobnie zdano też sobie sprawę, że operacja może zostać zdemaskowana. (...) W kwietniu 1927 r. Edward Opperut wraz z Marią Zacharczenko-Szulc "zbiegł" z ZSRS do Finlandii. Ujawnił w prasie, że organizacja "Triest" była prowokacją sowieckiego kontrwywiadu".


Dosłownie na dniach przed ujawnieniem przez służby sowieckie "Triestu" jako swojej prowokacji...


2 marca 1927 r. polskie czynniki miarodajne poinformowały o rozbiciu w Warszawie siatki szpiegowskiej, której przewodził osiadły w Polsce w 1920 r. Daniel (Daniło) Wietrenko, opisywany jako były pułkownik rosyjskiego sztabu generalnego, a później generał armii gen. Judenicza, walczącego z bolszewikami. Wraz z nim zatrzymano jego żonę Marię, Jana Kowalskiego (także jako Stefan-Jan Kowalski), Surę/Sarę Naumarkównę/Naumanówna, a później także szereg innych osób. "Likwidacją akcji" kierował szef urzędu śledczego Wacław Suchenek-Suchecki (brat Henryka z Oddziału II).

Niżej jeden z opisów, sądząc z późniejszych wyroków nie do końca przedstawiający rzeczywistość (i to jest także jeden ze znaków, że ta sprawa była elementem jakiejś gry). Być może kluczową, lub drugą kluczową postacią był zatrzymany po wyjściu z teatru "Jan Kowalski", opisywany jako handlowiec, podejrzewano lub stwierdzono, że nie są to jego prawdziwe dane, ale prawdziwych nie udało się chyba ustalić, nie wiedziano kto to właściwie jest i jak się nazywa.

image
 "Rzekomy Jan Kowalski"

"W związku z wykryciem przez władze bezpieczeństwa wielkiej afery szpiegowskiej Daniela Wietrenki, b. oficera sztabu generalnego armji carskiej a potem gen. Judenicza i z dokonaniem wczorajszych licznych aresztowań, dowiadujemy się nowych szczegółów.
Wietrenko, rozporządzając ogromnemi sumami pieniędzy wciągał do organizacji szpiegowskiej pozostających bez zajęcia byłych pracowników różnych instytucyj państwowych, przez których nawiązywał stosunki z ich kolegami, innymi urzędnikami państwowymi.
Ci, za pieniądze dostarczali potrzebnych szpiegom materjałów, dotyczących bojowej gotowości Rzeczypospolitej, lotnisk, urządzeń naszych wojsk lotniczych, planów linji kolejowych, dróg oraz sieici telefonicznej, plany i fotografje twierdz i innych umocnień, a nawet plany projektowanych linij kolejowych i telefonicznych.
Gdzie nie pomagały pieniądze, tam Wietrenko wysyłał młode kobiety, a ten środek rzadko zawodził.
Przy likwidowaniu szajki szpiegowskiej dokonano już bardzo licznych aresztowań, a oczekuje się wielu nowych. [łącznie było to 17 osób, ostaną się trzy]
Dotychczas osadzono w więzieniu herszta szpiegów, Wietrenko, jego żonę Marję, studentkę Wolnej Wszechnicy Polskiej, Surę Neumarkównę, przy której znaleziono paczkę z tajnemi dokumentami, agenta jednego z państw ościennych podającego się za Jana Kowalskiego, Stanisława Wagnera, bronzownika pracującego w wojskowych warsztatach lotniczych i jego żonę Helenę, b. urzędniczkę Ministerstwa spraw wojskowych; para ta dostarczyła wiele nieocenionej wartości materjału wywiadowczego. Z licznych pomocników i łączników aresztowano Janinę Jodłowską [i Irenę Jodłowską, które "trudniły się wydobywaniem tajemnic wojskowych od osób służących w wojsku"], Jadwigę Suchtównę, Irenę Jabłońską, Jadwigę Rutkowską, Annę Walterową, [Feliksa Pawła Baum-Rittera] Ajzyka Waltera i Stefanję Wojniłłowicz, która przybyła do Warszawy jako kurjerka z Brześcia nad Bugiem.
Prócz aresztowań w Warszawie, dokonano szeregu aresztowań na prowincji: w Bydgoszczu y, Tczewie, Brześciu nad Bugiem, Baranowiczach i wielu innych miastach, przeważnie na Kresach Wschodnich. Wszyscy aresztowani przewiezieni będą do Warszawy i osadzeni w więzieniu wojskowem przy ul. Dzielnej.

