szpak80 szpak80
824
BLOG

Śladami ucieczki Willenberga ile km pieszo. I z kulą w nodze? Hm

szpak80 szpak80 Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 16

 

Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule:
Dystans pokonany jakoby z kulą w nodze przez Willenberga ("dobiegłem", "przeleciałem", "pędziłem", "biegłem", "przebiegłem", "wędrowałem", "błądziłem", "szedłem","rzuciłem się ku drodze", "pokonałem kilkoma susami", "zwolniłem kroku") wyniósł ok 60 km. (wcześniej napisałem, że było to 130 km.). Opowieść o pokonaniu 60 kilometrów pieszo z kulą w nodze ("utkwiła w mięśniu nogi") uważam za niewiarygodną, podobnie jak doznania erotyczne, walkę wręcz z wysokim wieśniakiem, jąkającgo się księdza oraz szczodrą sklepikarkę, a "Sk...syny" podały prawdziwą nazwę miejscowości - Radość.

Bunt w Treblince wybuchł 2 sierpnia 1943 r. po południu, ok. godz. 16.

Samuel Willenberg:


"Nagle poczułem szarpnięcie w nodze i uderzenie jakby kamieniem. Po krótkim czasie zorientowałem się, że mój but wypełnia się krwią. Okazało się, że kula trafiła mnie w nogę. Kulejąc dobiegłem do toru kolejowego (...)

Przelatujemy tor kolejowy, a potem betonową drogę. Biegnąc zanurzamy się w bagna. Ziemia tu jest podmokła. Drzewa liściaste dają nam osłonę. Pędzimy zwartą grupą. Jest nas kilkadziesiąt osób (...) Jedynie ja, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, co robię, przebiegłem przez wieś i zanurzyłem się w gąszczu liściastego lasu.
(...) Dokucza mi pragnienie. Mam na sobie koszulę i spodnie. Jeden z butów jest wypełniony krwią. Czuję silny ból w nodze. (...)"

"Trudno określić jak długo biegłem, uchodząc z piekła Treblinki. Ile tego dnia przeszedłem kilometrów (...) Przypomniałem sobie jednak, że w jakimś miejscu, jeszcze na początku ucieczki, przekroczyłem tor kolejowy. Że w innym miejscu od razu przebiegłem przez szosę. Że wędrowałem lasami i błądziłem po bagniskach i mokradłach. (...) Biegliśmy dalej (...) (...)  przeszedłem odważnie przez gromadę (...) Kiedy wreszcie wydostałem się z lasów, zerwałem wielką gałąź i trzymając ją na ramieniu szedłem przez odsłonięte tereny. Widziałem, że jestem ranny ale rana nie dokuczała mi zbytnio. Utykałem wprawdzie, jednak chęć życia nakazywała mi możliwie jak najszybciej oddalić się od niebezpiecznego obszaru. Gdy doszedłem do bagnistego wybrzeża Bugu zapadła już noc. Dowlokłem się do wsi Wólka Nadbużna"

Poniżej pierwotna wersja tekstu z odległościami przemierzonymi przez Willenberga z kulą w nodze. W komentarzu ktoś napisał, że miejscowość o identycznej nazwie (Wólka Nadbużna) znajduje się również w mniejszej odległości - ok. 20 km. Co oznacza, że człowiek z kulą w nodze przemieszczał się w tempie ok. 3-4 km. na godzinę w trudnym terenie, biegnąc czasem, czasem dając susy. Wciąż uważam, że to.... Choć ten akurat błąd być może, dla wielu :) , podważa cały tekst, a szkoda.

(odległość pomiędzy  obozem a miejscowością Wólka Nadbużna to 72 km./ lub ok. 20 km, pieszo, wg.maps.google; zachód słońca o tej porze roku - ok. godz. 20.30]

 

pierwotna mapka: http://s6.ifotos.pl/img/Willenber_nspqspr.jpg

Odległość z punktu A do B = ok. 72 km (ok. 72 km/ lub ok. 20 km od punktu wyjścia, od popołudnia)

(...) Wstąpiłem do pierwszej z brzegu chałupy i poprosiłem o czysty kawałek płótna i trochę jodyny. Kawałek szmaty się znalazł, ale jodyny nie mieli. Obandażowali moją ranę i poczułem się lepiej.(...)

[noc na wysepce, na którą zaprowadzono go po ukrytej kładce, noc pierwsza z pn./wt.]

Usnąłem dopiero o świcie.
Rano zjawił się na wyspie pewien wieśniak. [opowiadał o obławie)]
Jeszcze kilka godzin przeleżałem na wyspie. (...)
Szedłem w tym samym kierunku w jakim posuwała się obława.(...)
Przed wieczorem zatrzymałem się w wiosce, której nazwy, niestety nie przypominam sobie.
[noc w stogu siana, to jest druga noc od ucieczki, wt./śr.]

