Dziś 13 grudnia 2008 roku.W dzień ten obchodzimy rocznicę...Nie nie,żartowałem-nie będzie kolejnego wpisu o stanie wojennym.W momencie wprowadzenia stanu miałem 5 lat-pamiętam niewiele-np. jak mama budzi ojca i mówi ,że "wojna jest"-a potem czołg jeżdżący wokół ZNTK ,którego to w pobliżu mieszkałem..
Czym innym chciałem się zająć -widząc ogrom wpisów blogerów na temat stanu wojennego,widzę jak wielkie wciąż emocje wywołuje ten epizod naszej historii.Oczywiście Salon 24 jest swojego rodzaju "wyspą" ,gdzie się o tym szeroko dyskutuje ,wśród oceanu ludzkiego zwisu.Mówiąc w skrócie ,większość Polaków ma wydarzenia historyczne kompletnie w de.
Czy to źle ,czy dobrze -nie mnie osądzać.Z psychologicznego punktu widzenia ,może mieć to związek z tym ,iż Polacy jak mało który naród od historii dostał mocno w kość-i odbywa się ten zwis ,na zasadzie wyparcia.Każdy z nas ma w rodzinie ,kogoś ,kto-zginął w powstaniu,na wojnie,na ubecji,dostał wilczy bilet ,był internowany itp.Może ludzie mając tyle styczności fizycznej , z "żywą historią" już nie mają ochoty na kolejne rocznice i bale? Z drugiej strony pochodną owego mechanizmu jest przerażająca niewiedza młodzieży ( i nie tylko ) na tematy związane z naszą przeszłością.
Ogólnie mam wrażenie ,że ten powstały stan zwisu historycznego (jak go tu "naukowo " nazwę) stwarza pole do działania ,dla różnych politycznych Demiurgów.Co i raz ,kolejnemu politykowi przychodzi do głowy ,wykorzystywanie tych czystych pól w głowach naszego społeczeństwa ,i wypełnianie ich "swoją" wersją historii. Przykładów nie będę podawał-co bardziej wnikliwi sami dobrze wiedzą ,kto się w to bawi.
Jednym z efektów ubocznych takich działań, zaobserwowałem (znów sformułuję niby naukowe określenie) "selektywność historyczną".W kilku zdaniach można ją opisać jako mechanizm sprawiający ,iż pewne wydarzenia historyczne są wysuwane na pierwszy ,bądź dalszy plan ,bez związku kompletnego z ich rzeczywistą wagą i znaczeniem. Jako że nasi macherzy od historii mają wiedzę ograniczoną do kilkunastu najpopularniejszych wydarzeń,więc "nakazują" nam celebrowanie i umartwianie się właśnie nad nimi.Mniej ciekawe-bądź nie wywołujące takich politycznych emocji z których można czerpać energię jak polityczny wampir,wycofywane są na plan dalszy-przez co już całkiem toną w mrokach niepamięci.
Zaraz mnie ktoś zapyta o przykłady-proszę bardzo.Oczywiśćie zaraz po tym ,poddany zostanę internetowemu linczowi ,ale co tam.Nie mogę np. zrozumieć nigdy ,że tyle uwagi i emocji skupia na sobie stan wojenny, który patrząc zupełnie na chłodno niewiele zmienił a całkowicie wyrugowany ze świadomości Polaków został maj 1926. Przecież to było wydarzenie ,niesamowicie zmieniające naszą historię - wydarzenie o niezwykle donośnej wadze dla całej naszej historii w przyszłości.Większość ludzi ,często nawet dobrze wykształconych ,gdy pytam o zamach majowy otwierają ze zdziwieniem oczy i drapią się po głowie-eee,to chodzi o to że Tusk w maju gdzieś tam coś zrobił?...Kompletna i przerażająca niewiedza.
Idąc dalej-czemu nie świętujemy z przytupem i ogólno narodowo Bitwy pod Grunwaldem ..Czy dlatego ,że salony obraziłyby się że gloryfikujemy zwycięzców nad Germanami? Że to już passe i brzydkie? Czemu nie świętujemy z rozmachem takich wydarzeń jak bitwa o Monte Cassino? Dlaczego co roku nie widzę jakiejś wypasionej mega multi medialnej rekonstrukcji z akcji dywizjonu 303..Czemu dopiero Holendrzy zaprosili kilkuset polskich weteranów i gloryfikowali ich wręcz nieprzyzwoicie ,w zamian iż ci brali udział w wyzwqalaniu pewnych miast u nich? Jakaś skromna próba była z inscenizacją przyjazdu Marszałka do Warszawy ale zrobione to było ,że tak powiem ...nie nie powiem.Mamy tyle ciekawych wydarzeń historycznych ,które może odciągnełyby uwagę od innych bardziej wypuszczonych na pierwszy plan i może choć trochę upuściłoby to nadmiar emocji jakie im towarzyszą.
A tak zostają nam tylko smutne obchody rocznicy stanu ,i na wyścigi pisane martyrologiczne opowieść z cyklu "kącik weteranów".Naprawdę -czytając niektóre z nich ma się wrażenie że przy stanie wojennym-takie wydarzenia jak Powstanie Warszawskie, wyzwalanie pomorza,AK,konspiracja w czasach II wojny i cichociemni razem wzięci nie są w stanie dorównać rokowi 81.Czytając trochę o historii i interesując sie nią-i wiedząc jakich bohaterskich i niebanalnych czynow dokonowali Polacy -takie opowieści jak to pewnej zimowej nocy gdzies tam ktoś natknął się na podpity patrol ZOMO ,bardziej wystraszony sytuacją niż sam ten ktoś..wzbudzają tylko śmiech.Wyścig o największego bohatera stanu wojennego trwa.
Pisął o tym Ziemkiewicz ,że Polacy nie umieją cieszyć się swoją historią,w odróznieniu od tego co jest na Zachodzie.Tu nam się wmawia że nigdzie na świecie nikt nie celebruje historii bo to jest niemodne i wszyscy tylko konsumują.Tymczasem Paryż w obchody rewolucjii zatrzymuje się i zamyka na kilka dni aby inscenizować tamte wydarzenia.Mamy tak bogatą historię ,że moglibyśmy robić to dużo ciekawiej i nie tak smętnie jak przy okazji rocznicy stanu wojennego. I może na pytania historyczne w czasie ulicznych sond ,dostawalibyśmy mądrzejesze odpowiedzi..


Komentarze
Pokaż komentarze