Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
436
BLOG

Wiosna jest taka banalna..

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

Lepiej nic o wiośnie nie pisać, bo przecież wiadomo że nie da się wtedy uciec od pisania banalnego czy wręcz tandetnego. Stawia się pierwsze zdanie nt. wiosny i już to pierwsze zdanie brzmi niczym żywcem przepisane z pamiętnika egzaltowanej gimnazjalistki. Bo o czym tu można pisać, jaki jest zakres tematyczny po którym można w czasie wiosennego pisania się poruszać? Niewielki. Można pisać że drzewa się zielenią, że wszystko wokół ożywa, że ptaki zaczynają śpiewać i że robi się coraz cieplej – potem temat się po prostu wyczerpuje, a przecież i tak tego nikt nie czyta bo przecież każdy to wszystko dobrze wie, widzi i odczuwa. Czysty banał. Nie daj Boże można jeszcze w tym wszystkim posunąć się dalej i zacząć pisać wiersze - wtedy już robi się naprawdę niebezpiecznie. Nie ma nic gorszego niż fatalna poezja. Zwłaszcza o wiośnie.

Więc kiedy ta wiosna już przychodzi, wtedy należy pisania o niej unikać jak tylko się da. Należy też uciekać od wszelkiego banału z nią samą związanego. A kiedy już wydaje się że od tego napisania o niej uciec się nie da, to zamiast pisania po raz milionowy historii o zielonych liściach, o wiośnie w sercu i duszy, lepiej napisać, że wiosną trzeba koniecznie posprzątać piwnicę. Bo przecież trzeba wynieść tam zimowe ciuchy żeby nie zawalały szafy – wtedy przypomina nam się że całą zimę planowaliśmy te porządki, i że właśnie już do nich uciec się nie da. Można też napisać o tym że wiosną nie da się już szybko wysuszyć ręcznika na łazienkowym kaloryferze, bo przecież kończy się sezon grzewczy. Same niedogodności.

Bo ile razy człowiek jest w stanie obejrzeć się za dziewczyną w kusej spódniczce? No i jak znieść w samym sobie tego, odzywającego się raz do roku, infantylnego jegomościa, który zapomina o tym ile ma lat i znów przez kilka tygodni czuje się jakby urodził się przedwczoraj, a przed nim jeszcze całe długie i w jego mniemaniu szczęśliwe i pełne prawdopodobnych sukcesów życie? Toż to przypadek dla dobrego terapeuty. Takie rzeczy wyczynia z normalnym wydawałoby się człowiekiem wiosna.

No a kiedy już nikt nie widzi i nikt nie przeczuwa istnienia w nas tej pretensjonalnej i sentymentalnej osoby, spokojnie można sobie pofolgować. Pójść do parku i w żenujący oraz całkowicie nas kompromitujący sposób gapić się na buchające świeżą zieleniną krzaki i drzewostan. Głośno wysmarkać nos i przewietrzyć omszałe płuca rześkim „odwa”. Ogarnąć wzrokiem jakieś młode dziewczę i nie słuchać głupiego głosu rozsądku upierającego się przy tym iż owo dziewczę z pewnością sądzi że mija właśnie chodzący na dwóch nogach nagrobek. Jednym słowem można wtedy zanurzyć się w pełnym wymiarze w tym całym wiosennym tandetnym bezguściu.

Potem można wrócić do codziennego życia i nadal udawać buraka który ma gdzieś wszelkie sentymentalizmy.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości