Od kilku tygodni ograniczyłem kontakt z naszą polityczno-medialną wrzawą do minimum.Właściwie tylko czytuję Dziennik-zwłaszcza weekendowe wydania.Telewizora nie otwieram,internetu także nie "zapalam".I tak jak pisałem wcześniej - "żyje mi się lepiej".
Nawet jednak jeśli zakopiemy się głęboko w ziemi,tudzież wyemigrujemy wewnętrznie lub zewnętrznie i tak do nas dotrze charakterystyczny odór.Odór powiązany z kolejnymi bąkami wypuszczanymi z mózgownicy niejakiego ( pisząc trochę po Kafkowsku) Janusza P. Palikot tu,Palikot tam ,Palikot cos zawsze powie nam-aż się prosii żeby sobie zanucić.
Nie mam zamiaru znęcać się tutaj ,ani analizować struktur wyżej wspomnianych bąków. To nie ma sensu. Natomiast nie od rzeczy będzie chyba moje skojarzenie z bohaterem Dołęgi Mostowicza -Nikodemem Dyzmą.Tyle że w moich oczach P. jest Dyzmą unowocześnionym -młodzież rzekłaby ,że zapgrejdowanym.
Nie pochodzi z nizin i biedoty-jest wykształcony i bogaty.Ale cele ma te same jak Nikuś. Nikus np uwielbiał w miejscu publicznym krzyknąć sobie żwawo ,nie zważając na swój status - a gówno..!! Okrzyk ten nikogo nie niesmaczył. Wręcz przeciwnie-aplauzom nie było końca.Palikot tak jak Dyzma nie bawi się w ceregiele-tu wywali sałatkę na ministra,tam zakręci ,tam zakombinuje..No i efekt podobny-wciąż i nieustannie spacer w górę.A pojedyńcze głosy rozpaczy niektórych ,którzy krzyczą :..Z czego się śmiejecie,z samych siebie się śmiejecie..traktuje się jako głosy dziwaków.
Ostatni odcinek świetnego serialu na podstawie książki Mostowicza zostawia nas z bohaterem głównym ,który dopiero co dostał propozycję bycia premierem...


Komentarze
Pokaż komentarze (10)