[rano]
Wlokłem się polami i okrążałem bagniska. Noga dokuczała mi lecz mimo bólu trzymałem się dzielnie. (...)

Moim dążeniem było oddalić się jak nabardziej od spalonego obozu.(...)

"Przed wieczorem dotarłem do jakiejś wioski. (...). Odpowiedziano mi ze śmiechem, że wieś nazywa się Radość. Po wtórującym tej odpowiedzi wybuchowi śmiechu zrozumiałem, że drwią ze mnie. Tego, który ze mnie zadrwił zapytałem z tupetem i złością:
- A ty w jakim pułku służyłeś skurwysynie, bo ja byłem w 66 pułku piechoty. [Willenberg twierdzi, że jak miał 16 lat walczył jako ochotnik, i z Niemcami, i z Sowietami, został ranny ale nic poważnego mu się nie stało, poleżał po czym wrócił do domu]
Zawstydzony spuścił oczy, inni też czuli się nieswojo."

 [wsi wieś Radość nie znalazłem w okolicy, więc to zapewne cd. opowieści]. Po zwyzywaniu od sk...nów, ruszył dalej. Pora na erotykę? Pora!] 

(...)

Oddaliłem się o kilka kilometrów, idąc ścieżką wśród lasu. (...)

[Trafia do domu, matka z małym dzieckiem siedzi w izbie na podłodze, poprosił o jedzenie, matka ociągając się wstała z podłogi i dała mu jeść, zaprowadziła dziecko "za przepierzenie", kiedy już zjadł, pani, którą zastał siedzącą na podłodze poszła z nim do łóżka (albo na podłogę..albo zgasło światło i poszli sobie spać, po buziaku na dobranoc itp. Tak wynika z poniższego fragmentu.]

" Zbliżyła się do mnie. Podniosłem się. Nasze ciała zbliżyły się do siebie. Poczułem przy sobie jej jędrne piersi. Z wdzięcznością przytuliłem ją do siebie. Nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Lekkim dmuchnięciem zgasiła lampę naftową. Ogarnęła nas ciemność."

[tak minąć miała 3 noc do ucieczki z obozu i postrzału w nogę, noc śr./czw.]

"Z rana pokazała mi kierunek, w którym mam się udać. Wszedłem w gęsty, piękny las. W południe doszedłem do szosy prowadzącej z Treblinki do Siedlec. Droga była bezustannie patrolowana. (...)
Postanowiłem przebiec szosę w miejscu zabudowanym i powoli wyjrzałem na drogę. W tej chwili ktoś chwycił mnie za ramię (...) [wysoki wieśniak] Nagłym szarpnięciem wyrwałem ramię z jego silnych jak szpony rąk. Błyskawicznie wyciągnąłem z kieszeni nóż kuchenny i dźgnąłem go w rękę. Odskoczył w bok, a ja rzuciłem się ku drodzę i w kilku susach znalazłem się po przeciwnej stronie. Wpadłem od razu w jakąś uliczkę, a widząc, że nikt mnie nie goni, zwolniłem kroku. W następnej wsi na jednym z budynków zauważyłem szyld lekarza. Nie zastanawiając się wiele, wszedłem do środka (...)
Z trudnością zsunąłem but z mocno już napuchniętej nogi i rozwiązałem nasiąkłe skrzepłą krwią szmaty. (...)

"Czwartego dnia dotarłem do Skibniew była to duża wieś parafialna, w której czynna była spółdzielnia i kościół. Wszedłem do parafii. Otworzyła mi gospodyni ubrana na czarno, patrzyła na mnie nieufnym wzrokiem. Ukłoniłem się grzecznie i powiedziałem, że chciałbym widzieć księdza. W tej samej chwili ksiądz ukazał się w drzwiach. Nie zaprosił mnie do środka. (...) Poprosiłem go o parę złotych na bilet kolejowy. Odpowiedział mi, jąkając się. Pierwszy raz w życiu widziałem księdza-jąkałę. Zrozumiałem, że to moje zjawienie wywowłało tę przypadłość. Jąkając się, powiedział, że jedyna rzecz, jaką może dla mnie zrobić, to dać mi błogosławieństwo na drogę." (...)
[dla kontrastu, zaraz opowiada taką historię, że udał się do wiejskiego sklepu i tam dowiedział się, że stacja jest w miejscowości Kostki, najwyżej 500 m. od Skibniewa, dziewczyna pracująca w sklepie dała mu 20 zł, 15 papierosów, po zmroku do stogu doniosła jeszcze kiełbasę, chleb i biały ser]
 

[Noc w snopach żyta. Noc czw./pt.]

