Pierwotnie po "katastrofie" część ogonowa miała wgniecenia dyszy wylotowej:

http://konferencjasmolenska.pl/materialy2/15.pdf
Dr Stefan Bramski, emerytowany inżynier z Instytutu Lotnictwa
( Temat był omawiany zarówno na konferencji smoleńskiej jak i na salonie- warto przypomnieć)

Aby doszło do takich uszkodzeń , po oderwaniu statecznika pionowego i oddzieleniu się części ogonowej od kadłuba
musiałaby ona spadać, przesuwać się po podłożu tyłem do przodu .
Komisja MAK dla zatuszowania rzeczywistego przebiegu wydarzeń poleciła zapewne wyklepanie dyszy dla pozbycia się śladów ,które trudno byłoby wytłumaczyć - pozostały jednak na zdjęciach.
Po wyklepaniu dysza wyglądała tak:

Od maja 2010 wskazuję na sprzeczność narracji MAK z elementarnymi faktami,śladami oraz prawami fizyki. "Jeszcze nigdy tak niewielu nie stanęło przeciw tak Wielu by bronić prawdy dotyczącej tragicznego zdarzenia lotniczego." "Jeszcze nigdy tak nie skompromitowało się środowisko techników, ekspertów, naukowców milcząc gdy do narzucania kłamliwej narracji łamie się elementarne prawa fizyki i ignoruje wiedzę."
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka