54 obserwujących
1325 notek
1331k odsłon
159 odsłon

Capek

Wykop Skomentuj


Cat-Mackiewicz:
"Oto śpiewak Kiepura, brat znakomitszego od siebie Kiepury, przyjechał do Lwowa i trafił na alarm lotniczy. W zgiełku, w rwetesie, w hałasie wyraził się: „łobuzy, nawet taksówek nie mogą dostarczyć, ćwiczeń im się zachciało”.
Jakiś przechodzień to usłyszał. Protokół. Obraza armii, narodu itd.
Sędzia skazał Kiepurę na 50 złotych grzywny, czyli najniższą karę, jaką mógł wymierzyć na podstawie art. 127, przewidującego karę do dwóch lat więzienia.
Jest rzeczą jasną, że Kiepura nie mógł chcieć znieważyć armii polskiej. Był zdenerwowany, był naokoło hałas i nieporządek, rzucił kilka słów nieprzemyślanych; oczywiście, że źle zrobił, ale przecież pomiędzy słowem rzuconym niebacznie a obrazą armii własnego narodu jest przepaść olbrzymia i tylko ludzie pozbawieni delikatniejszych uczuć mogą tej przepaści nie widzieć...
Dlaczego zajmuję się Kiepurą i jakimś zajściem we Lwowie? Nie jestem notabene muzykalny i nie pamiętam, czym słyszał kiedykolwiek nie tylko Władysława, ale i Jana Kiepurę. Nie potrzebuję więc spekulować na bezpłatny bilet na koncert.
Doszedłem jednak do przekonania, że największą, gigantyczną wadą naszego narodu, naszego społeczeństwa jest skłonność do pozy, faryzeuszostwa, zakłamania. Obawiam się tego artykułu 127 k.k. Mniejsza tam o ten incydent na dworcu, który nauczy pana Kiepurę oglądać się, czy nie ma jakiego patrioty w pobliżu, kiedy się chce wycholerować na korytarzu w wagonie". ("Książka moich rozczarowań" 1939, via cytat 04.05.2020).

Tyle znany zakłamany pozer, który okaże się faryzeuszem, i Judaszem.

Rzeczywistość zgoła inna, połajanki oparte zostały o fałszywy opis zdarzenia. Zgiełk, rwetes i hałas urządził pan Władysław, gorzej, że w ucho policjanta. A sama scena rozgrywa się w trzecim miesiącu wojny w Hiszpanii (z udziałem dwóch naszych totalnych sąsiadów).

"Przybył p. Władysław Kiepura do Lwowa późnym wieczorem w sobotę, kiedy to nie uprzedzone widocznie o przybyciu wybitnego gościa władze zarządziły alarm lotniczy. Kiedy p. Kiepura junior przybył na dworzec miasto nasze spowite było w ciemnościach. Śpiewak wysiadłszy z pociągu zażądał taksówki. Życzeniu jego nie można było jednak zadość uczynić, gdyż, jak wiadomo, ruch wszelkich pojazdów został w tym czasie wstrzymany. Usłyszawszy to zaczął się p. Ladis Kiepura denerwować i krzyczeć. Nie pomogły perswazje numerowych i innych obecnych osób. Zirytowany do dostateczności pan Kiepura krzyknął: "Do cholery! Zachciało się tym bałwanom alarmów lotniczych". Ten występ śpiewaka nie znalazł jednak uznania w oczach znajdującego się w pobliżu posterunkowego, który nie ocenił wyjąkowych walorów głosowych p. Kiepury i wygotował przeciw niemu doniesienie. W konsekwencji wystąpił więc p. Władysław Ladis Kiepura ponownie, tym razem przed Sądem grodzkim karnym. Również jednak sędzia dr. Mossing nie znalazł uznania dla głosu tenora i ocenił występ jego tylko na 50 zł., którą to grzywną ukarał p. Kiepurę za nie przystojne zachowanie się i wyrażanie. Tak zakończyły się dwa nadprogramowe i zgoła zbyteczne występy p. Władysława Ladisa Kiepury, które nie przyniosły mu ani sławy ani zaszczytu".

"Piękny głos, a tak brzydkie słowa
Władysław Kiepura przyjechał swego czasu na występ gościnny w Operze Lwowskiej. W chwili przyjazdu śpiewaka we Lwowie odbywał się alarm lotniczo-gazowy i wskutek czego została wstrzymana całkowicie komunikacja po mieście. Kiepura, którego nie chciano wypuścić z dworca i który nie mógł dostać się do taksówki, w zdenerwowaniu wypowiedział następujące słowa: "Te łobuzy nie mieli nic lepszego do roboty, niż manewry, zamiast wystarać się o taksówki". Wypowiedziane słowa słyszał policjant, który wezwał Kiepurę do komisariatu, gdzie doręczono mu natychmiastowe wezwanie na przyśpieszoną rozprawę przed sądem lwowskim. Kiepura tłumaczył się, że nie użył zarzucanych mu wyrazów i twierdząc natomiast, że słowa te wypowiedział jeden z jego towarzyszów. Ponieważ śpiewak musiał udać się na występ do Hamburga, przeto sędzia lwowski zgodził się odroczyć rozprawę do dnia 31 października, kiedy to Kiepura ma przybyć ponownie na gościnne występy. Na nowy termin rozprawy zostaną wezwani świadkowie, którzy byli obecni przy tym zajściu".

"Ladis Kiepura, który przybył w swoim czasie do Lwowa na występy gościnne w operze, wysiadł z pociągu właśnie w tej chwili, kiedy we Lwowie odbywał się alarm lotniczy. Gdy Kiepurze nie pozwolono wyjść z dworca do miejsca, gdzie stały taksówki, zdenerwowany śpiewak użył niewłaściwych słów pod adresem armii. Na rozprawie w pierwszym terminie Kiepura twierdził, że słów obelżywych nie powiedział i zobowiązał się do dostarczyć sądowi świadków. Sąd sprawę odroczył.
Ladis Kiepura, który w międzyczasie wyjechał zagranicę, pomimo złożonego zobowiązania na rozprawę nie przybył. Ponieważ świadkowie stwierdzili winę Ladisa Kiepury, wyrokiem zaocznym został skazany na 50 zł. grzywny z zamianą na 10 dni aresztu. Zarówno prokurator, jak i obrońca oskarżonego od wyroku tego odwołali się do drugiej instancji".

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale