Ostrzegam potencjalnych czytelników. Tak jak zawsze staram się pisac krótko tak palnął mi sie dzisiaj tekst epicki wręcz jak na mnie - jeśli komus się zechce przez to przebrnac będzie mi miło ale nikogo nie mam serca zmuszać:)
Historia ludzkości to historia działań irracjonalnych, gdzieniegdzie tylko przemieszanych działaniami adekwatnymi. Tak niestety to wygląda. Człowiek stara się ująć te wszystkie wydarzenia historyczne w karby logiki i chłodnego rozsądku. Powstają książki , opracowania na tematy przeróżne i zdaje nam się iż one zamykają tą ludzką irracjonalność w jakiś porządek, ciąg logiczny etc. Czy da się matematycznie porozpisywać nielogiczne masowe niby spójne zachowania ? Dlaczego niby spójne? Bo one sa spójne tylko pozornie , a my na siłę próbujemy je zsyntetyzować, ponazywać i poustawiać w odpowiednich półeczkach. Tak jakby dane wydarzenie historyczne było czynem jednego, konkretnego człowieka.
Historyczny ciąg działań człowieka to ciąg braku logiki i rozsądku. Każde duże wydarzenie jest pochodną poprzedniego ufundowanego na wnioskach z jeszcze poprzedniego tak samo obarczonego wspomnianym brakiem logiki. Najpierw idiotyczny konflikt, spór, wojna. Potem przychodzą nowi, budują nowy porządek i tak w kółko. To co wydaje się czynem racjonalnym, dokonanym przez dużą zbiorowość jest tak naprawdę sumą czynów mniejszych grup tylko na nasze nieuzbrojone oko mające jakiś wspólny cel. Gdy nie wyjdziemy z tego założenia każda próba socjologicznego czy politologiczno-historycznego analizowania poszczególnych kart historii zaprowadzi nas do kolejnych błędnych wniosków.
Weźmy za przykład tak rozpalający nasze umysły przełom 89'. Od tamtego okresu słyszymy najróżniejsze wersje i proponowane scenariusze jakie powinny mieć miejsce. Lustrowac, rozliczać komunistów trzeba było mówią jedni - inni mówią że nie, że własnie odwrotnie. Tylko zadac trzeba sobie pytanie pierwotne - czy było w ogóle mozliwe spełnienie którregoś z tych scenariuszy.
Łatwo z miejsca wpaść w pierwsze koleiny. Natura ludzka łatwo poddaje nam syntetyczne uproszczenia w sferze definicji i wydarzeń. PRL, system, komunizm , państwo. I dalej - lustrować, rozliczać, prywatyzować, przekształcać. Szybko zostajemy w lesie prostych rozwiązań, nierealnych w gruncie rzeczy.
Zróbcie prosty eksperyment. Jeśli mieszkacie w jakimś budynku wielorodzinnym, wymyślcie jakąś idee, pomysł odnoszący się do tej zbiorowości. Np ( rzucam z powietrza ) obywatelski komitet zachowania czystosci na klatce. Stwórzcie jakieś podstawowe założenia, cele itp. Potem to wydrukujcie i pochodzcie po mieszkaniach i zaprezentujcie ten pomysł wszystkim mieszkańcom. W tym momencie uświadomicie sobie jak prosty wydawałoby sie organizm - czyli blok i mieszkańcy - wydawałoby się idący siłą rzeczy w jednym celu - spokojny żywot, w czystym i schludnym bloku - jest skomplikowanym bezkształtnym amorficznym stworem rozciąganym przez jednostki w najróżniejszych kierunkach. To byłaby próba na małej próbce - a co z organizmami kolosalnymi , 1000 razy bardziej złożonymi - np , państwo?
Uff, tyle napisałem a dopiero stworzyłem podkład pod to co chcę naprawdę w tym poście przekazać. Jeśli ktoś jeszcze został na sali to idę dalej.
Zmierzam szybko do jakichs konkluzji. PRL jako system polityczny, państwo powstał w wyniku mnóstwa bezsensownych, nieracjonalnych zachowań ludzkich. Powstał jako efekt najróżniejszych splotów wydarzeń, decyzji, uwarunkowań ( najczęsciej kompletnie kretyńskich i nieodpowiedzialnych - nie miejsce aby je wymieniać ). Od swojego zarania w swym wrednym jestestwie był bidowany na niejednoznaczności. Miał swój czarny fundament zbudowany ze zdrady, zaprzaństwa, strachu, terroru a wyżej miał kolejne kondygnacje i elewacje. Wraz ze swym rozwojem otorbiany był codziennym życiem ludzi, którzy musieli podejmowac wybory - żyć w tym systemie, walczyć, istnieć, pracowac, działać w opozycji, poddać się , lupić nowe zasłonki, zaprowadzić dzieci do szkoły, uczyć się, wyjechaz na emigrację.
Poprzez to wszystko tworzyła się dziwna ulepa migocząca najróżniejszymi odcieniami. Mająca swe najrózniejsze tonacje od czystej czerni po biel - przez wszystkie odcienie szarości. Trudną jak wspominałem w do jednoznacznej oceny. Wszystkie skrajne oceny tego tworu są najłatwiejsze do ucinki- jak najwyższe i naniższe noty w skokach narciarskich.
