12 obserwujących
86 notek
313k odsłon
253 odsłony

"Gwiazdka" - wspomnienia o. Mariana Żelazka

Wykop Skomentuj

"Urodziłem się dnia 30 stycznia 1918 roku w Palędziu pod Poznaniem. Byłem siódmym dzieckiem moich rodziców: Stanisława i Stanisławy Żelazków. Rodzina nasza składała się z  szesnastu osób: rodziców, ośmiu synów i sześciu córek, a właściwie z osiemnastu, bo rodzice moi zaadoptowali jeszcze dwoje dzieci, sieroty. Mało sobie przypominam małego Tadzia i Terenię, którzy zmarli jako niemowlęta. W gromadce złożonej z rodziców i czternaściorga dzieci przeżyliśmy aż do wojny i przez cały czas jej trwania.

image
Rodzina  Żelazków, Poznań 1932 r.
( Marian  u góry - pierwszy z prawej strony)

W rodzinie jest nas dwóch księży: starszy ode mnie o półtora roku Stanisław, zmartwychwstaniec i misjonarz w Brazylii, i ja. werbista. Już jako mały chłopiec chciałem być księdzem, a moje powołanie misyjne obudziło się, gdy byłem w pierwszej klasie gimnazjalnej u Marii Magdaleny w Poznaniu. "  [1]


Wyobraźmy sobie wigilię Bożego Narodzenia w domu rodzinnym o. Mariana, w rodzinie katolickiej, wielodzietnej, niezbyt zamożnej. Mieszkanie przyozdobione, wszyscy świątecznie ubrani i w uroczystych humorach. Opłatek na stole, wspólne kolędowanie. A potem przed północą wymarsz na pasterkę. W tamtych czasach ludzie potrafili bardziej cieszyć się, żyli w zgodzie z naturą.


image
Bronisława Rychter-Janowska,  Kolędnicy

"Moja ostania  gwiazdka w Polsce  była w roku 1939. Potem przyszły różne gwiazdki na różnych miejscach i w różnych krajach, ale zawsze były wypełnione smętkiem za gwiazdką w Polsce."  [2]


5-letni pobyt w Dachau - Gusen - Dachau

22 maja 1940 roku 26-osobowa  grupa młodych werbistów po pierwszych święceniach została wywieziona do obozu koncentracyjnego w Dachau. Od sierpnia 1940 roku do 6 grudnia 1941 roku ojciec Żelazek został przewieziony do obozu w Gusen, potem powrócił do Dachau.

image
Więźniowie w Gusen cały dzień nosili kamienie  z kamieniołomu do obozu

" I tak za drutami obozu zaczął się nasz powtórny nowicjat. Trwał on pięć długich lat - najdłuższych w moim życiu. Jedzenie było tak skąpe, że musieliśmy dokarmiać się modlitwą i nadzieją."  [1]


"Wigilię 1940 roku nie przeżywaliśmy w Gusen radości, lecz bolesne wspomnienia. Mój młodziutki współbrat, Jan Wojtkowiak, umarł tej nocy na skutek obozowej katorgi. W tym dniu zginął też najmłodszy z nas, dwudziestoletni Staszek Kolka. (…)  Na placu apelowym, jakby na ironię, postawiono choinkę, a raczej oświetlone wielkie drzewo świerkowe, które rozbudzało bolesne wspomnienia utraconej Gwiazdki. Wieczorem zjedliśmy razem zupę grochową, którą na Wigilię dali nam nasi "opiekunowie'. Atmosferę wieczerzy wigilijnej trochę ratowały skórki od chleba, które  przez tydzień przed Gwiazdką odkrajaliśmy od naszych porcji chlebowych. Potarte o marmoladę i wysuszone smakowały jak najlepsze pierniki świata."  [3]


Z grupy 26 młodych werbistów obóz w Dachau przeżyło dziesięciu. Obóz został wyzwolony 29 kwietnia 1945 roku.

"Chociaż wydaje się to paradoksem, pobytowi w obozie zawdzięczam głębsze zrozumienie życia i człowieka, niezłomną wiarę, że miłościwa ręka Boża kieruje losami człowieka, choć nieraz nam się wydaje, że jest ona nielitościwa, a nawet okrutna. (…) Rosło i umacniało się też moje postanowienie, że gdy wyjdę z obozu, z wdzięczności za uratowanie mego doczesnego życia pójdę ratować życie wieczne dusz w krajach misyjnych."  [1]

Po  wojnie ojciec Marian studiował w Rzymie, dyplom uzyskał w Instytucie Anselmianum na Monte Aventino. 18 września 1948 roku przyjął święcenia kapłańskie.


56 lat pracy misyjnej w Indiach

"Dnia 21 marca 1950 roku frachtowiec "Lauren Skerk? dobił do portu w Bombaju. I tak stanąłem w Indiach, w kraju moich marzeń misyjnych." (…) Dnia 1 kwietnia dotarłem do Kesramal, jednej w pięciu stacji misyjnych, które werbiści przejęli od jezuitów w 1948 roku. Kesramal jest najstarszą stacją misyjna, założoną w 1918 roku - roku moich urodzin."  [1]

Ojciec Marian Żelazek napisał wiele listów. Cześć listów od  dnia 9 lipca 1950 roku została opublikowana w książce Indie,  moja druga ojczyzna.

image

W Kesramal o. Marian pracował wśród Adiwasów, najbiedniejszych miejscowych plemion żyjących w dżungli. Dla nich założył misyjny szpital w Kalundze oraz nadzorował miejscowe szkoły." Nasza misja już w roku 1963 prowadziła  171 szkół podstawowych (pięcioklasowych), 21 szkół z z klasami od piątej do siódmej oraz 8 gimnazjów - 5 dla chłopców i 3 dla dziewcząt z klasami od ósmej do jedenastej. (…) Tę ogromną przemianę Adiwasów zapoczątkowali misjonarze, którzy dobrze wiedzieli, że droga pierwotnych szczepów do współczesności wiedzie przez naukę."(…)

W 1975  roku, w dwadzieścia pięć lat od rozpoczęcia mojej pracy wśród Adiwasów, zostałem przeniesiony do Puri  …"  [1]

Puri to wielkie centrum pielgrzymkowe Hindusów.

Ojciec Marian Żelazek latami żył w państwie, w którym dzisiaj są silne prześladowania chrześcijan.  Miał wyjątkowy dar nawiązywania kontaktu z Hindusami, opiekował się nimi, leczył ich, prowadził dla nich szkoły. 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo