Być może nieco się powtarzam, bo czas całkiem niedawny pisałem tu o tymże dżentelmenie. No ale skoro Administracja prowokuje żeby nad nim znów się pochylić, to ja nie mam innego wyjścia.
Pan Rybiński to przedstawiciel pewnej kasty, której nie trawię z zasady. Garniturek, okularki, fryzura prosto spod igły - oto anturaż typowego specmena od spraw bankowych. Widać ich często w telewizjach. Co telewizja to inny specmen. Każdy musi się wyróżniać z tłumu - trochę jak u polityków - więc przekrzykują się jeden przez drugiego. Każdy ma recepty, rozwiązania a co najważniejsze umie przewidywać przyszłość. Choć oczywiście przyszłość wg. specmena X będzie się z pewnością diametralnie różniła od przyszłości specmenów Y i Z. A każdy z nich, panie dzieju, najmądrzejszy ze wszystkich.
Staje taki specmen przed kamerą i sypie nam w twarz dużo mądrych ekonomicznych szlagwortów. No co? Już się boicie? Nie? No to macie jeszcze. Spadki, notowania, spready, poruszenia na rynkach, cyrkulacje, fluktuacje bleee, bleee, bleee...
Ja kiedy słucham tych ekonomicznych wynurzeń to chowam się do piwnicy, już jak tylko widzę tych ślicznych panów ekonomów - nie muszę nawet słuchać ich hiobowych wieści. Bez nich też wiem, że znów coś oni wszyscy razem do spółki spier...lili, a teraz na hura podawać nam cudowne rozwiązania i wieszczyć nam czarną przyszłość. Czarną oczywiście tylko dla szarego luda. Panowie popasieni na sutych bankowych pensjach z pewnością kryzysu się nie lękają.
Jak już będzie wszystko rozwalone przez ich przeszłych, teraźniejszych czy przyszłych mocodawców bankowych, to oni wjadą na białych rumakach, objadą to pobojowisko i znów niestety zaczną się mądrzyć. Ja osobiście mam nadzieje że jak ten kryzys już przyjdzie to wymiecie do cna tych wszystkich bankowych magów i fircyków sprzed moich i państwa oczu. Razem z ich poradami.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)