...mineło trochę czasu. Projekt PJN nie wypalił. Sondaże wskazują okolice dna. Inteligenci przenoszą się do PO. Wieczór spowił miasto i ciemność zajrzała w okna gabinetu Prezesa :
Mroczny gabinet Prezesa wypełnił się dymem z cygara. Nagle przeraźliwy kaszel przypominający duszącą się jabłkiem kaczkę dziennikarską rozdarł ciszę która wisiała jak smoleńska mgła nad zmarszczonymi czołami mężczyzn w gabinecie.
" Kur** ja wiedziałem że tak będzie !" - wrzasnął Prezes - " ...to Wasza wina , pomysł był przecież genialny bo mój ! " - Krew napłynęła rozgrzanymi do czerwoności żyłami wprost na fizys Prezesa. Jego oczy w wieczornym półmroku błyszczały złowieszczo.
"...no ale przecież wszystko zrobiliśmy jak Prezes kazał..." - i w tym momencie młody adept politycznej walki zemdlał na widok ruszającego do ataku Prezesa. Bez świadomości poleciał jak kłoda na dębowe biurko zrzucając na ziemię portret Wielkiego Marszałka. Szkło rozprysło się po gabinecie. Prezes uklęknął z czcią przed zniszczonym wizerunkiem idola. Wyraźnie już spokojniejszy pogładził palcem zdjęcie.
" ...tak jak Ty nie mam z kim tworzyć Wielkiej Rzeczypospolitej." - cichy szept dotarł do przenikliwych uszu Ponurego który siedząc w kącie obserwował zajście z Młodym.
"Nie jest tak źle jakby się mogło wydawać Prezesie" - powiedział Ponury zdecydowanie i wypuścił dym cygarowy z ust. - "Jeszcze się to da odkręcić"
Prezes milczał chwilę czyszcząc ramkę zdjęcia z pozostałych kawałeczków szkła. Obrócił sie powoli w kierunku fotela Ponurego.
" Gówno a nie odkręcić. Daliśmy ciała jak ta ... no jak jej tam... ta ładna z PO co to emerytki chciała ze szpitali wyganiać" - żachnął się prezes wyraźnie już znużony dzisiejszym dniem. Młody ocknął się i powoli dochodził do świata żywych. Na obecnych w gabinecie starszych kolegach jego upadek nie zrobił żadnego wrażenia chociaż Prezes szepnął do niego teraz:
"..wody sobie Młody nalej." - wskazując na stolik z napojami.
"Jakbym mógł pracować z profesjonalistami to by do tego nie doszło" - Prezes już wyraźnie spokojny choć pełen żalu ciągnął dalej:
"Jak można tak spieprzyć tak cwany plan. Grzyb i jego moherowe garby nic nie podejrzewały. Wygoniliśmy liberalne skrzydło tak przez tych ponuraków znienawidzone. Robiłem co mogłem by ich wyrzucenie wyglądało jak rzeczywisty zwrot w kierunku tej jego Wielkiej Polski Narodowej. Był w potrzasku a coraz więcej młodzieży miało plan poprzeć nasz PJN. To się czuło. Tylko czemu to nie wyszło ? Czemu tak małe poparcie miał ten ruch ? Czy to sondażownie się uparły ?" – pytał z troską w głosie Prezes.
"Zapewne tak Prezesie" - odpowiedział Ponury ale wzrok Prezesa wskazał mu iż pytania nie były kierowane do niego. To Prezes zna wszystkie pytania i wszystkie na nie odpowiedzi.
"Naucz się tego Ponury" - pomyślał poseł i zaciągnął się głęboko by zabić w sobie resztki godności. Wiążąc się z Prezesem pozbył się wszystkiego łącznie z godnością i własnym zdaniem. Trudne to gdy ma się ambicje ale pierwsza zasada mówi - nie będziesz miał cudzych bogów przed Prezesem. Władza to Prezes a Prezes to Władza. Każdy przejaw własnych ambicji to błąd i wygnanie. Ponury jeszcze ma w głowie obraz trzeciego bliźniaka którego dotknęła klątwa władzy. Niby wrócił niby jest ale jakby go nie było.
Młody w tym czasie pochłonął drugą szklaneczkę whisky. Woda nie zrobiła na jego potłuczonej głowie wrażenia. Tylko Jaś Wędrowniczek może mu przywrócić wiarę w siebie i chęć do kolejnych rozmów z Prezesem. Wyraźnie pobudzony alkoholem powiedział:
"To wszystko wina inteligenckich zapędów posłów oddelegowanych do PJN , rwali się do władzy na własną rękę " - powiedział i czekał z niepokojem na reakcję Wodza.
"Wiesz że możesz mieć rację" - zgodził się Prezes ze smutkiem w głosie.
"Tak długo żyli po za wolnością że najprawdopodobniej zachłystnęli się nią i nie potrafili myśleć rozsądnie. Wszelkie ich projekty były koszmarnie głupie a ten blogowy cyrkowy Ornitolog to już zgłupiał do reszty. Widzieliście go w tej telewizyjnej "Kawie" ? Toż on prawie jak stary znajomy z Entymologiem i Adwokatem tam urzędował . Błyszczał jak psu jajca tymi swoimi mądrościami !"
"Dokładnie tak , Prezesie !" - krzyknął wyraźnie podniecony i pobudzony whisky Młody który Ornitologa jak psa nienawidził za to że lepsze blogi pisze i większą ma czytalność na Salonie. Dodatkowo może pisać pod własnym nazwiskiem a Młody tylko może się jako Prezes podpisywać i cały splendor na partyjne konto idzie.
"Dokładnie tak" - powtórzył -"Ornitolog jest winny , to on przeginał tak że ludzie się pokapowali że coś jest nie halo. Tu przez ostatnie lata w pupę Prezesa bez wazeliny ... znaczy się podlizywał się jak mógł ..." - zmieszał się Młody swoimi słowami. Wziął głęboki oddech i kontynuował:
"…znaczy się podlizywał się jak mógł a tu z dnia na dzień jedzie po Nas jak Józek po kobyle starej. Ludzie tego nie kupili. To zbyt prostackie było. Za dużo tam inteligencików daliśmy. A ta akcja z kodami do stron ? Matko i córko , co tamten cymbał sobie myślał. Przecież wszyscy byli poinformowani że PJN to tylko fikcja. Ten się zaćpał czy jak ? Taki cyrk urządził że do dziś się niektórzy nabijają z niego że hej" - Młody nie potrafił przestać. Ponury z podziwem patrzył na podnieconego do granic możliwości Młodego.
"Ma łeb fujara … a nie rokował" - pomyślał.
Prezes patrzył i słuchał. W głowie układał mu się już obraz tworzony przez Młodego. "Tak było" - pomyślał.
"Tak było !" – zdecydowanym głosem przerwał Młodemu Prezes.
"Masz rację. Znów zaufałem. Znów się zawiodłem. Dobrze że na Was mogę polegać chłopcy" - usiadł Prezes z portretem Marszałka w dłoni wpatrzony w jego cudowne patriotyczne oczy.
"Konferencję załatw Młody...wszyscy mają być." - rzucił zdecydowanie i obrócił się w kierunku okna. Promień zachodzącego słońca spoczął na spływającej po policzku kropli zmęczenia.
...
"Idźcie , robota czeka - trzeba to odkręcić"
cdn...
----------------------------------------------------------------
więcej wpisów na blox i onet - zapraszam


Komentarze
Pokaż komentarze (5)