Ostatnimi czasy często spadają wystawne i moralne szaty z naszych ,jakże wielu,politycznych umoralniaczy.Casus Kazia Marcinkiewicza ,jest chyba najdobitniejszy i najbardziej spektakularny.Ale w wielokrotnie mniejszym huku medialnym ,strzał znikąd ,trafił następnego samorodnego "ojca narodu".Jako że cała partia LPR ,oraz ich narodowi ( wraz z kolejnymi mutacjami )wieszcze do dziś stanowią dla mnie humorystyczna inspirację ,przypadek klapnięcia do pustego basenu przez pana Orzechowskiego wzbudza we mnie jak zwykle mieszanke smiechu i wstydu.
Pamietam z wielu programow publicystycznych twarz Pana Orzechowskiego.Twarz ta była najczesciej po ojcowsku sroga.Niewazne w jakich okolicznosciach i w jakim towarazystwie, On umoralniał.Wpadka z promilami przebiła kolejny napompowany do granic mozliwosci mieszanką przepotężnego ego i radykalizmo-fundamentalizmu, balon.Tylko ten huk jakiś taki cichy...Zwłaszcza na Salonie..Wiem ,wiem wszyscy czekają aż pęknie balon z napisem Tusk..


Komentarze
Pokaż komentarze (5)