Wczoraj Jarosław rozszarpał Lisa na strzempy.Ludzie zawyli z radości.Na salonie widze kolejne coraz bardziej wymyslne opisy upokorzenia redaktora. Wreszcie poległ z kretesem,wreszcie ktoś go ośmieszył, koniec z Lisem..Warto poczytac -fantazja poniosła niejednego.
Wg mnie idealnie obnaża to plemienność naszego życia politycznego.Nikt się nie zastanawia nad jakimkolwiek meritum-ważne że ktoś kogoś tam..Jarosław wygrał , bo wypadł lepiej.No i..??
Lis ma ustaloną reputację jako człowiek lawirujący pomiędzy byciem dziennikarzem a politykiem, o jasno sprecyzowanych poglądach politycznych.Nie jest on tak naprawdę żadnym opiniotwórczym głosem.A nie wiedzieć czemu wszyscy traktują głos Tomasza Lisa jak głos jakiejś emanacji wykształciuchów już przysłowiowych. To że pokazał repertuar znanych , i przynależnych jemu samemu grepsów - czyli przeszkadzanie,zamyślone teatralnie miny,wtrącanie złośliwostek i wracanie do usilnie kreowanych tez-nie jest niczym nowym.To że Jarosław poodbijał kilka tego typu piłeczek nie oznacza żadnego wartościowego zwycięstwa. Jeśli wyciąć by go z anturażu czyli całej scenografii i zdenerwowanego Lisa ze spoconymi dłońmi-co dostaniemy?
Niechęć na odpowiadanie na niektóre pytania, niezrozumiałe lawirowanie wokół tematu KRUS u, nerwowość i agresywne słownictwo.Zaraz usłyszę że inni też są agresywni.No i co że są.Oceniamy Jarosława a nie innych w tym danym momencie.Tego typu jarmarki nie są w stanie zmienić mojej opinii o Jarosławie ani na plus ani na minus.Dalej mam to samo zdanie-mistrz prawidłowych diagnoz-praktyczny partacz.Choć z innymi ludzmi wokół dałbym mu jeszcze szanse..


Komentarze
Pokaż komentarze (31)