nieateista nieateista
122
BLOG

Dobry człowiek

nieateista nieateista Społeczeństwo Obserwuj notkę 2

Dobro jest takie niepraktyczne. Czasami jest wręcz wstydliwe, jak nagość. Większość ludzi wstydzi się bycia dobrymi. Nie chcemy, aby mówiono o nas: on/ona jest dobrym człowiekiem. Dobry menedżer/dobra menedżerka, dobry kochanek/dobra w łóżku, dobry kumpel/dobra kumpela, dobry szef/dobra szefowa, dobry fachowiec/dobra specjalistka – owszem, ale dobry mężczyzna/dobra kobieta – prawie nigdy. W niektórych środowiskach, tych, gdzie się „pędzi” przed siebie i przed innymi, gdyby kogoś nazwano dobrym człowiekiem, byłby... wykluczony ze „swojej paczki”. 

Nie chcemy być dobrzy dla innych. Niech inni tacy będą. Wszyscy chcą być lepsi od innych: w poświęceniu się dla społeczeństwa, w zarabianiu pieniędzy, w gadce-szmatce, w kopaniu piłki, w pisaniu książek, a nawet w czynieniu zła. Jesteś najlepszy – te właśnie słowa chcemy choć raz w życiu usłyszeć. 

A co z pochwałą: Jesteś dobrym człowiekiem? To najczęściej takie trochę inaczej powiedziane: Jesteś frajerem i takim pozostań, bo korzystam z tego (dodane w myślach). 
 
Jednak dobro jest wartością uniwersalną. 
 
Tylko ludzie dobrzy, pełni miłości budzą mój zachwyt. Tak naprawdę tylko człowiek dobry może zaoferować wymierne korzyści innemu człowiekowi. Bowiem tylko człowiek dobry nie wzgardzi nami, nie spojrzy na nas z góry. Tylko dobry człowiek wysłucha szczerze, co mamy do powiedzenia, będzie starał się zrozumieć nasz punkt widzenia. Tylko człowiek dobry jest w stanie bezinteresownie nam pomóc. Tylko człowiek dobry potrafi być życzliwy i uśmiechnięty. Wreszcie tylko dzięki dobrym ludziom istnieje w naszym życiu dobro i tak naprawdę tylko dobrzy ludzie są płomykiem nadziei i nadają głębszy sens życiu: dobrzy autentycznie, tacy jak moja żona i kilka innych osób, które w życiu spotkałem.
 
Ale nie ci, którzy są powszechnie uważani za dobrych, o których wszyscy wiedzą, że są dobrzy. Nie tacy, którzy powołują się na dobro. Nie tacy, którzy potępiają w innych zło i nawołują ludzkość do opamiętania. W takich przypadkach moja znajomość ludzkich zachowań zawsze mi podpowiada, że w tej „rozreklamowanej” dobroci może chodzić o zwykłą ludzką potrzebę zyskania uznania. Nie twierdzę, że wtedy zawsze mamy do czynienia ze swego rodzaju fałszerstwem. Daleki jestem od takiego wniosku. Po prostu nie mam pewności, czym jest takie publicznie znane i podziwiane dobro. 
 
Bardzo rzadko spotykam się ze zwykłą dobrocią, bo przecież pozostaje ona ukryta. Ale gdy widziałem pełną bezinteresowność, a nawet elementarną uczciwość, szczególnie wówczas, gdy dany człowiek nie tryskał zdrowiem, nie osiągnął spektakularnego sukcesu, to czułem napływ wiary w sens życia. 
 
Ludzie dobrzy autentycznie to największy skarb, jaki każdy z nas może otrzymać, największa korzyść, jaką może nam dać ktoś inny. 
 

 

 
nieateista
O mnie nieateista

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo