
"Londyn, 27 września - Dr Józef Retinger powracający z Moskwy po miesiącu pełnienia funkcji charge d'affaires zapowiedział dzisiaj gotowość armii liczącej od 100 000 do 150 000 ludzi do stanięcia w polu po otrzymaniu dostaw lekkiej artylerii i karabinów z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.
Podkreślił, że Rosjanie potrzebują wszystkich swoich dostaw by wyposażyć miliony rezerwistów.
Powiedział, że entuzjazm Polaków w Rosji dla podjęcia walki przeciw Hitlerowi jest tak olbrzymi, że pobór nie będzie potrzebny, dodał przy tym, że 1 500 000 Polaków w wieku niepoborowym jest żądnych podjąć pracę w fabrykach i na polach.
Szkolenie niedaleko Kaukazu
Jak donosi Retinger, 45 tysięcy polskich ochotników ćwiczy już w Saratowie, na północy Kaukazu, setki nowych przybywają każdego dnia ze wszystkich stron Rosji. Powiedział też, że polska armia będzie samodzielna w dowodzeniu na swoim obszarze działania, ze swoimi własymi katolickimi kapłanami, szkołami, z wolnością wyznania dla Chrześcijan i Żydów.
[Retinger] Oddał też hołd [he paid tribute] rządowi sowieckiemu, który, jak powiedział, w pełni wywiązał się ze złożonych przez siebie obietnic, na ile pozwalają warunki wojenne, zapewniając przy tym wszelką możliwą pomoc Polakom."
[Retinger] poinformował również, że Polski kościół katolicki zostanie wkrótce otwarty w Moskwie, możliwe, że także polska synagoga."
NY Post, 28 września 1941
Fakty:
"14 VIII podpisano w Moskwie polsko-sowiecką umowę wojskową w sprawie organizowania na terenie ZSRS armii polskiej. Miała ona stanowić część Polskich Sił Zbrojnych. (...)
Do czasu formalnej nominacji ambasadora RP Sikorski wysłał do Moskwy w roli chargé d'affaires swego zaufanego doradcę, Jóżefa Rettingera.(...)
12 VIII 1941 Prezydium Rady Najwyższej ZSRS ogłosiło dekret udzielający amnestii [!] wszystkim obywatelom polskim pozbawionym wolności jako jeńcy wojenni lub "na innych wystarczających podstawach'. Otworzyło to wrota więzień, łagrów i posiołek dla tysięcy Polaków więzionych przez system stalinowski [komunistyczny]. Na pierwszym posiedzeniu polsko-sowieckiej komisji wojskowej w dniu 16 VIII ustalono, że w 1941 roku utworzone zostaną dwie dywizje polskie i pułk zapasowy w sile 30 tys. zołnierzy, przy czym oddziały te miały być gotowe do walki już na początku października. (...)
Organizacja wojska polskiego napotykała ogromne trudności. Przede wszystkim nie było wiadomo, ilu Polaków znajduje sie na nie zajętych przez Niemców terenach oraz gdzie przebywają. NKWD i GUŁag nie kwapiły się z udzieleniem informacji na ten temat. Według oficjalnych oświadczeń sowieckich z 1939 r. oraz twierdzeń Mołotowa z kwietnia 1941 r. do niewoli wzięto około 300 tys. żołnierzy polskich; tymczasem obecnie władze sowieckie obstawały przy liczbie 20 tys. Spory dotyczyły też ilości ludności cywilnej. Czynniki sowieckie podawały liczbę 500 tys.obywateli, jednak pobieżne obliczenia polskie wskazywały na około 1,5 mln. ludności cywilnej, deportowanej w głąb ZSRS w latach 1939-41.
Na wiadomość o amnestii [!] dzisiątki tysiecy Polaków zaczęło opuszczać więzienia, łagry i miejsca zsyłki ruszając na poszukiwanie placówek polskich. Do punktów zbiorczych napływały codziennie masy udręczonych ludzi, którzy musieli dokonywać cudów zręczności i wytrwałości , by dotrzeć na miejsce przeznaczenia. Na stacjach kolejowych koczowały masy nędzarzy, którym przyświecał jeden cel - wydostanie się z sowieckiego piekła. (...) Po wielotygodniowych wędrówkach tylko część docierała na miejsce, innych władze sowieckie celowo wprowadzały w błąd, kierując w inne miejsca, nierzadko wcielając z powrotem do specjalnych batalionów pracy. Część zmarła po drodze, zaś ogromna masa Polaków nigdy nie opuściła obozów, gdyż nie dożyła zwolnienia lub nie otrzymała zgody na opuszczenie łagru (...).
Do Buzyłuku,Tatiszczewa i Tockoje nadciągały z mężczyznami całe rodziny, kobiety, dzieci i starcy. Przybywali z półwyspu Kola, z rejonu Archangielska, Kargopola, Workuty, znad Peczory i z Norylska, z Kazachstanu, południowej Ukrainy i Azji Środkowej. Znad Kołymy zwolniono 583 Polaków, z których do armii Andersa dotarło 171 osób. Przybywali zesłańcy z Jakucji, Sichote-Alinu i Kamczatki. Stopniowo wyłaniał się pełny obraz około 1,5 mln. Polaków deportowanych, więzionych, i traconych w potwornych warunkach systemu sowieckiego. (...)

Ci Polacy, którym się udało: "Gotowanie posiłku w Tatiszczewie jesienią 1941 r.", Arch.Fot.Stefana Bałuka, NAC
Instytucje polskie niepokoił fakt, że nie zgłosili się do wojska oficerowie więzieni w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. (...) Poszukiwaniem ich z ramienia dowództwa armii polskiej i ambasady RP zajął się Józef Czapski. Jego starania o ustalenie losu zaginionych rozbijały się jednak o mur taktyki zwodzenia i zwlekania prowadzonej przez kierownicze szczeble NKWD i GUŁagu (...). Komunikaty ambasady RP w sprawie poszukiwań oficerów skonfiskowała w piśmie 'Polska" cenzura sowiecka. (...)
Na konferencji moskiewskiej w dniach 29 IX-1X 1941 r. sprawa dostaw sprzętu dla armii polskiej w ZSRS została przesądzona niekorzystnie przez delegata angielskiego Williama Beaverbrooke'a, znanego z antypolskich uprzedzeń. Ustalono, że całą pomoc przekażą alianci zachodzni rządowi ZSRS, a ten z kolei wydzieli odpowiednią część Polakom. Mołotow stwierdził ponownie, iż rząd sowiecki może uzbroić zaledwie jedną dywizję Andersa, nie ma jednak nic przeciw specjalnym dodatkowym dostawom z Anglii i USA..."
prof. Wojciech Roszkowski, "Najnowsza historia Polski"




Komentarze
Pokaż komentarze