Jedno z dużych polskich dużych miast. Mniejsza o nazwę - nie czas i miejsce na spory między lokalnymi patriotami. Piątek , godziny popołudniowe i nawet sygnalizacja świetlna zdaje się mówić - już za chwilę weekend. Jednostka komunikacji miejskiej wypełniona weekendową ludnością zmierzającą do swoich weekendowych miejsc przeznaczenia.
Czas podróży - jakieś 25 minut . Dobry czas na to aby w trosce o swoje zdrowie psychiczne oddać się socjologicznemu z założenia przeskanowaniu tego wycinka naszego społeczeństwa ,przypadkowo zebranego w tym jednym konkretnym środku transportu miejskiego. Czy te 25 minut to jakaś prawda o tym społeczeństwie , czy tylko zafałszowana przypadkowa iskra rzeczywistości? Odpowiedź pozostawiam innym..
Otwierają się drzwi. Syk drzwi jednostki komunikacji miejskiej prawdopodobnie - choć to nie udowodnione naukowo, a szkoda..-jest specyficznym impulsem dla naszych mózgów - na zasadzie psa Pawłowa. Całe tomisko można by napisać tylko i wyłącznie na temat strategii obieranej przez ludzi tuż przed otwarciem rzeczonych drzwi .
Są różne opcje - ofensywne z chwytaniem się środka transportu już w momencie jego zatrzymywania się. Delikatna praca ciałem niczym obrońców w polu karnym w lidze włoskiej. Sędzia niby patrzy, i trzeba zachować pozory grzeczności ale sprawny zawodnik niezauważenie dla oka ludzkiego umie wbić kciuk pod żebro , zrobić wyblok barkiem tudzież klasyczny "stołeczek". Są również opcje defensywne - defensywny podróżny umie przewidzieć gdzie zatrzymają się jego upragnione drzwi do szczęścia -czytaj wolnego miejsca - z dokładnością do kilkunastu centymetrów. Obie opcje można łączyć kombinacyjnie.
Gdy już drzwi Sezamu się otworzą na bok idą wszelkie wysublimowane strategie. Zostaje czysty instynkt. Wchodzą ludziska do środka wystawiając mocno ramie do przodu aby sprawnie odbić śmiałka nieopatrznie chcącego z niewiadomych zupełnie przyczyn z tychże drzwi wysiąść. Słychać jęki ludzi po których stopach silniejsi wlewają się do wewnątrz środka transportu. Koniecznie trzeba wspomnieć o młodych najczęściej ludziach , którzy wchodzą tylko na ledwie metr i zatrzymują się - veni , vidi , vici ..Oni już są tam gdzie chcą a ci z tyłu niech się teraz martwią...
Środek transportu rusza..Rozpoczyna się polifoniczna symfonia. Telefony , I Pody , odtwarzacze mp3 , radyjka zdają się grać jakąś psychodeliczną muzykę miasta w której nie ma ani sekundy bez kaskad jęków elektronicznych instrumentów. W dobrym stylu jest przyłożyć aparat telefoniczny do ucha i zdominować całą najbliższą przestrzeń głośnym i donośnym "Nooo..?". Kobiety wyciągają magazyn Party , mężczyźni gazety motoryzacyjne a wszystko przemieszane głośnymi nagłowkami z Faktu. Zdarzają się pomyleńcy z książkami.
Można czytać ale nie trzeba - ważne aby mieć wzrok spuszczony i nie wpaść w pułapkę dostrzeżenia jakiejś starszej wiekiem osoby niepokojąco blisko stojącej. Słychać głośne śmiechy inkrustowane nieprzeszkadzającymi nikomu przekleństwami wypadającymi z ust młodzieży gimnazjalnej. Upiorny elektroniczny soundtrack zagłusza setki westchnięć , żachnięć..Czy aby Dante naprawdę podróżował przez piekło?
Inne tematy w dziale Rozmaitości