Pierwotnie po "katastrofie" część ogonowa miała wgniecenia dyszy wylotowej:

http://konferencjasmolenska.pl/materialy2/15.pdf
Dr Stefan Bramski, emerytowany inżynier z Instytutu Lotnictwa
( Temat był omawiany zarówno na konferencji smoleńskiej jak i na salonie- warto przypomnieć)

Aby doszło do takich uszkodzeń , po oderwaniu statecznika pionowego i oddzieleniu się części ogonowej od kadłuba
musiałaby ona spadać, przesuwać się po podłożu tyłem do przodu .
Komisja MAK dla zatuszowania rzeczywistego przebiegu wydarzeń poleciła zapewne wyklepanie dyszy dla pozbycia się śladów ,które trudno byłoby wytłumaczyć - pozostały jednak na zdjęciach.
Po wyklepaniu dysza wyglądała tak:




Komentarze
Pokaż komentarze (10)