 pierwotna mapka: http://s4.ifotos.pl/img/Willenber_nspqspa.jpg

 

Odległość z punktu B do C = ok. 55 km. (i jednocześnie ok.22 km od punktu wyjścia - A)

Dzień 5-ty (pt.), o godzinie 5 rano pociąg, podróż na trasie Kostki-Siedlce.
"Szedłem bocznymi uliczkami miasteczka, nie chcąc napotkać niemickich patroli. Dojrzałem szyldzik lekarza. Ból prawej rannej nogi dokuczał mi tak bardzo, że zaryzykowałem jeszcze jedną wizytę. (...)
"[lekarz] Pokiwał głową i oświadczył, że miałem dużo szczęścia, że nie dostałem gangreny. Dowiedziałem się od niego, że kula utknęła w mięśniu nogi. Dobrze by było ją jak najszybciej wyjąć, ale tego on zrobić nie może, gdyż po operacji musiałbym kilka dni leżeć, a u niego miejsca nie ma."

Około 130 km/ lub ok. 60 km. z kulą w nodze, z czego - jak wynika z treści - ok. 70/ lub ok 20 km kiliometrów od popołudnia (po 16.) do wieczora/nocy pierwszego dnia.

Pomyślałem sobie dość i nie śledziłem już kolejnych odcinków dróg przemierzanych przez tę kulę w nodze S. Willenberga.

...

Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule:
Dystans pokonany z kulą w nodze ("dobiegłem", "przeleciałem", "pędziłem", "biegłem", "przebiegłem", "wędrowałem", "błądziłem", "szedłem","rzuciłem się ku drodze", "pokonałem kilkoma susami", "zwolniłem kroku") wyniósł ok 60 km. (wcześniej napisałem, że było to 130 km.). Opowieść o pokonaniu 60 kilometrów pieszo z kulą w nodze ("utkwiła w mięśniu nogi") uważam za niewiarygodną, podobnie jak doznania erotyczne, walkę wręcz z wysokim wieśniakiem, jąkającgo się księdza oraz szczodrą sklepikarkę a "Sk...syny" podały prawdziwą nazwę miejscowości - Radość.

Odegłość A->B = ok. 20 km, B->D= ok. 40 km, Łącznie ok. 60 km.

***

Opowieści Willenberga dotyczące Powstania Warszawskiego posłużyły Gazecie Wyborczej do ataku na ten zryw, w 50 rocznicę jego wybuchu. W tych opowieściach Willenberg prezentuje siebie jako mix Supermana, Spidermana, Batmana, Invisible Mana i Punishera, jednym słowem: superbohatera, do którego strzelają Polacy spod znaku, a jakże, NSZ i dlatego zmienia AK na znane sobie PAL, co ciekawe dzieje się to...tuż przed tym kiedy ta łączy się z AL, podporządkowuje się Roli-Żymierskiemu, uznaje PKWN, rozdziela awanse i odznaczenia w zamian za opuszczenie macierzystych oddziałów. Może kiedyś będzie okazją, żeby to opisać, bo to TEŻ jest bardzo "ciekawe".

To, co Willenberg powypisywał o Powstaniu, krytycznej analizie poddał pan Leszek Żebrowski, w książce "Paszkwil Wyborczej" wznowionej w tym roku (pierwsze wyd. 1995). Mogłby przyjrzeć się jeszcze większym fragmentom opowieści Willenberga. 

***

 

Cytaty pochodzą z książki "Bunt w Treblince", S. Willenberg, strony 109-116, Warszawa, 2004 (oryginał powstał w języku hebrajskim, wydany w 1986 r.), na końcu wydania książki z 2004 r. jest charakterystyczny wywiad przeprowadzony z autorem, wywiad przeprowadzony przez...oczywiście P. Śpiewaka.

To może fragment na zakończenie:

"P.Śpiewak: A kiedy napisał pan swoją książkę wspomnieniową?

S.Willenberg: Po spotkaniu z Martinem Greyem [vel. Mietek Grajewski - przyp. mój] , francuskim Żydem, który napisał książkę o swoich przeżyciach i o Treblince, zatytułowaną "Wszystkim, których kochałem" [książka okazała się sukcesem, nakręcono też film.-przyp. mój]. Zadzwonił do mnie w 1979 roku. Znalazł mnie na wsi. Rozmawiał ze mną przez godzinę, z Francji. Zaczął mnie przekonywać, że był w Treblince. Powiedziałem mu wręcz "tyś nie był w Treblince". Ale kiedy on mi tyle perorował o tej swojej książce, to mówię do mojej żony: "Ja też napiszę książkę.(...)"

 

 

****

 

Link do mapki: http://s6.ifotos.pl/img/Willenber_nshxxhr.jpg 

 

 

 

 

 

szpak80
O mnie szpak80

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Kultura