Manipulacja medialna – to świadome i celowe zastosowanie dowolnej techniki manipulacji w przekazie medialnym wykorzystanej do manipulacji mediami. Manipulacją medialną nie jest to, co powstaje w wyniku nieświadomych, niezamierzonych błędów warsztatowych powstałych w przekazie medialnym, czy czynników obiektywnych np. natury technicznej. / "Techniką manipulacji" jest, lub może być np., pokazanie zdjęć, w takiej, a nie innej kolejności, i ich zinterpretowanie w inny sposób niż zdażenie pokazane bez manipulacji mogłoby sugerować. / Pytaniem jest, czy zdjęcia "z źółwikiem" pokazano w układzie chronologiocznym. Jeśli zdjęcia "Putin / Tusk", ze Smoleńska, pomięszano celowo, to mogło dojść do dokonanania manipulacji medialnej. - Czy tego dokonano? - To ważne pytanie, bo manipulaca faktami jest groźna, tak samo jak groźne jest bawienie się zapałkami, i np. informacjami o trotylu na wraku tupolewa. / Trotyl mógł być, ale ujawnienie faktu w określonym czasie, mogło być zamierzone, w celu uzyskania zamierzonego efektu medialnego. / Fakty wywołyją reakcję, fakty odpowiednio podane, wywołyją odpowiednio przewidziane reakcje. - A tu zachaczamy już o kwestię wiarygodności i celów ujawniania faktów w takim, a nie innym czasie, w taki, a nie inny sposób.
Zdjęcia w "Do Rzeczy" przedstawiają fakty. Pytaniem jest, czy fakty te, a raczej przekaz, który ze sobą niosą, zostały zmanipulowane. Bo wystarczy świadomie I celowo zastosować dowolną technikę manipulacjin w przekazie medialnym, do manipulacji mediami. ... w przypadku zdjęć z "żółwikami" wystarczy zmontować "kaltaka po klatce", ale w innej kolejności, aby przekaz medialny pokazujący fakty, pokazywał fakty zmanipulowane w taki sposób, że z faktów tych można wyciągnąć inne wnioski. Obejrzyjmy "nagranie YouTube z Gmyzem" powyżej, I zastanówmu się, czy widzimy "klatka po klatce" to samo, co pokazują zdjęcia niżej.

"Sztylet i zaciśnięte pięści".Co naprawdę widać na zdjęciu Putina z Tuskiem .26.11.2013 / Dziennik.pl: Nie widzę tu żadnych przyjacielskich gestów - mówi, analizując zdjęcia opublikowane przez "Do Rzeczy", dr Leszek Mellibruda, psycholog społeczny.Według eksperta mowy ciała uśmiech premiera, to nie jest uśmiech radosny. To jest konwencjonalny uśmiech, który towarzyszy komunikowaniu się między ludźmi - mówi Mellibruda. Psycholog podkreśla również, że gra gestów na zdjęciach nie potwierdza podporządkowania Tuska Putinowi. - Rzadko kiedy osoba zniewolona używa w rozmowie pięści i kwituje to uśmiechem - mówi. Według Mellibrudy na zdjęciach widać trzy główne gesty: sztylet, kciuk i dwie pięści. Jak sztylet jest spojrzenie Putina. ... Zdaniem eksperta między tymi dwoma politykami odbyła się walka pozawerbalna."
Żółwik - Jest to gest przybijany przez dwie osoby pięściami. Oznacza on, że osoba z którą przybijamy tego "żółwika" jest "spoko". Można używać go na powitanie i pożegnanie;) Źródło: „Mowa ciała. Praktyczne wprowadzenie” Gordon R. Wainwright. / Nie był to "żółwik" na porzegnanie, można więc z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że Donald Tusk chciał "talk niekonwencjonalnie" przywitać Putina, i spotkał się z "zabójczym uśmiechem" i "sztyletem". Ciekawe, jakie słowa akompaniowały temu "żółwikowi". - Nieprzyjęte gratulacje.
Komentarz do wypowiedzi dr Leszka Melliburdy: Ekspert ma rację, spojrzenie Putina jest "jak sztylet". Moim zdaniem jednak, ekspert myli się co do kolejności zdarzeń. Ten sztylet jest prawdopodobnie reakcją na pełne zadowolenia "przywitanie" Putina przez Tuska, na początku spotkania, bo właśnie ono, moim zdaniem było pierwszym zdarzeniem (zdjęciem). A a tmosfera, zmieniła się dramatycznie, tuż po zadaniu Tuskowi "Putinowego ciosu sztyletem" . - Taka powinna być interpretacja, jeśli zdjęcie "z żółwikiem" wykonano jako pierwsze. / Reasumując: "radość Tuska - cios Putina - smutek Tuska" / Pytaniem jest, czym Putin "zwalił Tuska z nóg", bo "nasz zawodnik" wygląda, jakby mu w pewnym momencie, z jakiegoś powodu, spadły szorty.
11.01.2014 wPolityce.pl / Ujawniona przez nasz tygodnik fotografia Donalda Tuska witającego się z Putinem "żółwikami" na lotnisku w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. wywołała szok. Premier pytany o to zdjęcie uchylił się od odpowiedzi. Dlaczego? - pyta na łamach tygodnika "wSieci" Krzysztof Czabański.
"Są i inne fakty, które każą zdjęcie z „żółwikami” traktować poważniej niż tylko jako przypadkową, być może, migawkę nie mającą większego znaczenia. Najważniejsze to oddanie śledztwa Rosjanom, mimo że prezydent Miedwiediew złożył ofertę wspólnego dochodzenia oraz wspólnej komisji. Śledztwo tylko rosyjskie preferował Putin, a Tusk od razu to przyjął. Nie ma w tej sprawie żadnych urzędowych notatek, żadnych narad ani ustaleń."





Komentarze
Pokaż komentarze (8)