Rzadko włączam się ostatnio w stricte - polityczne tematy. Po smoleńskiej katastrofie jeszcze mniej chętnie zabieram w tych dyskusjach głos. Tylu na Salonie się rozmnożyło Wszechwiedzących w sprawach Wszelakich , iż nie czuję się kompetnetny. W związku ze smiercią Prezydenta Polski, przepychankami z Komorowskim i przyległościami naszła mnie jednak pewna refleksja.
Byc może to naiwna refleksja politycznego laika ale...Mam wrażenie że katastrofa uwidoczniła pewną słabość, czy może niedoskonałość naszej konstytucjii ogólnie systemu politycznego. Mianowicie wyczuwam w tym mechaniźmie przejmowania władzy po smierci Prezydenta niesprawiedliwość.
Jak pisałem już kilkakrotnie u siebie, nie byłem wyborca L. Kaczyńskiego. W wielu aspektach nie zgadzałem się z Jego polityką. Jako legalista jednak zawsze przyjmuję wybory moich rodaków jako wiążące i odnoszę się do nich z szacunkiem. Krytykuję - nie obrażam.Przynajmniej się staram - jesli coś mi się gdzieś wymsknęło to pozostanie to kwestią mojego sumienia. Niesprawiedliwością przynoszoną przez mechanizmy konstytucyjne, jest fakt iż dana frakcja polityczna w wyniku "czynników niezależnych" w sposób zgodny z prawem traci swojego najwyższego reprezentanta.
Ciach, mach , katastrofa i nagle mamy nowego Prezydenta pochodzącego z całkowicie innego obozu. Chwilunia, momencik, zaraz, zaraz...Przecież L. Kaczyński został wskazany przez jakąś grupę ludzi w POWSZECHNYCH WYBORACH. Konstytucja podsuwa nam Marszałka Sejmu z automatu i niejako anuluje tamten uczciwy w końcu wybór.. Przecież to nielogiczne i niesprawiedliwe! Dlaczego tak mało osób to zauważyło?
Receptą na tą niesprawiedliwość byłby...wice-Prezydent. Trochę na modłę amerykańską. Powoływany tuż po elekcji danego Prezydenta. W takich tragicznych chwilach po prostu on przejmowałby urząd i wszystko byłoby czystsze, uczciwsze i wzbudzające mniej kontrowersji. Bo konstytucja a raczej jej twórcy zapomnieli , iż może się zdarzyc iż Prezydent i Marszałek Sejmu nie będą z jednej partii.
Kolejny wydatek na niepotrzebne stanowisko - zaraz ktoś zaargumentuje swój sprzeciw. Może... Tylko co zmieni jeszcze jedna pensja w skali wydatków całego kraju. Niewiele. Zaoszczędziłoby nam to takich sytuacji jak obecna.Może warto się nad tym zastanowić?



Komentarze
Pokaż komentarze (33)