Mija czwarta rocznica katastrofy. Cztery lata temu nie sądziłem, że cały wysiłek administracji państwowej i duży wysiłek prokuratury, zamiast na wyjaśnienie tej tragedii, zostanie nakierowany na matactwo, na utrudnianie dojścia do prawdy, na oddawanie całego materiału dowodowego Rosji – mówi w wywiadzie dla telewizji Gazeta Polska VD – wiceprezes PiS Antoni Macierewicz.
- Nie sądziłem też, że działania wyjaśniające pod patronatem zespołu parlamentarnego, szefem którego jestem, tak szybko pozwolą nam dojść do prawdy w tak trudnych warunkach. W sytuacji tak olbrzymiego przeciwdziałania zarówno administracji państwowej. Jak i olbrzymiej części podporządkowanych im mediów – dodaje Macierewicz. W opinii polityka PiS, to że najnowsze badania pokazują iż 50 proc. Polaków nie wierzy w ustalenia rządowej komisji ws. katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem, jest efektem ich zdrowegorozsądku. - Ludzi są w pełni świadomi nacisku politycznie-medialnego z jakim mają do czynienia i są świadomi, że ten nacisk ma na celu ukrycie zbrodni, ukrycie prawdy o tragedii smoleńskiej.
Podczas lotu do Smoleńska doszło do wybuchu w salonce Lecha Kaczyńskiego. Ogromna siła rozerwała jej prawą burtę, rozrzucając zwęglone elementy w promieniu kilkudziesięciu metrów – wynika z materiałów zgromadzonych przez zespół Antoniego Macierewicza. To prawdopodobnie ta eksplozja zabiła prezydenta i jego małżonkę - pisze „Gazeta Polska”.
O tym, że 10 kwietnia 2010 r. na pokładzie rządowego tupolewa doszło do wybuchów (m.in. na skrzydle), eksperci zespołu Antoniego Macierewicza mówili już od kilkunastu miesięcy. W najnowszym raporcie, zaprezentowanym równo cztery lata po katastrofie, przedstawione zostaną dowody, że ostatnia eksplozja nastąpiła w salonce prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To niewielkie pomieszczenie przeznaczone dla pary prezydenckiej znajdujące się zaraz za kabiną pilotów.
Wyrwana burta, nadpalona tapicerka
Wstrząsające ustalenia ekspertów zespołu parlamentarnego oparte są przede wszystkim na analizie zniszczeń poszczególnych elementów samolotu. Wynika z niej, że z maszyny został wyrwany fragment prawej burty salonki i toalety prezydenckiej. Element ten widać na wielu fotografiach z miejsca katastrofy. Jedną z nich prezentujemy poniżej, resztę można obejrzeć w najnowszym raporcie zespołu parlamentarnego.
W poszyciu Tu-154 – właśnie w miejscu między wyrwanym fragmentem prawej burty a częścią burty z napisem „Republic of Poland” – znajduje się luka wyraźnie wskazująca na zniszczenie tej części tupolewa. Blachy poszycia w okolicy tej „dziury”, powstałej na styku salonki i toalety prezydenckiej, wywinięte są na zewnątrz. To ewidentny dowód, że fragment prawej burty rozerwany został falą uderzeniową pochodzącą z wewnętrznej przestrzeni warstw poszycia Tu-154.
Na eksplozję jednoznacznie wskazuje także stan niektórych elementów wyrwanego fragmentu prawej burty salonki i toalety. Pianka izolacyjna otulająca wręgi samolotu jest nadpalona, a szyba okna toalety okopcona. Zwraca też uwagę rozerwana, osmalona i nadtopiona tapicerka wewnętrzna. Na fotografiach opublikowanych w raporcie widać, że temperatura wyrwanej burty była tak wysoka, iż trawa pod nią została wypalona.
Wszystkie te części prawej burty noszą ślady ognia, choć w miejscu, w którym je znaleziono, nie było żadnego pożaru.
Rozkład elementów
O rozerwaniu prawej burty salonki prezydenckiej przez wybuch wewnątrz samolotu świadczy również rozrzut jej poszczególnych elementów na terenie katastrofy.
Autor analizy zawartej w raporcie zespołu parlamentarnego zaznaczył na zdjęciach satelitarnych miejsca, w których znaleziono: 1) prawą burtę salonki prezydenckiej z napisem „Republic of Poland”, 2) fragment wyrwanej prawej burty salonki, 3) wyrwane zaślepione drzwi salonki (w samolocie były umieszczone za blatem stołu), 4) siedzisko kanapy z salonki prezydenta. Każda z tych części została odnaleziona w innym miejscu wrakowiska, np. prawą i lewą część okna salonki prezydenckiej dzieli na miejscu katastrofy aż 28 m! Co więcej, części te zlokalizowano w osi prostopadłej do kierunku przemieszczania się Tu-154. Ich położenia nie da się więc wytłumaczyć torem lotu tupolewa.
Zdaniem ekspertów zespołu parlamentarnego taki rozkład części prawej burty na wrakowisku to niepodważalny dowód, że przemieściły się one na miejscu zdarzenia w wyniku eksplozji.
Autor analizy zauważa przy tym jeszcze jedną niezwykle zastanawiającą rzecz. Otóż miejsce upadku fragmentu prawej burty z częścią obramowania okna salonki prezydenckiej zostało w grafice zamieszczonej w raporcie MAK... zaczernione i niewymienione w wykazie odłamków. Rosjanie sfałszowali więc oficjalny dokument, by ukryć prawdziwe położenie rozerwanego przez eksplozję elementu samolotu.
Całość artykułu w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

Dowód na wybuch w salonce prezydenckiej Tu-154: wyrwany i nadpalony panel wewnętrznej tapicerki z tupolewa? / A co ze szczerością ministra Sikorskiego? Prawda , czy fałsz?
"WPLĄTANI" W CZYJĄŚ INTRYGĘ?
(zdjęcia Tygodnik "Do Rzeczy")







Komentarze
Pokaż komentarze (19)