Wielokrotnie zadziwiała i zadziwia mnie zdolność naszych kochanych polityków do come back'ów. Już wydaawało się niejednokrotnie, że jeden z drugim kończą już swój polityczny żywot.Wskaźniki pokazują prawie zero , jegomość ledwo dycha, ale..Po jakimś czasie widzimy , że przy byle jakiej okazji te gęby znów się zaczynają pokazywać tu i ówdzie a media podają im swoistego rodzaju maskę tlenową, dzięki której nabierają coraz większych rumieńców. Przykładami mógłbym zanudzić niejednego,sami je znacie.
Czemu to piszę? Bo sytuacja znów się powtarza.Wydawało się że panowie Andrzej L. i Roman G. legli już w politycznych grobach i nieprędko o nich usłyszymy.DOszczętnie skompromitowani i skazani przez wszystkich na niebyt,zdawali się być już ostatecznie przebici osinowymi kołkami.Ale nie..Nie wiem czy to przypadek ale jednego dnia w różnych odstępach czasowych pokazały mi się obie wspomniane facjaty.Andrzejowi tlen podano umarzając sprawę weksli ,a Romanowi puszczając pogłoski o komisji śledczej do spraw Ks.Popiełuszki.
To tylko pierwsze jaskółki.Nasze media odczuwając już powoli nudę bieżącymi wydarzeniami,po wysadzeniu z siodła PiSu nie mając żadnego wdzięcznego tematu do mieszania postanowiły chyba przywrócić do życia "medialnych pewniaków".Założę się że z każdym dniem będzie ich więcej i więcej.Minie rok i wśród dużej grupy naszych rodaków znów zapanuje przekonanie że postaci te są charyzmatyczne i potrzebne.Przypomne tylko że okres świetności Leppera to także w dużej mierze zasługa naszych mediów, które nieświadomie bądź świadomie wyniosły te miernoty na salony.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)