Od pewnego czasu staram się nie dopuszczać do siebie żadnych przecieków ze świata polskiej polityki. Zamykam okna i drzwi na głucho aby nic się nie przedostało do mojej percepcji. Stopień głupoty, miałkości i infantylności przekroczył wszelkie punkty krytyczne. Nasi politycy dostali jakiejś - przepraszam za wyrażenie ale nic innego mi nie przychodzi do głowy - sraczki medialnej i produkują całe naręcza "narracji". Nic juz kompletnie nie robią tylko okupuja wszelkie mozliwe blogi, blogaski, tłitery i fejs-zbuki by dac wyraz swojemu politycznemu "ja".
Tak, teraz jest ten moment aby się pokazać ludowi. Halo, tu jestem, patrzcie - moge wszystko. Moge nawet kopnnąc Prezesa w kostkę, tudzież kandydata na Prezydenta mojej partii. Co i rusz dostajemy kolejny wyziew niezalezności. Nie ma dnia aby któraś z mądrych głów nie zaserwowała nam kolejnego post-politycznego surowca.
Potem rusza przerób. Włączają się media, internauci i poczynają mielić i przetwarzać dostarczony surowiec. Analizujemy każdą z tych głupot jakby płynęły one z krynicy mądrości. Migalski to, Palikot tamto a Prezes o Egipcie.
Scena polityczna wygląda teraz niczym kiedyś w mojej notce sprzed blisko dwóch lat. Jak w kowbojskiej knajpie - wszyscy się piora po pyskach, tłuką sobie butelki i krzesła na głowach. Ogólna zadyma jednym słowem. Prezesi partii się pochowali bo przestali panowac nad swoimi wojakami. Niejeden by chciał być nadal jak Jagiełlo i krzyczeć ze wzgórza : jazda ciężka na lewe skrzydło, rycerstwo na prawą flanke...Zostało pospolite ruszenie.
Brednie, potwarze, insynuacje, wrzutki, przecieki. Nic oprócz tego nie pozostało w polskiej polityce. Skąd ten zenit we wzajemnym medialnym rozszarpywaniu? Chyba nastąpiło jakies przesilenie. Ile można bowiem trwać w podwyższonej temperaturze sporu i czekać na wyborcze rozstrzygnięcia? To trochę jak na zadymie piłkarskiej. Kibice obu stron siedzą kilkanascie metrów od siebie. Powoli atmosfera gęstnieje, choć mecz się nawet nie zaczął. W powietrzu czuć nadchodzący konflikt. Wtedy wystarczy jeden gest, jedno spojrzenie, rzucony kamyk...Włącza się logika wojny w której nie ma żadnych zasad.
W naszej polityczce jest tak samo. Ot, takie polityczne MMA.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)