Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
54
BLOG

Polityczny wyścig głupoty

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 11

  Od pewnego czasu staram się nie dopuszczać do siebie żadnych przecieków ze świata polskiej polityki. Zamykam okna i drzwi na głucho aby nic się nie przedostało do mojej percepcji. Stopień głupoty, miałkości i infantylności przekroczył wszelkie punkty krytyczne. Nasi politycy dostali jakiejś - przepraszam za wyrażenie ale nic innego mi nie przychodzi do głowy - sraczki medialnej i produkują całe naręcza "narracji".  Nic juz kompletnie nie robią tylko okupuja wszelkie mozliwe blogi, blogaski, tłitery i fejs-zbuki by dac wyraz swojemu politycznemu "ja".

  Tak, teraz jest ten moment aby się pokazać ludowi. Halo, tu jestem, patrzcie - moge wszystko. Moge nawet kopnnąc Prezesa w kostkę, tudzież kandydata na Prezydenta mojej partii. Co i rusz dostajemy kolejny wyziew niezalezności. Nie ma dnia aby któraś z mądrych głów nie zaserwowała nam kolejnego post-politycznego surowca.

  Potem rusza przerób. Włączają się media, internauci i poczynają mielić i przetwarzać dostarczony surowiec. Analizujemy każdą z tych głupot jakby płynęły one z krynicy mądrości. Migalski to, Palikot tamto a Prezes o Egipcie.

  Scena polityczna wygląda teraz niczym kiedyś w mojej notce sprzed blisko dwóch lat. Jak w kowbojskiej knajpie - wszyscy się piora po pyskach, tłuką sobie butelki i krzesła na głowach. Ogólna zadyma jednym słowem. Prezesi partii się pochowali bo przestali panowac nad swoimi wojakami. Niejeden by chciał być nadal jak Jagiełlo i krzyczeć ze wzgórza : jazda ciężka na lewe skrzydło, rycerstwo na prawą flanke...Zostało pospolite ruszenie.

  Brednie, potwarze, insynuacje, wrzutki, przecieki. Nic oprócz tego nie pozostało w polskiej polityce. Skąd ten zenit we wzajemnym medialnym rozszarpywaniu? Chyba nastąpiło jakies przesilenie. Ile można bowiem trwać w podwyższonej temperaturze sporu i czekać na wyborcze rozstrzygnięcia? To trochę jak na zadymie piłkarskiej. Kibice obu stron siedzą kilkanascie metrów od siebie. Powoli atmosfera gęstnieje, choć mecz się nawet nie zaczął. W powietrzu czuć nadchodzący konflikt. Wtedy wystarczy jeden gest, jedno spojrzenie, rzucony kamyk...Włącza się logika wojny w której nie ma żadnych zasad.

 W naszej polityczce jest tak samo. Ot, takie polityczne MMA.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka