Przyznam się na wstępie do faktu , iż czytam teksty Rasa Fufu z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony irytować może do głębi jego chęć do gloryfikacji wszystkiego co poza naszymi granicami. Wiadomo - po drugiej stronie rzeki trawa zawsze zdaje się być bardziej zielona. Z drugiej jednak strony towarzyszy mi zawsze przy lekturze owych tekstów pewnego rodzaju gorycz wynikająca ze świadomości pewnej ich prawdziwości. Kłuje nas Fufu tymi swoimi szpileczkami i szczypie w łokcie. Choćby się zżymać na Niego , nie sposób nie przyznać w głębi duszy , iż dużo racji jest w tym co pisze. Nasze ogromne zapóźnienie na wielu obszarach w stosunku Europy jest faktem i to bolesnym.
Zaklinanie tego zapóźnienia komuną , II wojną światową, Popielem i cyklistami trochę pomaga i też ma swoje mocne uzasadnienie. Jednak nie do końca - jakby się nie bronić , lubimy tymczasowość. W wielu przypadkach tłumaczenie się PRL- em to po prostu listek figowy.
Jednak żeby nie było tak ponuro i beznadziejnie rzuce małe światełko w ten mrok. Moja mama pochodzi ze Świętokrzyskiego, mamy tam rodzinę i od pewnego czasu działkę z fajnym wiejskim domkiem - całość kupione za śmieszne pieniądze ( wyjątkowa okazja ) - więc znam te tereny dosyć dobrze. Kiedy przypomne sobię jak tamte treny wyglądały jeszcze na początku lat 90 tych a jak wygląda teraz ogarnia mnie optymizm. Zamiast piaszczystych i błotnistych dróg piękne nowe asfalty krażące wokół wzniesień z pięknymi widokami. Powstało sztuczne rozlewisko i urokliwa tama - wokół których zaczyna żyć życie turystyczne. Pojawiają się fajne szlaki rowerowe. Wszędzie tabliczki o współfinansowaniu unijnym. Domostwa skromne ale schludne.Tam naprawdę zaczyna się czuć powoli Europę.
Ras Fufu - powoli zmienia się nasze myślenie i najważniejsze że powoli dźwigamy się..Także więcej optymizmu.




Komentarze
Pokaż komentarze (7)