58 obserwujących
1399 notek
1392k odsłony
  1113   2

Odkrycie mini-krematorium w centrum Paryża



"Doktor Szatan"? Niewyjaśniona sprawa doktora Marcela Petiot.

11 marca 1944 roku do jednego z domów w XVI dzielnicy Paryża, położonego 1000 m. od Łuku Triumfalnego, sąsiedzi, skarżący się na straszny fetor wydobywający się z komina, wezwali straż pożarną...

image

Wkrótce okazało się, że dom przy rue Le Sueur 21, należący wówczas do doktora Marcela Petiota, a do 1941 roku do francuskiej aktorki Cécile Sorel, jest jednocześnie grobem kilkudziesięciu osób, jak się później okaże, a przy domu działa także minikrematorium, w którym przebiega właśnie proces palenia zwłok. [tu miejsce na makabryczne opisy z wnętrza paryskiego domu i potykających się w nim o makabrę strażaków]. Zakup domu łączono później z czasem przybycia z funduszami francuskiego szefa gestapo - Henry Chamberlina alias Henri Lafont, Petiot kupił go tydzień później. Dom zostanie rozebrany do końca w 1950 r., był już znacznie uszkodzony z powodu poszukiwania w nim skarbu przez kolejnych właścicieli.
image

Tajemniczy doktor Marcel Petiot (1897) pochodził z Auxerre brał udział w I wojnie światowej, został wówczas ranny i zatruty gazem, zdradzać miał też objawy załamania nerwowego, odstawiony do sanatorium, gdzie wpadł na pomysł aresztowania go kradzież koców, co pozwoliło mu uniknąć powrotu na front, później miał trafić do szpitala psychiatrycznego, a w czerwcu 1918 odesłano go na front, gdzie postrzelił się w stopę, ostatecznie wypisano go z wojska z powodów psychicznych. Po wojnie skorzystał ze szkoleń dla byłych żołnierzy i w końcu 1921 r. uzyskał dyplom lekarza. Przeniósł się do  Villeneuve-sur-Yonne w Burgundii, gdzie otworzył praktykę lekarską, ożenił się z córką bogatego hodowcy i rzeźnika, w latach 1927-31 był merem (w tekstach z epoki wspomniano tylko o członkostwie w Partii Socjalistycznej). Z powodu nadużyć finansowych i innych, zrzekł się fotela mera w 1931 i w 1932 roku został radnym departamentu, którego fotel musiał opuścić po tym jak kradł prąd, również bezkarnie. Po latach dwa tajemnicze zaginięcia z tego okresu przypisywano jemu (dwie kochanki). Przenosi się do Paryża, że gdzie przy Rue de Caumartin 66 otwiera swój gabinet lekarski, znany jest z przeprowadzania aborcji na życzenie. A jako "specjalista od detoksykacji" rozprowadza narkotyki z użyciem recept. Mimo tej znanej przestępczej działalności w 1936 roku zostaje mianowany médecin d'état-civil, z prawem do wystawiania świadectw zgonu.
"Po wybuchu II wojny światowej i upadku Francji Marcel Petiot zaczął wystawiać fałszywe zaświadczenia o ubezpieczeniu zdrowotnym obywatelom francuskim powołanym do pracy przymusowej w Niemczech. Leczył także chorych, którzy wrócili". "W lipcu 1942 r. został skazany za przepisywanie zbyt wielu środków odurzających, pomimo zniknięcia dwóch narkomanów, którzy mieli zeznawać przeciwko niemu. Marcel Petiot otrzymał grzywnę w wysokości 2400 franków".

Najbardziej dochodowym jego zajęciem było organizowanie, przy pomocy brata i 3 współpracowników, fałszywej drogi ucieczki dla Żydów i innych chętnych, gotowych zapłacić od 25 do 50 000 franków. Petiot oferował się także jako opiekun dla dzieł sztuki, mebli itp. Natępnie ludzie ci znikali a ich ciała trafiały początkowo do Sekwany, później do dołów z wapnem lub w krematorium paryskiego domu. Po wojnie pisano, że tą drogą zgromadził około miliona ówczesnych dolarów, dzisiaj mówi się o 50 milionach euro.

Przeskakując do dni procesu, fragmenty jednego z opisów:

Dom był owego wieczoru pusty. Kiedy zawezwana straż ogniowa, wraz z kilkoma policjantami, zastała drzwi zamknięte - wyłamano je. Wewnątrz znaleziono zaimprowizowane krematorium - dwa piece służące do palenia zwłok i dół wypełniony wapnem, głębokości około 6 metrów - i kilkanaście poćwiartowanych i częściowo spalonych już zwłok.

image

image

image

Policja zatelefonowała do właściciela domu. Telefon przyjął sam Petiot i odpowiedział, że natychmiast przyjedzie. W kwadrans potem podjechał na rowerze i zsiadłszy, zapytał policjanta co tu się właściwie stało. Kiedy ów odpowiedział mu, że w domu znaleziono szczątki kilkunastu zwłok, odpowiedział ironicznie: "To nic takiego. Oni wszyscy są z Gestapo", wsiadł na rower i odjechał. Od tego czasu, mimo wszelkich starań ze strony policji, nie można go było znaleźć.
W trzy tygodnie po makabrycznym odkryciu, przeprowadzono rewizję w domu brata doktora, Maurice Petiot. Dała ona nadspodziewane wyniki.

image
Znaleziono 139 walizek zawierających ubrania

Petiot, podający się za członka "ruchu oporu" [komunistycznych Maquis], reklamował w pewnych sferach swe możliwości szmuglowania ludzi zagranicę. Chętnych wyjazdu zwabiał do swojego domu i tu ich mordował. Po wstępnych rozmowach z agentami doktora, pragnący wyjechać, czy też zmuszeni do wyjazdu, zabrawszy swój bagaż oraz pieniądze, klejnoty, które chcieli wywieźć ze sobą, zgłaszali się na Rue Lesueur. Tu, w małym gabinecie, mieszczącycm się na końcu domu, przyjmował ich doktor Petiot.
- "A teraz drogi panie", mówił zawsze z lekkim uśmiechem, przygotowując równocześnie zastrzyk - "musimy wypełnić maleńką formalność. Konsulat urugwajski [argentyński] uzależnia wydanie wizy od zaszczepienia jakiejś ich szczepionki, tak że jeśli nie ma pan nic przeciwko temu, możemy to zaraz załatwić"...
Po zastrzyku doktor Petiot natychmiast wychodził z gabinetu zamykając za sobą drzwi. Drzwi, które miały klamkę tylko z jednej strony, od wejścia z poczekalni. Z gabinetu klamki nie było. Trucizna działała powoli, a Petiot przez specjalnie w tym celu wbudowany w ścianę peryskop obserwował ostatnie chwile swych ofiar. 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura