Gdyby teoretyczne dziecko , którego jeszcze się nie dorobiłem zadało mi pytanie - Tato, czym zajmują się politycy? - to musiałbym bardzo się pilnowac aby nie palnąć z miejsca że ..blogowaniem. Gdyby dziecię zadało mi to pytanie pare lat wczesniej to znów musiałbym uważac aby nie odrzec , iż wystepowaniem w telewizji. Swiat jednak idzie nieustannie do przodu , więc i politycy zmieniają terytoria swego bytowania.
Ciągnąc dalej dziecięcą analogię.. Każdego z nas pewnie mama nie raz i nie dwa ostrzegała - uważaj , nie zadawaj się z nieodpowiednim towarzystwem. W przypadku polityków ta przysłowiowa mama powinna przestrzegać z kolei przed blogowaniem. Czemu? Ano dlatego , iż z postu na post politycy schodzą na coraz niższy poziom intelektualny.
Zakłada taki polityk bloga i poczyna sobie na nim , za przeproszeniem , używać. Pisze teksty. Z początku długie i mądre. Ciężko jednak zapobiec powolnemu blogowemu staczaniu się. Z biegiem czasu teksty staja się coraz krótsze, czcionka tytułów się powiększa, a w treści ich robi się coraz bardziej duszno. Zamieniają się w krótkie komiksowe strzało - fajerwerki. We wpisy dalekiego zasięgu typu polityk - oponent.
Nie moge oprzeć się wrażeniu że blogi wpływają na polityków źle. Pisze taki polityk na blogu i te jego argumenty oraz tezy robią się coraz bardziej miałkie, doraźne i jarmarczne. Jako że w dzisiejszych czasach dziennikarz to zawód polegający na siedzeniu przy komputerze, to co polityk spładza jest po kilkunastu mikro sekundach na dziennikarskim monitorze. No i zaczyna życ swoim własnym medialnym życiem..Istna symbioza medialna.
Przykłady można podawać - tylko po co ? Chyba wszyscy je widzimy..


Komentarze
Pokaż komentarze (1)