Kiedy tak docierały do mnie informacje o kolejnych razach wymierzanych sobie nawzajem,przez naszą "klasę "polityczną,zastanawiałem się nad jedną rzeczą - do czego ta cała sytuacja ma prowadzić.Bo musi gdzieś prowadzić-tak mi się przynajmniej wydaje.Bo przecież nie piorą się po pyskach ot tak sobie.W tym musi byc jakiś głębszy sens.Tylko jaki? I wreszcie wydaje mi się ,że znalazłem choć częściową odpowiedź.
To co teraz obserwujemy i w najbliższym czasie będziemy obserwować to tylko przygotowania. Rodzaj manewrów gdzie sprawdza się wytrzymałość sprzętu i ludzi. Trenuje się też różnego rodzaju taktyczne rozwiązania ,mające przynieść przewagę nad przeciwnikiem w trakcie właściwej rozpierduchy.
No właśnie-a kiedy i gdzie ta rozpierducha ma być? Tak mi się coś wydaje że jej początek nastąpi 1 lipca 2011.Wtedy to dopiero dwa wrogie obozy prawdopodobnie zetrą się raz na zawsze iostatecznie, w wyniszczającej walce,w której jeńców się nie bierze.Wybory prezydenckie,parlamentarne będą tylko tworzeniem sobie odpowiedniego przyczółka przed Wielkim Praniem.A że prawdopodobnie potem juz nic nie będzie do zebrania?Nieważne.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)