18:12PILNE- Apeluję do władz Rosji. Nie wchodźcie na Ukrainę, to będzie miało bardzo poważne konsekwencje. To byłby brzemienny w skutkach błąd dla Europy i dla Rosji - powiedział Sikorski. 18:11PILNE- Z naszych informacji wynika, że sytuacja w Sewastopolu jest bardzo napięta i w każdej chwili może nastąpić użycie siły - powiedział szef MSZ Polski, Radosław Sikorski po spotkaniu z szefami dyplomacji w Brukseli. - UE uznała, że to, co zrobiła Rosja na Krymie jest aktem agresji - dodał.
- Unia Europejska domaga się wycofania sił rosyjskich. Unia oświadcza, że jeśli do tej deeskalacji nie dojdzie, to nastąpi rewizja stosunków z Rosją. Rozważymy sankcje wizowe i finansowe - powiedział Sikorski. / Wp.pl
Prezydent Lech Kaczyński ostrzegał:
"Po sukcesie Rosji w Gruzji może przyjść kolej na ukraiński Krym" / "Sikorski zbyt często przyjmuje optykę Rosjan"
Warto tu wspomnieć wydarzenie z 2010 r., trudno nawet nie odnieść wrażenia, że dzięki katastrofie smoleńskiej i "zainstalowaniu prorosyjskiej PO-lityki" Ukraina została "okrążona" "2 września do Polski przyjedzie szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow. / ... / Jak poinformował w środę Rafał Sobczak z biura prasowego MSZ, punktem kulminacyjnym narady będzie czwartek 2 września, kiedyz szefami naszych placówek zagranicznych spotka się szef polskiej dyplomacjiRadosław Sikorski oraz jego rosyjski odpowiednik Siergiej Ławrow. Minister SZ Rosji ma wygłosić podczas tego spotkania mowę na temat geopolityki i współczesnych stosunków międzynarodowych." - ŁAWROW MA WYGŁOSIĆ MOWĘ DO POLSKICH AMBASADORÓW? / CIEKAWE, DLACZEGO TO ZROBI?
Nie ukrywamy, że wizyta ministra Ławrowa w Polsce odbywa się głównie w związku z naradą ambasadorów. Minister Ławrow przyjeżdża specjalnie na zaproszenie ministra Sikorskiego - podkreślił Sobczak. Poza uczestnictwem w naradzie ambasadorów Ławrow w czasie swojej jednodniowej wizyty ma też odbyć krótką rozmowę "w cztery oczy" z Sikorskim. >>> Można zapytać, jak w filmie "Sami swoi" : "Oj tatko gdzie my trafili. A może to kuż nie Polska? ... A na kogóż oni idą? - Na nas ta
"W ocenie prezydenta (Lecha Kaczyńskiego) - jak podkreślał - kontynuacja agresywnej polityki przez Rosję w perspektywie kilkunastu lat może dotknąć Polskę. Tak mówiło wojnie rosyjsko-gruzińskiej z 2008 roku:
To konflikt między dwoma państwami, z których jedno, mające miażdżącą przewagę militarną, chce dać drugiemu nauczkę, dążąc nie tylko do zmiany jego polityki, ale także do zmiany władz. Ofiarą agresji stał się kraj, który podjął próbę budowy suwerenności, demokracji, który chce przyłączyć się do naszej strefy politycznej i kulturowej. Agresor, czyli Rosja, demokracji w naszym rozumieniu nie uznaje, ma też ogromne trudności w uznaniu suwerenności słabszych sąsiadów. Owe trudności to część naszego doświadczenia historycznego trwającego już trzy wieki. Jest związek między sytuacją Gruzji i sytuacją Polski, jeśli nie dziś, to za 10 czy kilkanaście lat. Oczywiście, jeśli rosyjski scenariusz gruziński będzie nadal pisany.
W rozmowie pojawił się również wątek ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, którego prezydent wziął ze sobą do Gruzji.
- Sikorski często przyjmuje optykę narzuconą przez Rosjan. Moje zastrzeżenia budzą też jego niektóre nominacje. Dyrektorem departamentu polityki wschodniej w MSZ został pan Bratkiewicz, absolwent MGIMO [moskiewska szkoła dyplomatyczna]. Jego oceny bywają dziwaczne, właśnie przygotowywane z rosyjskiego punktu widzenia - oceniał śp. prezydent, ale też z nadzieją patrzył na naukę jaką szef dyplomacji mógł wynieść z wizyty w Gruzji. - Sikorski zobaczył w Tbilisi, jak wygląda system podejmowania decyzji w UE pod dyktando dwóch, trzech największych krajów - relacjonował prezydent.
W trakcie wywiadu z "Newsweekiem" pojawił się też temat polityki zagranicznej rządu Donalda Tuska w stosunku do rosyjskiej agresji.
- Jeśli w czasie inwazji na Gruzję premier chce zabiegać o dobre stosunki z Rosją, to się martwię, gdyż nie wpisuje się to w żadną logikę polityczną, co najwyżej jest realizacją PR-owskiego pomysłu: odpowiedzialny premier, nieodpowiedzialny prezydent. Są granice PR - oceniał śp. Lech Kaczyński, dodając, że "PR-owcy wymyślili narrację o dobrym, odpowiedzialnym premierze i złym, awanturniczym prezydencie", a to "kosztuje i Polskę, i Gruzję, bo wpisuje się w to wszystko, co zachęca Rosję do agresji".
Wydarzenia gruzińskie pokazały, że polityka zagraniczna Unii ustalana jest tylko między dwoma stolicami, Paryżem i Berlinem (...) Mechanizm, który ujawnił się w Unii Europejskiej przy okazji wojny w Gruzji, był bardzo niekorzystny z punktu widzenia naszych elementarnych interesów - podkreślał prezydent" - wspomina Niezalezna.pl



Komentarze
Pokaż komentarze