Ogólnie rzecz biorąc jestem człowiekiem otwartym na inne kultury i nacje. Rasizm jest mi czymś dalece obcym - dziele sobie ludzi po prostu na tych, którzy umieją się zachowac bądź nie. Jednak nie jestem taki kryształowy jak chciałbym widzieć sam siebie. Mam mianowicie problem z krajami bałkańskimi. Dokładnie rzecz biorąc z ludźmi zamieszkującymi te tereny. Gdy o nich myślę ( oczywiście parszywa generalizacja ) odczuwam coś w rodzaju niechęci i nijak nie umiem się tego pozbyć..
Żeby było smieszniej, nigdy w żadnym kraju bałkańskim nie postapiła moja noga. Nie znam też oczywiście osobiście żadnego mieszkańca tych terenów. Czyli krótko mówiąc spełniam wszystkie mozliwe definicje tępego ksenofoba. Skąd więc ta niechęć - ktoś zapyta..
Swoje żródło posiada ta niechęć chyba w kwestii wojny jaka stała się udziałem państw post-jugosłowiańskich. Wszystko rozumiem - sztucznie stworzone państwo, zlepek kilku odmiennych narodowości żyjących dom w dom..Jednak szaleństwo i bestialstwo z jakim zabrały się bałkańskie państewka do wymierzania sprawiedliwości i to w dodatku mając świadomość niedawnej stosunkowo hekatomby jaka przetoczyła się przez Europę, sprawiają że do dziś cierpnie mi skóra gdy o tym myślę.. Czytałem sporo na temat tego konfliktu i widziałem sporo filmów dokumentalnych - przerażała mnie ich zawziętość i mściwość nawet w stosunku do swoich niedawnych przyjaciół i sąsiadów. Coś okropnego.
Jedyny styk z obywatelami Bałkanów, miałem w czasie EURO 2008 w Austrii, gdzie byłem na meczu Polska-Chorwacja. Z racji bliskości geograficznej, Chorwatów było tam zatrzęsienie. Niby weseli, rozbawieni ale.. jednak wszyscy podcięci, a w ich oczach widziałem ( byc może to moje uprzedzenie )jakąś nutke szaleństwa. Miałem wrażenie że wystarczyłaby im tylko maleńka iskra aby rozpocząć tam jakąś zmasowana rozróbę - że dzieli od tego tylko krok.. Myslałem że Polacy mają skłonności do sięgania do szabelki. Widok kibicujących na meczu z szaleństwem w oczach Chorwatów zmieniłem zdanie. Podstawową zaśpiewką Chorwatów było ( nie wiem czy dobrze cytuję, zapiszę to fonetycznie ) "Zaboj, zaboj , za narod svoj" . Może i było to z jednej strony romantyczne w dzisiejszych poprawnie politycznych czasach - aczkolwiek poczułem się, widząc tysiące skandujących ten tekst Chorwatów, wymachujących dodatkowo pięściami , naprawdę nieswojo. Tym bardziej że byłem pomiędzy Chorwackimi kibicami m.in. Dodatkowym atrybutem tych osobników była "gustowna" lala z sex shopu przystrojona w Polską koszulkę narodową...Rozumiem swoisty folklor trybun piłkarskich ale..Bawi to kogoś?
Dziś czytam, że w Bośni "powitani" zostali piłkarze Portugalii , którzy przyjechali tam zagrać mecz rewanżowy baraży. Ok, Portugalczycy moga drażnic bufonowatością i lalusiowatością.. Ale żeby opluwac ich w sensie dosłownym i kopać bagaże ? Gdzie w ogóle była jakakolwiek Policja, która uniemozliwiła by coś takiego? Wyobrażam sobie co musieli czuć ci ludzie będac w środku tej zawieruchy..
Czytając o tym zdarzeniu, tak sobie pomślałem mimowolnie - o, znów dawna Jugosławia.. I jakoś specjalnie mnie to nie zdziwiło..
Jestem uprzedzony? Czy jestem już xenofobem i powinienem iśc na kolanach na ul. Czerską?




Komentarze
Pokaż komentarze (41)