Od dłuższego czasu zastanawia mnie intensywność działań medialnych podejmowanych przez Pana Migalskiego. Z początku nieśmiało , bo nieśmiało ale z czasem coraz odważniej poczyna sobie Pan Marek. Migalski tu , Migalski tam , Migalski w lodówce.. Z komentatora spraw bieżących zmienił nam się w nasterydowanego ideą IV RP pitbulla wagi ciężkiej. Nie bawi się w profesorkowate wielokondygnacyjne opowieści tylko tnie równo z trawą niczym Gennaro Gatusso. Otwieram Salon 24 - Pan Migalski miesza z błotem Platformę , kupuję dziś Dziennik a tam Pan Migalski strzela z politycznego ckmu , zostawiając swoim przeciwnikom tylko przysłowiowe paszport i kapcie..
Pan Marek jak to mówi Szaranowicz - "..jest fighter.." nie ma dwóch zdań. Rządzi na podwórku i nawet jest w stanie zrobić samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu popularną "mukę" , rechocząc potem i mówiąc -"..była..". Nie wierzycie? Przeczytajcie wywiad z Dziennika..
Zostawmy jednak pana Migalskiego , choć jego przemiana z mola uniwersyteckiego na bezwzględnego killera z nożem w zębach jest baardzo frapująca skądinąnd.
Przemiana owa ma bowiem jeszcze jeden ciekawy aspekt. Zupełnie nieświadomą ofiarą blitzkriegu Migalskiego został nie kto inny niż dotychczasowy "twardziel " PiS u Jacek Kurski. Jak w przyrodzie - przychodzi groźniejszy osobnik i dla słabszego nie ma już miejsca w stadzie. Poczciwy zdaje się być Pan Jacek przy tnącym z chirurgiczną precyzją podpartą naukową podbudową Migalskim. Zauważył to pewnie i sam Kaczyński bo aktywność medialna obu Panów odwróciła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdzki - na niekorzyść oczywiście Kuskiego.. Co teraz będzie z Jackiem Kurskim - po tylu latach wiernej służby został po prostu zamieniony na lepszy model...


Komentarze
Pokaż komentarze (13)