Sobotnio poranny wypad po gazetkę do kiosku to coś co tygrysy lubią najbardziej. Dla kogoś to szczyt mieszczańsko emeryckiej rozrywki. Dla mnie pompująca serotoninę zabawa. Potem kawka , papierosek ..Dziś rano nic się nie zmieniło. Kupiłem jak zwykle Dziennik. Mimo dwuznacznych zabaw z kataryną ( mam już dość tego tematu ) - nie napisałem siarczystego posta pt. bojkotuję Dziennik etc. Gdybym miał tak czynić ,nie byłbym w stanie kupić żadnej gazety. Każda ma coś za paznokciami , i każda ma swoje grzeszki.
Ale do rzeczy - do papieroska i kawy przeczytałem wywiad z Urbanem.Tego Pana nikogo nie trzeba przedstawiać. Pamiętam z lat 80 tych jak był odbierany przez "szarych" obywateli takich jak ja i mi podobnych. Jak ktoś miał odstające uszy to mówiło się na niego per "Urban" - i nieszczęśnikowi wtedy nie było miło ,i nie chodziło bynajmniej tylko o kąt małżowin. Jego "konferencje prasowe" to czysta sztuka w dziedzinie propagandy.
Jak sprytna i barwna to postać mówią same fakty. W latach 80 tych straszono nim małe dzieci, był uosobieniem sowieckiego reżimu i jego całej niegodziwości. Dziś ma się nie tyle dobrze ,co świetnie. Wszyscy dziennikarze z nim rozmawiają , telewizje zapraszają a on sam kwitnie. Czyż nie jest z niego niezły "kozak"?
Czytając z nim wywiad ,oczekiwałem czegoś jak zwykle niebanalnego i nie zawiodłem się. Ze słow naszego bohatera dowiadujemy się ,iż tak naprawdę to zawsze był...opozycjonistą. Miał gdzieś komunizm i sowietów ( podkopywał ich jak mógł) ,lubił Kuronia i Michnika a teraz najchetniej zagłosowałby na Platformę. Choć z między wierszy wynika także , że i PiSem by nie pogardził. Niechęć do kontaktow biznesowo-politycznych,niesmak po Rywinie. I w ogóle jest rozczarowany lewicą. Ciekawe swoją drogę gdzie on kiedykolwiek po 45 ym roku widział w Polsce jakąś lewicę?.Może pomyliło mu się z lewizną?


Komentarze
Pokaż komentarze (15)