Gdy w końcu stał się koniec tej ulepy, trudno było tak naprawdę skończyć jej żywot czyniąc krótkei chirurgiczne cięcie. W toku swojego żywota woda PRLU-tak zmętniała że juz nie wiadomo było gdzie , co i jak. Aparat państwa z założenia istniał aby ten system umacniać jak się da. Umacniać ale i czynić go trudniejszym do rozkodowania. Postawił ten aparat mnóstwo firewall'i . W najróżniejszy sposób spajał swój aparat ze społeczeństwem tak że poza pewna grupa zdecydowanych opozycjonistów, oczytanych i świadomych swojego położenia , zlał się PRL we wspomniana ulepę. W momencie upadku tego systemu , jego aparat był już dobrza zakodowany. Opozycja była w sytuacji anty-terrorystów wchodzącach do budynku opanowanego przez terrorystów. Za rogiem może czaić się morderca a może też i małe, niewinne dziecko. Palec na spuście musi byc wyjątkowo pewny a celujący mieć zimną krew i podejmowac szybkie decyzje.
Gdy emocje opadły kody były juz w tych miejscach w których powinny. Dodatkowo ponakładano dezinformujące kody tam gdzie się dało. Wtedy można było już tylko podłożyć pod wszystko skrzynie dynamitu..Kto by się an to porwał?.
Jełśi prześledzi się losy wiekszości demoludów zobaczymy że wszędzie praktycznie systemy komunistycznie pokodowały swoją działalność w podobny sposób co u nas, Wszystkie też do dzis zmagają sie z próbami jego odkodowania - najczęściej nieudanymi. Nieudanymi ponieważ wszelkie narzędzia jakie moglibysmy teraz uzyć nie pozwolą nam na właściwe ich użycie.
Na koniec fragment artykułu Agnieszki Kumor zamieszczonego na stronie internetowej RadioFranceInternational:
Le Monde zapytał o to Georges’a Minka, dyrektora Instytutu Nauk Społeczno-Politycznych we francuskiej Akademii Nauk (CNRS). „Już na to za późno”, pada odpowiedź. Pojednanie między ofiarami a katami jest niemożliwe, będzie to raczej pojednanie narodowe poprzez poznanie wspólnej przeszłości. Jednak dzisiejsze wykorzystywanie do celów politycznych przecieków z teczek (tak jak ma to miejsce choćby w Polsce) jest temu pojednaniu przeciwne. 70% Polaków uważa, że lustracja jest potrzebna, ale prezydent i premier (bracia Kaczyńscy) wprowadzili atmosferę permanentnej lustracji, służącą umocnieniu ich władzy.
Zdaniem Minka protagoniści „aksamitnej rewolucji” we wszystkich tych krajach nie mogli zrealizować dwóch rzeczy: wymierzyć sprawiedliwości od zaraz i zabezpieczyć archiwów wedle światowych reguł zamrożenia teczek osobistych na 30 lat i dokumentów o znaczeniu państwowym na okres dłuższy. W rezultacie wiele danych uległo świadomemu lub przypadkowemu zniszczeniu, są niepełne, badane poza kontekstem ich powstania. W pierwszym okresie, gdy były pakowane na ciężarówki, każdy mógł do nich dotrzeć, wyrzucić, zdekompletować. Młodzi badacze nie mają często pojęcia o działaniu tajnej policji i służby bezpieczeństwa, o naciskach, motywacjach agentów, ich chęci przypodobania się przełożonym.
Co z archiwami?
Dlaczego państwa postkomunistyczne nie radzą sobie ze swą przeszłością? Dlaczego nie wybrały drogi, jaką poszły Chile i Afryka Południowa, z ich „komisjami prawdy i pojednania”, zastanawia się Le Monde. Cynizm, perwersja i kłamliwa manipulacja komunistycznej tajnej policji, w połączeniu ze specyfiką narodową każdego z krajów bloku wschodniego, uczyniły to rozwiązanie niemożliwym.
Jaka jest moja konkluzja końcowa? Stworzyć właśnie taką komisję prawdy i pojednania. Wiem że zaraz spadnie na mnie topór lustratorskich radykałów ( sam nim kiedyś byłem ) i zarzuty - nie chce lustrowac, chce pozwolić życ w spokoju komunistom ! Nie. Po stokroć nie, Ja chciałbym aby poprzez zjednoczenie prawych i uczciwych jednostek w naszym kraju samoistnie oddzieliło się to co dobre od tego co złe. Dopóki będziemy tąńczyć w oszalałym tańcu św Wita złogi post PRL-owskie będa sobie żyły w spokoju swego zakodowania. Kiedy społeczeństwo poczuje siłę wynikającą ze swojego mentalnego oczyszczenia automatycznie zaczną działac te instutucje które powinny rozkodowywać przeszły system. Zadziała dobrze polityka, sądy, prokuratury etc. Potem gdy juz wszyscy przyznamy się do tego że utknęliśmy w tym postkomunistycznym błocie , a nie zaczniemy sobie wyrywac kierownicę to w końcu z niego wyjedziemy. Zaprzestaniemy budowac dom od dachu.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)