Polityczna naparzanka wokół postaci Wałka trwa..Ja postanowiłem przypomnieć sobie ,co dla mnie znaczy ta postać.Co znaczyła dla osób,wśród których żyłem,co znaczy teraz..
Lata 80 te przeżyłem jako dzieciak w podstawówce-zwykła szkoła podstawowa w podwarszawskiej mieścinie-zabawy w haclówki,złote myśli..Jeden na kilkunastu miał matchboxy z PEWEXu pod który chodziliśmy zobaczyć jak to jest gdzie indziej.Pamiętam ten nastrój który wisiał w powietrzu, te rozmowy starszych na uroczystosciach rodzinnych-wszyscy mieli poczucie ,że u nas już będzie tak zawsze.Ja jako dzieciak zaczynałem powoli rozumieć ,że żyję w specyficznej rzeczywistości..Imieniny u cioci Zosi (już niestety nie żyjącej)-ciasne mieszkanko w bloku-cały pokój zastawiony stołem ,przy stole goście-na stole "załatwione" (załatwiane na długo przed imieninami)" frykasy"-szynka,wódka,flaki..Włączony telewizor,gdzieś przed godziną 20 stą -miała być jakaś komedia prod. zachodniej (czasem się to zdarzało) ,gwar ludzi przy stole,rozmowy,odgłosy konsumpcji.
Pojawia się zegar-taki co to zamiast reklam odmierzał czas do równej godziny-już tylko kilkanaście sekund do projekcji..Gdy nagle wszystkie rozmowy ucinają się , a ręce z widelcem zawisają nad szynką..Na ekranie czarnobiałego telewizora na kilka sekund zamiast zegara pojawia się charakterystyczne logo-Solidarność..Logo znika a cisza trwa nadal..Już wiem,zaczynam czuć ,że jest jakaś alternatywna rzeczywistość.Potem przy różnych okazjach zaczynam słyszeć.."Może Wałęsa to,może tamto".Rozmowy prostych ludzi i nas dzieciaków.Nie ma internetu ,kablówki i komórek..Wszyscy wiedzą że jest jakiś Wałęsa,jakaś Solidarność..Tylko tyle wiemy,ale aż tyle..To słowo Wałęsa było najjaśniejszym małym punkcikiem w naszych zaczernionych komuną i biedą duszach.
Gdy trwa nagonka na Wałęsę,przypominanie jego wpadek,zeznań dla SB i faktu ,że to nie On,to ludzie wywalczyli,robotnicy..To wszystko prawda..Ale w ogólnym rozrachunku śmiem twierdzić ,że ta skostniała masa Polaków ,przyzwyczajona do życia w prowizorce i niemożności nie zastygła całkiem dzięki słowom Solidarność i Wałęsa..Gdzieś na prowincji gdzie zwykli ludzie nie rozróżniali niuansów politycznych,gdzie po prostu się żyje codziennie i prosto te dwa słowa do dziś zostaną tym małym jasnym punkcikiem-tym dowodem że nie jesteśmy całkowicie niewolniczymi karykaturami ludzi..
Potem były lata 90 te..Wiadome historie,niekonsekwencja w działaniu,dziwne zachowania..Ale ja pamiętam te przekazywane z rąk do rąk zmaltretowane kasety wideo ,na które schodziły się do moich sąsiadów (posiadaczy jednego z niewielu magnetowidów w okolicy-oni dostali od syna z USA)całe tłumy i oglądały mix-film o Popiełuszce ,jakieś wycinki ze Stoczni..Na zawsze zapamiętam tę charakterystyczną twarz z bokobrodami i wąsami.Rodzice mówil przyciszonym głosemi-to jest Wałęsa,a ja wtedy chyba pierwszy raz tak mocno i dobitnie poczułem że jestem Polakiem..
Lechu nigdy Ci tych chwil nie zapomne..Nie wierze że działałeś kiedykolwiek świadomie na niekorzyść tego kraju..Pozdrawiam



Komentarze
Pokaż komentarze (109)