Na Salonie masa tekstów o tym naszym mitycznym juz "POPiSie". Przeanalizowany ów twór został pod każdym możliwym kątem. Analizy głównie dotyczyły kwestii - żarło, żarło i zdechło. Dlaczego? Jedni mówią że to przebrzydły anty-Polak Tusku go uwalił, a inni znów że to autorytarny Kaczor nie pozwolił aby na naszej scenie politycznej zapanowało w końcu długo wyczekiwane porozumienie ponad podziałami. No to ja sobie pozwolę wygłosić tezę o znamionach kontrowersyjności conajmniej - a co mi tam. Uwaga, uwaga, Panie i Panowie..Śmiem twierdzić, że POPiS..żyje i ma się dobrze.
Nie, nie upiłem się. Piszę zupełnie na trzeźwo. Więc skąd ten karkołomny pomysł? Przede wszystkim - kto powiedział lub napisał gdzieś, że podstawową cechą ewentualnego POPiSu ma być ZGODA obu elementów czyli PiS-u i PO? Ano nigdzie. POPiS powstał i żyje, ale zrobił wszystkich w konia. Jest on taką nietypową, w skali świata nawet, koalicją co to istnieje nie dlatego że jej współkoalicjanci doszli do jakiegoś consensusu ale dlatego, iż własnie że NIE DOSZLI... Skomplikowane , wiem. Spróbuję ciut jasniej..
Na naszej scenie sa dwie duże partie. Formalnie sa dla siebie najzacieklejszymi wrogami. Państwo przeciął żywy spór i podział - my jesteśmy tu, a wy tam. I nic nas nie łączy a wszystko dzieli -no po prostu polityczna wojna domowa. To tylko pozór jednak. Obie wrogie - na pozór - partie nauczyły się żyć w niesamowitej symbiozie, napędzając się wzajemnie własnymi słabościami. Wiadomo- jak na podwórku leje się dwóch największych zabijaków to każdy poleci to oglądać - niewiele więcej kogoś wtedy zainteresuje -chyba żeby może wojna jakaś nadeszła..Raz jeden dostanie fange, a to inny wyłapie tzw. "plecy".. Ale walka wciąż trwa i innym zabijakom nie ma po co na ten rewir przychodzić..
Czyli reasumując znów polska kreatywność dała o sobie znać. Mamy kolejny wynalazek , którego powstanie będzie znane na całym świecie. Polacy wymyślili koalicję, której podstawowym zadaniem jest szarpać się za kołnierze a reszta jakoś się ułoży. Głupie? Niebardzo. Początek tej koalicji datuje się na jakiś 2003-2004 rok. Dziś mamy prawie 2010-ty. 6-7 lat nieprzerwanych sukcesów owej koalicji, która wzięła jakieś 85 % elektoratu reszcie zostawiając jakąś postkomunistyczną padlinę . I końca nie widać. Genialne.
Dodatkowym sukcesem owej koalicji, wcale nie małym , jest fakt że udało im się wmówić wszystkim Polakom...że nie istnieje. Wiadomo - tego co nie istnieje uszkodzić tak łatwo się nie da - np. powietrza..Brawo.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)