Rok 2007 powoli można uznać za zamknięty.Jak zwykle z wielu stron raczyć się nas będzie ,różnego rodzaju podsumowaniami. Początkowo chciałem i ja koniunkturalnie tworzyć swoje własne podsumowanie ,ale w pewnym momencie zaprzestałem tej czynności. Zbierałem w myślach różne wydarzenia polityczne, mające miejsce w tym roku,chcąc usystematyzować je jakoś i wyłuskać te najważniejsze. Niestety,kiedy tak brałem kolejne wydarzenie na warsztat ,coraz bardziej zaczynała osaczać mnie dojmująca myśl-nasi politycy to lenie.
Nasze elity rządzące mają jakąś niesłychaną i niezbywalną chęć ciągłego mieszania łyżeczką od którego herbata nie staje się ani trochę słodsza.Gdy przeanalizuje się rok polityczny w Polsce ,patrząc na niego z dystansu i bez emocji, nie można się pozbyć wrażenia,iż kolejny rok minął nam na niskiej jakośći teatrzyku,sowicie opłacanym przez widownię.W poszukiwaniu jakiejś poważniej polityki cofnąłem się do kadencji SLD,ale tego nie ma co nawet komentować-treści tam nie ma żadnej.Ostatnim rządem ,który próbował podejmować strategiczne działania na niwie gospodarki był AWS.Oczywiście działania te były obarczone wieloma błędami ,oraz niezbyt dobrze przygotowane.Natomiast to ostatni był rok kiedy nasi politycy zamiast działań pozormych ,postawili nam na stół jakiś konkret.
Przerażająca jest hipnoza w jaką popadają kolejne rządy ,dostające od nas- wyborców ,mandat do rządzenia.Po szumie przedwyborczych obietnic dotyczących zdynamizowania działań na wielu wskazanych polach,mamy zwycięstwo danej partii,a potem to już tylko cisza...Panowie politycy siadają za swoimi nowymi biurkami ,w swoich nowych gabinetach ,przez chwilę czytając położone im przed twarze papiery.Po przeczytaniu kilku pierwszych stron,zdają się tak być przerażeni ogromem spraw w państwie wymagających natychmiastowej interwencji, że są w stanie tylko włączyć stoper odliczający kadencję i poczynają w bezruchu trwać.Słupki w sondażach skaczą jak oszalałe,raz w górę raz w dół.
2 lata temu wygrał wybory PiS.Choć nie głosowałem na nich osobiście ,jak większość naszych rodaków zadowolonych z odejścia mafiozów z SLD,pomyślałem..No dobra,chłopaki teraz wy..Do dzieła.No i faktycznie..Początki były obiecujące.Wyraziste twarze na ministerialnych stołkach,dużo chęci ,energia bijąca z każdej wypowiedzi.Pomyślałem nawet-no tak,Jarosław Kaczyński stwierdził że tak dynamiczne działania rządu jakich nasz kraj nie widział potrzebują młodszego dynamiczniejszego przodownika.Sam uznał,że był wodzem który obalił stare , a teraz oddaje buławe młodszemu(Marcinkiewicz).No i zaczęło się.Ciach ,i padło WSI.Ciach, i powstało CBA,Ciach i zaczęto trochę bardziej zdecydowanie działać w polityce zagranicznej.Oho,mówię sam do siebie-w tym tempie to po miesiącu największe zarośla zostaną wykarczowane i będzie można zająć się dużo trudniejszymi zadaniami gospodarczymi..No i..No właśnie..Po krótkim imponującym zrywie rząd PiSu popadł w typowy dla nowych polskich rządów letarg.Ubiegli trochę dłużej niż poprzednicy o następcach nie wspominając, ale i tak paliwa starczyło im na niewiele. Oczekiwałem kolejnych ciosów,krótkich i dynamicznych- w podatki,w przestępczość około blokową, w przepisy związane z prowadzeniem firm.Trzeba było wykorzystać chwilowe zamroczenie przeciwnika ,który po pierwszych fangach zdawał się być zamroczony..Przecież "koalicjanci"spod znaku LPR i Samoobrona byli tak wstrząśnięci nie zmieszani, że głosowaliby za wszystkim co każe PiS.Można było podejmować szereg niepopularnych ale koniecznych decyzji.Potem już mieliśmy to co zwykle.Kolejny rząd uwikłany w szarpaninę z mediami, z koalicjantami w swojej oblężonej twierdzy,skupiony na jak najbezpieczniejszym wycofaniu się na z góry upatrzone pozycje.Uderzający jeszcze czasami w obronie własnej tak nieporadnie że traci swoich dotychczasowych najmniej przekonanych zwolenników. Szkoda.Następcy na razie w ogóle nie wystartowali. Przyzwyczajeni do spędzania politycznego czasu na potyczkach z oponentami ,dodatkowo czując swoją przewagę w ogóle zapomnieli chyba po co tu są.
Czy ten brak chęci do podejmowania dużych strategicznych posunięć u naszych polityków to strach ,niewiedza czy lenistwo.A może oczekiwanie na święta i gwiazdkę?Mi się wydaje że to ostatnie.Jest tyle programów publicystycznych do obskoczenia,tyle państwowych pieniędzy do wydania.Siedź w kącie i tak znajdą cię..To chyba przyświeca naszym rządzącym.Czekam aż w końcu ktoś zaoferuje społeczeństwu coś więcej niż całoroczne wzajemne wyrywanie sobie steru z dryfującej na mieliźnie łodzi.


Komentarze
Pokaż komentarze