image

Daniel/Daniło Wietrenko. Zdjęcie z 1927 r. a opis z 1930 r.: syn Rodjona i Marji, lat 48, urodzony w Rosji, wyznania prawosławnego, wzrost średni, szatyn szpakowaty, oczy piwne.
image
Daniło Wietrenko po upadku armii Judenicza przybył w 1920 r. do Polski i pracował tu w szwedzkiej firmie leśnej Stenson (także jako Svenson), po jej zlikwidowaniu ("nagle i w zagadkowy sposób"), w 1925, Wietrenko zaczął robić interesy na własną rękę (lasy), przy czym ilość wyjazdów jego stale się zwiększała. "Jakiś czas mieszkał stale w Brześciu n. B. w październiku 1926 r. sprowadził się jednak ponownie do Warszawy". Był obserwowany "nie ulegało bowiem wątpliwości, iż Wietrenko prowadzi bardzo skrupulatnie studja wywiadowcze".
Chyba jednak trudno przyjąć, że Wietrenko po opuszczeniu Estonii (w której miał wcześniej przebywać), podczas swojego pobytu w Polsce, nie był związany w jakiś sposób z polskimi służbami.

Inna charakterystyka Wietrenki i innych (zbeletryzowana chyba, co tu jest prawdą a co nie):
"Był w stepach kirgiskich znany ród kozacki Wietrenków. Przed wojną europejską jeden z potomków tego rodu Daniel Wietrenko służył w armji rosyjskiej w randze pułkownika generalnego sztabu. Był gnębicielem wszystkich podejrzanych o szpiegostwo. Po wojnie europejskiej w czasie domowej walki toczonej w Rosji w konnej armji Judenicza rej wśród kozaków wodził generał Daniel Wietrenko, który psuł dużo krwi bolszewikom. W roku 1920 w czasie pamiętnej inwazji bolszewickiej, na pograniczu polskiem, pewnego dnia przyszedł jakiś ubogi człowieczyna wraz z kobietą, która była jego żoną, i z sześcioletnią dziewczynką. Przedstawił on papiery na nazwisko kozackiego generała Daniela Wiertenko i ze łzami w oczach opisał całą niedolę życia wśród bolszewików. Przybyły do Polski generał Wietrenko z początku osiadł na Kresach, a od paździenika 1920 r. przeniósł się na bruk warszawski i zamieszkał wraz żoną i córką w skromnym pokoju przy ulicy Karmelickiej w domu nr 3(?) [adres w czasie zatrzymania to Komitetowa 3]. Wkrótce otrzymał posadę w zlikwidowanej obecnie firmie szwedzkiej Stenson i rozpoczął życie na szerokiej stopie pobierając niedużą pensję. Wkrótce firma została zlikwidowana, Daniel Wietrenko w dalszym ciągu mianował siebie jej reprezentantem, jeździł po większych miastach kresowych i zaglądał do Gdańska, rozporządzał przytem tak ogromnymi sumami, że zwrócił uwagę władz bezpieczeństwa. Poczęto go obserwować i stwierdzono, że w tym czasie Wietrenko, dotąd człowiek biedny, najniespodziewaniej kupił sobie duży dom w Wilnie, że ma czeki w rozmaitych instytucjach bankowych na bardzo poważne sumy. Nie było wątpliwości, że Wietrenko zaprzedał się bolszewikom i jest na ich usługach, pełniąc obrzydliwą funkcję szpiega. Domysły te potwierdziły się jeszcze bardziej, gdy poczęto śledzić przyjaciół Wietrenki, jak np. podającego się za Jana Kowalskiego, który rozporządzał również bajońskiemi sumami, jeździł luksusowem, czernem autem i bywał w sekretnych melinach dokąd również zaglądali bolszewiccy agenci i wybitniejsi emisarjusze. Za szpiegami poczęto chodzić krok w krok i ustalono, że Wietrenko nocuje nietylko w domu, lecz i w innych miekszaniach, iż Jan Kowalski pomimo, iż posiada dość gruntownie język francuski, poczyna go studiować od początku i bierze lekcje tegoż języka u dwuch nauczycielek, które w gruncie rzeczy, jak ustaliło później śledztwo, były ajentkami bolszewickiemi.
Żona Wietrenki, 28-letnia Marja, pochodząca z polskiej rodziny Sucheckich z Mińska, kobieta inteligentna, stara się nawiązać wszelkiemi siłami znajomości z polskimi oficerami ze sztabu generalnego, z lotnictwa i z urzędnikami z Ministerstwa Kolei.
Jan Kowalski zajmował naraz dwa mieszkania, gdzie regulował rachunki z Wietrenkiem i innymi agentami.
"Aresztowany i oskarżony o szpiegostwo Wietrenko tłomaczy się, że zbierał wiadomości nie w celach szpiegowskich, a jedynie dla informacji rosyjskiej prasy zagranicznej.
W ciężkich warunkach, gdy szpiedzy nie mogli się spotykać, spotykali się oni w sieni domu Hersego przy ul. Marszałkowskiej.


