59 obserwujących
1423 notki
1416k odsłon
  217   0

Czy Indianie w Kanadzie zabijali co drugie swoje dziecko

i chowali w nieoznaczonych grobach.


Władze Kanady, kolejne prowincje, zaczęły wprowadzać obowiązek szkolny od 1871 r. W Kanadzie w owym czasie władze miejskie wyłapywały nie posyłanych do szkoły, nieuczących się białych mieszkańców i odsyłały ich do szkół z internatem (residential schools), tych, które dzisiaj, w odniesieniu do Indian, prezentuje się w ramach propagandowej hucpy i wielkiego oszustwa, jako obozy koncentracyjne przeznaczone do eksterminacji Indian, chowanych cichaczem w masowych grobach przez księży i siostry zakonne, którzy wykończyli wcześniej te dzieci. W ramach tego ordynarnego oszustwa, absolwentów tych szkół mianowano - survivors, czyli ocalonymi.


Tymczasem  to tych, którzy przeżyli do wieku szkolnego uznać należy za ocalonych, przez długi okres udawało się to co drugiemu dziecku żyjącemu w rezerwacie. 50% dzieci nie dożywało wieku szkolnego, głównie za sprawą epidemii chorób zakaźnych i warunków życia.

image

 śmiertelność niemowląt 420 na 1000

gruźlica Indian w Kanadzie

"Epidemia i susza. - Podczas ostatniej zimy (1936) w północno-zachodniej części Wikariatu straszliwe spustoszenie wywołała wirusowa epidemia grypy i odry. To właśnie w Beauval zaraza pojawiła się nagle i dotknęła prawie całą populację. Naszą indiańską szkołę, jak również siedzibę misjonarską, natychmiast zamieniono na szpital i pomimo nadludzkiej pracy nałożonej na nasze oddane zakonnice, śmierć skosiła ponad 60 ofiar, 20 w szkole i ponad 40 wśród rodzin Misji.
Z równą gwałtownością epidemia szybko rozprzestrzeniła się na nasze inne północne misje, w szczególności na Ile-a-la-Crosse, Rivière au Boeuf i Portage la Loche. W każdej z tych Misji śmiertelność dochodzi do pięćdziesięciu. Jeśli weźmiemy pod uwagę i tak już ograniczoną populację tych miejscowości, liczby te mówią same za siebie, dają do myślenia i budzą strach wśród ocalałych. Dobry Pan, którego plany są zawsze miłosierne, wie lepiej niż my, jak najlepiej prowadzić dusze do nieba. Nie mówiąc o udręce misjonarzy, którzy widzieli, jak żałoba mnożyła się wokół nich, oczywiste jest, że służba zabierała im wszystkie dni, a często znaczną część nocy, i jak wielu rodzinom chorych i częstokroć pozbawionym jedzenia nieśli pocieszenie i pomoc swoją dobroczynnością".(1937)

image

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale