- No cześć, mama mówi. Wszystko tam u ciebie w porządku?
(...)
- Podoba ci się na koloniach?
(...)
- To super. I dziękuję za mejla. To dobrze, że pan wychowawca pozwolił ci skorzystać ze swojego laptopa, żebyś mogła do nas napisać.
(...)
- Cały czas trzymał cię na kolanach podczas pisania? To miłe z jego strony.
(...)
- Uwierało? Co?
(...)
- Pewnie miał komórkę w kieszeni.
(...)
- A kiedy jedziecie na tę wycieczkę?
(...)
- Oooo, to zobaczysz tę nową tablicę...
(...)
- Nie? A gdzie?
(...)
- Na Powązki i na Powązki? Dwa razy?! To pięknie!
(...)
- Nie słyszę, coś z zasięgiem!
(...)
- Nie Powązki i Powązki?! Aaaa, "Przekąski i przekąski"! A co to te "Przekąski..."?
(...)
- Tak tanio?!
(...)
- Aaaa, rozumiem! A pod pałac potem? No to fajny program wam ustalili! Jak zobaczysz pana prezydenta, to mu pomachaj.
(...)
- Jak to: wychowawca zabronił machać?! I czemu wam pozabierali wszystkie słoiki?!
(...)
- Nic z tego nie rozumiem. Ale nieważne. Skoro kierowniczka powiedziała, że macie się wszyscy pozałatwiać PRZED wyjazdem, to tak zróbcie i już.
(...)
- Jak to?! Dlaczego macie nie zakładać nic granatowego?!
(...)
- Ale granat to taki spokojny kolor... Ja już nic nie rozumiem... No to ubierz się na różowo.
(...)
- Nie, kwiatków nie kupuj. Gdzie je położysz?
(...)
- Nie, tam jeszcze śmierdzi.
(...)
- Tam tym bardziej nie. Tam niech se mohery składają.
(...)
- I jeszcze tam jedziecie? Świetnie! Przynajmniej was nie wytelepie w autokarze, tam zrobili niedawno nowiutką drogę i most.
(...)
- Ja nie wiem, córeczko, czy to pomnik, czy mogiła i czy te ostre przedmioty to bagnety, czy nie.
(...)
- No tak to. Przedwczoraj nad miastem przeszła nawałnica i już od dwóch dni nie mamy "Szkiełka...", więc nie wiemy z tatusiem co mamy o tym myśleć.
(...)
- A rzeczywiście, teraz dopiero skojarzyłam! Tak, dobrze pamiętasz: pradziadek opowiadał, że się tam urodził, bo praprababcia mieszkała tam jako młoda dziewczyna... Wiesz co? Może jednak zabierz ze sobą jakiegoś kwiatka...
(...)
- Po nic. Po prostu go tam połóż i już. Wypada uczcić żołnierzy. To młodzi chłopcy byli, nie ich wina, że ich wciągnięto w wojnę.
(...)
- Tak, przy tablicy. Tylko z nikim o tym nie rozmawiaj.
(...)
- Zadzwoń po powrocie. Muszę kończyć, przyszedł pan naprawić TVN. Pa, córuś!
82
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (15)