image
Mniej więcej w tym czasie, fragment ulicy Marszałkowskiej z kamienicą domu mody Bogusława Hersego.

image
1937/1938 kamienica od- i przebudowana po pożarach, a przed zbombardowaniem przez Niemcy /AP Warszawa/



...Studentka Wolnej Wszechnicy Sura Naumark z którą się spotykał w teatrze i w kinach, rzekomy Jan Kowalski, była sekretarką i wtajemniczoną w całą akcję szpiegowską. Zatrzymani pochodzili z Kresów i bardzo często jeździli na pogranicze, gdzie oddawali plany bolszewikom. Przy zatrzymanym Kowalskim znaleziono 30 dolarów i 600 złotych gotówką i notatkę pisaną przez nieznaną osobę, opiewającą, że to jest drobna suma, wydana mu na potrzeby jednodniowe... Aresztowania, które się rozpoczęły w dniu 26 lutego trwają jeszcze i teraz. Liczba bandy szpiegowskiej powiększa się niemal co godzina. Dalsze energiczne dochodzenie w tej sprawie prowadzi naczelnik policji politycznej komisarz Wacław Suchenek - Suchecki.

Opis okoliczności aresztowania:
"Przed kilku dniami sprawa dojrzała do likwidacji. Wietrenko na ul. Marszałkowskiej przed sklepem Hersego spotkał się z agentem sowieckim, razem z nim wrócił do mieszkania przy ul. Komitetowej 3 i tam wręczył mu sporą paczkę. Z paczką tą agent udał się do mieszkania studentki woln. wszechnicy polskiej Sary Neumarkówny przy ul. Żelaznej. Po upływie godziny Neumarkówna z tą samą paczką udała się na ul. Marszałkowską i tu na rogu ul. Świętokrzyskiej aresztowano ją i poddano ścisłej rewizji. Materjał, zawarty w paczce, przedstawiał się wręcz sensacyjnie. Znaleziono szereg map, wykresów, fotografji aut pancernych, węzłów kolejowych, lotnisk, poszczególnych typów aeroplanów itd. Przeprowadzone dalsze badania i rewizje doprowadziły do wykrycia zdjęć z rozkładu biur sztabu gen. oraz ustalenia, iż Wietrenko miał zorganizowany cały sztab techniczny, który precyzyjnie wykonywał wszystkie jego zlecenia. Robota ta pochłaniała oczywiście sumy olbrzymie, których sowiety nie szczędziły".

(19 marca 1927) "100 tysięcy dol. na aferę szpiegowską rzuciło ościenne państwo. B. rosyjski gen. Wietrenko aresztowany przed kilku tygodniami wraz z żoną i towarzyszmi za uprawianie szpiegostwa na rzecz ościennego państwa obecnie osadzony w więzieniu

przystąpił do pisania swych pamiętników, przed rozpoczęciem których złożył on sensacyjne zeznanie władzom sądowym.

Zeznań tych oczywiście podać narazie nie możemy, jednak wynika z nich, że bolszewicy przed niczem się nie cofają, aby uzyskać ważne polskie tajemnice państwowe.
Jak się okazuje, na tę aferę szpiegowską asygnowano do stu tysięcy dolarów. Duże sumy sięgające kilkunastu tysięcy dolarów miały być wydane za plany dotyczące naszego lotnictwa wojskowego i tajemenice baonów gazowych i przeciwgazowych.
W związku z tą sprawą na pograniczu sowieckiem aresztowano szereg osób, które były w kontakcie z Wietrenką i całą jego kompanją".

Wkrótce po ujawnieniu tej sprawy w rosyjskiej prasie emigracyjnej głos miał zabrać jeden z czołowych dowódców w armii Judenicza a przez pewien czas dowódca armii północno-zachodniej w walce z bolszewikami gen. lejt. Aleksandr Pawłowicz Rodzianko, który w jak najgorszym świetle przedstawił postać Wietrenki, obciążając go niepowodzeniem ataku na Petersburg, poprzez niewypełnienie rozkazu i podjęcie błędnych decyzji, opisywać go miał jako żądnego sławy i konfliktowego poprzez liczne nietakty wobec przełożonych i podkomendnych.
Rodzianko pisać miał także, że "Po likwidacji armji "północno-zachodniej" nastąpił rozkaz rządu estońskiego o natychmiastowem zorganizowaniu partji leśnych z szeregowych tej armji dla eksploatacji lasów. Gen. Wietrenko został przedsiębiorcą leśnym", gdzie miał wykorzystywać robotników, płacąc im po 30 estońskich marek dziennie, co ledwo starczało na jedzenie, a sam jeździł do Rewla i "spędzał wesoło czas w restauracjach". Później w Polsce pracował dla leśnej firmy "Svenson".

