W tytule tej notki zadałem z pozoru kontrowersyjne ,jak i dla wielu obrazoburcze pytanie. Większość z salonowiczów już pewnie zalała krew-spieszę więc z małym wyjaśnieniem o co mi biega.
Często słyszymy ,o jakimś kraju ,narodzie że posiada jakieś wrodzone cechy, wyróżniające go z pośród innych.Pewne metafizyczne rysy ,które sprawiają że choć wieki mijają ,granice narodowe wraz z różnymi kolejami historii się przesuwają ,to pewien rdzeń ,raz dany jakiejś nacji wciąż trwa.Wiadomo-Francuzi tylko by podrywali kobiety i malowali obrazy, Niemcy uczyli swoje dzieci marsza itp.
Jeśli zadałby ktoś pytanie-co cechuje nas Polaków, Jaki jest ten kod genetyczny ,odróżniający nas od ludności sąsiadującej z nami , odpowiedź sama się udzieliła w zeszłym tygodniu. Wówczas poczułem przez chwilę zew Polskości przeszywający moje żyły ,umysł i kończyny. Metafizyka narodowa skumulowała się przez chwilę w jednym miejscu ulegając czasowej materializacji.
W Tbilisi przemawiał Prezydent Kaczyński.Jedni Go kochają,inni nie trawią,inni jeszcze po prostu obśmiewają.Mniejsza z tym.Przez chwile stał się katalizatorem polskiego ducha ,który przysnął trochę ,nażarty hamburgerami i otumaniony Tańcem z Gwiazdami.Więc przemawiał Prezydent-odważnie ,na granicy zaczepki,butnie i nierozsądnie.Przemawiał jak polski szlachcic ,który wypił wcześniej gar okowity i gotów jest się prać z zastępem janczarów...Przyszliśmy tu walczyć i nie oddamy nawet guzika..
WIelu było oburzonych.Ja zresztą też nie do końca byłem pewien czy to dobre posunięcie-zaraz nam ściągnie ruskich na głowę-pomyślałem.Ale potem skonstatowałem, że to przemówienie trąciło we mnie ( i także w wielu przeciwnikach Prezydenta) tą starą strunę.Ta sama struna wybrzmiewała ,kiedy Polacy chcieli się brać z całą Europą za bary.I choć wiemy dobrze ,że jestesmy słabsi pod wieloma względami ,gdy tą strunę ktoś poruszy rwiemy się do bitki.Rozsądek mówił NIE ale serce dostrajało się szybko do całej tonacji przemówienia Prezydenta.Zespół cech Polaka ,cały staje na baczność-wystarczy tylko zagrać odpowiednią melodię.
Wszyscy podejrzewam (może to śmiała ocena) łącznie z politycznymi przeciwnikami Prezydenta w trakcie tego przemówienia doznali tego polskiego jazzu. Idziemy na ruskich,wsiadamy na konie i hajda na moskala. Wiadomo ,iż nas mniej i tylko z kilkoma Jaszczombami ale tego paliwa które nam się wtedy tankuje do serc już nic nie powstrzyma.
Potem oczywiście wszyscy mówili,że to było nierozsądne ,za daleko posunięte itp.Ale w głębi duszy każdy czuł ,że nosi ten awanturniczno-wolnościowy pierwiastek ,który w takich chwilach spaja nas w masę nie do powstrzymania.Jedyny w swoim rodzaju.
Przemawiając w ten sposób (abstrahując czy to było dobre czy nie) Prezydent okazał się 100% polskim przywódcą a wszyscy którzy poczuli tą bryzę na twarzy 100% wymi polskimi kowbojami.Dzięki Prezydencie za to przypomnienie kim jesteśmy.Możemy sobie wiele zarzucić i sami żle oceniać ,ale lepiej nam nie wchodzić w drogę.
P.S. wiem ze czyniąc tą parafrazę podobizny EL Che dopuszczam się znów czynu obrazoburczego,ale Prezydent był tak bojowy i rewolucyjny ,że tylko to przyszło mi do głowy




Komentarze
Pokaż komentarze (29)