Przed wyborami w 2007 roku Platforma przy pomocy mediów ostro atakuje Prawo i Sprawiedliwość.
Donald Tusk wzywa do obywatelskiego nieposłuszeństwa, organizuje Błękitny Marsz (transparenty pełne nienawiści). Platforma stosuje obstrukcję parlamentarną (wychodzenie z sali). Co jakiś czas zgłaszany jest wniosek o wotum nieufności dla kolejnego ministra rządu Jarosława Kaczyńskiego. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego nazywa się durniem, chamem, pijakiem, itd., robi się to spektakularnie, mam nawet wrażenie, że zaplanowali to sadyści. Pseudoautorytety piszą listy o zagrożonej demokracji, mówi się o państwie policyjnym a ministra porównuje do Stasi. Ktoś może powiedzieć, takie jest prawo opozycji i w pewnym sensie ma rację, oczywiście wyłączając podłe ataki na głowę państwa i nie tylko.
Podczas kampanii wyborczej w 2007 roku Platforma obok totalnego nihilizmu składa szereg dobrze brzmiących (populistycznych) obietnic wyborczych. Wystarczy przypomnieć, obniżenie podatków, podwyżki dla wszystkich, likwidacja kolejek w służbie zdrowia, dobre drogi, kolej itd. Obiecywano również powrót do państwa obywatelskiego, w którym każdy obywatel dobrze będzie się czuł. Taktyka wyborcza przyniosła efekt, Platforma Obywatelska zdecydowanie wygrała wybory.
Prawie natychmiast okazało się, że szuflady z zapowiadanymi projektami ustaw PO są puste (Senat pierwszy raz w historii nie pracował z powodu braku ustaw). Praca merytoryczna nowego rządu była iluzją.
Zrozumieli to również pijarowcy Platformy dlatego szybko wrócili do koncepcji wojny z PiS-em, o której tak często mówił Tusk. Z premedytacja podpalili Polskę a pośrednią konsekwencją tego, była tragedia Smoleńska oraz mord polityczny na działaczu PiS-u w Łodzi.
Z perspektywy ponad trzech lat rządów Tuska i Platformy można wyciągnąć szereg innych wniosków.
Najważniejszy to osłabienie (demontaż) państwa zarówno w wymiarze instytucjonalnym – prawnym, społecznym, gospodarczym oraz moralnym.
Scedowanie odpowiedzialności za państwo na coraz bardziej zadłużone samorządy np. służba zdrowia, powódź. Ingerowanie w autonomię uczelni (UJ), strasząc (szantażując?) odebraniem środków finansowych. Powód, praca magisterska o Lechu Wałęsie. Notabene autor wskutek nagonki medialnej był wyrzucony z pracy a później mu jej odmawiano – został bezrobotnym. Kolejny wniosek jest taki, że ilość podsłuchów za rządów PO jest znacznie większa niż w analogicznym okresie rządów PiS-u. Szukano również haków, aby zniszczyć Ziobro i Kamińskiego. Do tego niepokojąca ilość afer (hazardowa, stoczniowa) oraz coraz powszechniejszy nepotyzm, kryzys finansów państwa, szybko rosnące ceny.
Dla każdego racjonalnie myślącego człowieka jest już jasne, że ten rząd jest wyjątkowo niekompetentny i nieudolny.
Miała byś ofensywa ustawodawcza, premier Tusk nawet przeprowadził się do Sejmu i co z tych zapowiedzi zostało – tylko newsy i propaganda. Platforma od kilku miesięcy ma monopol władzy, wszystkie najważniejsze funkcje i instytucje w państwie.
PO i Tusk mogą w tej chwili wszystko, tylko czego można oczekiwać od ludzi, którzy przyjęli filozofię niszczenia a nie budowania.
Degrengolada państwa trwa.
CDN ….


Komentarze
Pokaż komentarze (7)