"Dowodzenie ustaliło, że niektóre z tych [aresztowanych] osób miały tylko przypadkową styczność z aferzystami i te niezwłocznie po zbadaniu okoliczności, potrzebnych do dalszego śledztwa - zwolniono. Do grona takich przygodnie wplątanych do sprawy należały pp.: Emma, Anna, Zofja siostry Walter, oraz zamieszkujący u nich p. Paltiel Hertem. Okazało się, że Wietrenko zachodził do pp. Walter dwukrotnie z zamiarem wynajęcia pokoju i to zrodziło u obserwujących Wietrenkę agentów podejrzenie, że szpieg miał jeszcze jedną zakonspirowaną siedzibę".

Dwudniowa rozprawa przed sądem rozpoczęła się 9 grudnia 1927 r. a na ławie oskarżonych zasiadły ostatecznie trzy osoby - Wietrenko, "osobnik podający się za Jana Kowalskiego, którego prawdziwego nazwiska nie zdołano dotychczas ustalić", oraz Sara Neumark. Cała trójka oskarżona była z art. 111.1 kodeksu karnego, "który za przekazanie państwu obcemu wiadomości, dotyczących bezpieczeństwa państwa, przewiduje karę ciężkiego więzienia do lat 8, za dostarczenie zaś planów miejscowości ufortyfikowanych do 15 lat ciężkiego więzienia", opisywanego także jako: "szpiegostwo, polegające na zakomunikowaniu osobie trzeciej w interesie państwa obcego wiadomości, lub przedmiotów, które winny być zachowane w tajemnicy, a które dotyczą zewnętrznego bezpieczeństwa Polski, albo jej sił zbrojnych".

Rozprawie przewodniczył sędzia Posemkiewicz, a oskarżał prokurator Myller. Ciekawie przedstawiała się formacja obronna - Wietrenki bronił Leon Okręt, Kowalskiego - Duracz ("jeden z najważniejszych ludzi Moskwy w Polsce", współpracownik służb sowieckich w Polsce, któremu prezydent Warszawy przywrócił niedawno patronat ulicy) a Neumarkówny Berenson.

"Już na wstępie posiedzenia obrońca Wietrenki zgłosił poparty przez innych obrońców wniosek o jawność rozpraw, gdyż oskarżonym, a przeważnie Wietrence, chodzi o to, by jego zdala będący koledzy i przyjaciele byli uświadomieni, iż czyn jego bynajmniej nie wymaga "sekretnego" posiedzenia, że honoru jego żadna nie plami hańba i że wreszcie to co komunikował osobom trzecim, nie należało do rzeczy tajnych. Sąd jednak nie zgodził się z tym wnioskiem i zarządził rozprawę tajną, a po wysłuchaniu wielu świadków, biegłego oficera sztabu generalnego i przemówień stron ogłosił wczoraj wyrok, skazujący na więzienie, zamieniające dom poprawy: Wietrenkę - na cztery lata, Kowalskiego - na pięć lat, a Najmanównę - na 9 miesięcy. Tej ostatniej sąd zaliczył więzienie śledcze (zapobiegawcze), uznając, że orzeczoną karę już odcierpiała. Zaznaczyć tu należy, że sąd okręgowy zmienił kwalifikację czynu oskarżonych, podaną w akcie oskarżenia i skazał ich z art. 111 kod. kar. a nie ze 111.1, to jest za dopomaganie rządowi lub agentom państwa obcego w zbieraniu wiadomości, dotyczących wprawdzie zewnętrznego bezpieczeństwa Państwa, ale wiadomości, które nie były przeznaczone do zachowania w tajemnicy".

Skazani wnieśli apelację, która została rozpatrzona 2 kwietnia 1928 roku. W drugiej instancji sędzia Sztajer, przy udziale sędziów Zaborowskiego i Janowskiego, a z oskarżenia prokuratora Siewierskiego i przy obronie wnoszonej w imieniu Wietrenki przez adw. Okręta i Berlanda, w imieniu "Kowalskiego" przez sowieckiego agenta Duracza, i w imieniu Neumanówny przez Berensona, zmienił wyrok pierwszej instancji w ten sposób, że Neumanówna została uniewinniona, Wietrenko otrzymał wyrok dwóch lat więzienia, a "Kowalski" został skazany na 4 lata więzienia.

W październiku 1929, a więc zapewne po odbyciu kary i zwolnieniu z więzienia Daniło Wietrenko wraz z żoną znalazł się na ogłoszonej liście osób z nakazem wydalenia z granic Polski. W 1930 r., zapewne z tego powodu znaleźli się też na liście osób poszukiwanych.


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura