Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
70
BLOG

Polskie kino Rules !!

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Kultura Obserwuj notkę 9

    Przepraszam za ten pokemoniasty tytuł , ale nic innego, lepiej obrazującego moje odczucia nie pasowało. Korzystając ze świąteczno- noworocznego odpoczynku postanowiłem poeksplorować archiwa naszej kinematografii. Od pewnego czasu oglądam tylko nasze stare produkcje - nie jestem w stanie oglądać nowych filmów, zarówno polskich jak i zagranicznych. W nich są albo:

- nieszczęścia

-przekleństwa

-sex

-nowobogactwo i dzwoniące komórki

   Można sobie tworzyć dowolne kombinacje tych cech które wymieniłem dla dowolnie wybranego współczesnego filmu. Im więcej oglądam starego kina tym odnajduję tam więcej dla siebie. W ostatnim okresie trafiłem na kilka perełek. Nie boję się użyć tego słowa, ponieważ po obejrzeniu dzieł które za chwilę wymienię jeszcze przez długi czas o nich myslałem..

1. Pętla (1957) reż. Wojciech Has, Hieronim Przybył.

   W roli głównej mistrz Holoubek jako straceńczy alkoholik - filozof. Błąkający się po anonimowym szarym mieście w ucieczce przed nałogiem. Ten film udowadnia tezę że do nakręcenia klasyka potrzebne są : kamera, dobre umiejscowienie, dobry scenariusz i dobry aktor. Na mnie ten film zrobił kolosalne wrażenie - i ta stara, czarnobiała taśma - miód. Film ma klimat gęsty jak smoła.

2. Szpital przemienienia (1978) reż.Edward Żebrowski.

   Film a właściwie moralitet na podstawie prozy Stanisława Lema. Zero tam s-f, rzecz dzieje się w czasie II wojny św. w szpitalu psychiatrycznym. Widzimy dylematy moralne środowiska lekarzy psychiatrii, które zwielokrotnione są ponurym okresem okupacji. Wspaniała , kosmiczna wręcz obsada - nawet w trzecich planach widzimy aktorów z topu. "Szpital przemienienia" ma klimat który dosłownie wciska w fotel. Sceny końcowe udowadniają nam że to co zrobił Wajda w końcówce Katynia to kino familijne. Nie mogłem się otrząsnąć dłuższą chwilę po zakończeniu tego filmu.

3. Matka Joanna od Aniołów (1960) reż. Jerzy Kawalerowicz

  Kiedy obejrzałem ten film byłem dosłownie zszokowany.  Teraz widzę różne próby kręcenia filmów nowatorskich formalnie, aktorsko itp a wszystko wychodzi jakieś takie mdłe i bez powietrza. Tymczasem Polacy 50 lat temu rzucali na stół kolejne asy, zupełnie jakby od niechcenia: prosze bardzo , macie "Matkę Joannę" - niech się znajdzie śmiałek który określi gatunek tego filmu..Wszystko odrealnione, surowe, każdy kadr przemyślany a aktorstwo..miód. Film niesamowicie odważny jak na tamte czasy. Można powiedzieć że są w nim elementy nawet filmu grozy czy thrillera w formie do jakiej np amerykanie podeszli dopiero jakies 15 lat później. Są sceny w tym filmie , które dosłownie jeżą włos na karku pomimo delikatności przekazu i niedopowiedzeń na jakich ten obraz został zbudowany.

  Jak to możliwe że kiedyś moglismy kręcić takie filmy ?  W samym środku komunistycznej gehenny produkowalismy filmy o takim ciężarze gatunkowym. Może teraz reżyserzy mają za dobrze? Może ich jedyne dylematy i zainteresowania to kwestia w jakim supermarkecie zrobic zakupy? Teraz reżyserzy próbują nam wmówić że Polska to jest Dom Zły  i uważają ze recepta na kino jest martyrologia przemieszana z alkoholem i nędzą.Jakież to miałkie jest. Naprawdę polecam obejrzenie, zmierzenie się może nawet  - gdyż to stosunkwo niełatwe kino - z tymi perłami światowego kina. Jestem pewien że niejeden zachodni czczony reżyser wzorował się na tych filmach. Jak ktoś chce niech idzie na Avatara czy cus tam. Ja zostaje w domu i szukam nastepnych pereł.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Kultura