Mam poważne wątpliwości co do rewelacji "Naszego Dziennika" dotyczących ostatniego eksperymentu z Tutką, a to z kilku powodów.
1. Źródło - "Nasz Dziennik" - już nie raz udowodnił, że potrafi opublikować bzdury nie z tej ziemi, ale żeby sprostowanie czy przeprosiny? Nigdy w życiu.
2. Źródło - no właśnie. Nie sądzę, żeby którykolwiek z członków tzw. Komisji Millera zgodził się rozmawiać z "ND". Wątpliwe też, by załoga Tu-154M Lux nr boczny 102, którą zobowiązano do zachowania tajemnicy, w obliczu możliwych konsekwencji dyscyplinarnych lub karnych (za ujawnienie tajemnicy postępowania) zdecydowała się na rozmowę z reporterami "ND". To pozostawia ewentualnie postronnych obserwatorów albo obsadę wieży (wojskowych kontrolerów lotów z Powidza) jako informatorów gazety, a oznacza to, że takie źródła nie dysponują wystarczającą wiedzą, aby na podstawie ich "opowieści" wysuwać "niepodważalne" hipotezy. Ewentualności, że "informator" "Naszego Dziennika" to po prostu autor publikacji w "ND" nawet nie śmiem rozważać.
3. Nie wiadomo, czy załoga Tutki Nr 101 w ogóle wcisnęła przycisk "Uchod". Brak śladu po takim zdarzeniu w zapisach rejestratora lotów - niektórzy z ekspertów analizujących zapisy rejestratora sądzą, że samo naciśnięcie tego przycisku nie zostaje odnotowane przez rejestrator parametrów lotu.
4. Zakładając, że przycisk został wciśnięty, nie wiadomo, czy zadziałał, a w szczególności, czy zadziałał prawidłowo na lotnisku bez ILS. Zapisy rejestratora parametrów lotu wskazują bowiem, że moc silników wzrosła do maksimum na 5-7 s. przed uderzeniem w ziemię, czyli o pięć sekund za późno, aby silniki "rozkręciły się" do pełnej mocy generując ciąg wystarczający do poderwania maszyny. Komenda "odchodzimy" pada na 20 s. przed uderzeniem. Co działo się pomiędzy wydaniem tej komendy a faktycznym zwiększeniem ciągu i wychyleniem sterów wysokości?
5. System ILS wysyła sygnały pozwalające komuterowi sterującemu autopilotem na określenie nie tylko optymalnej ścieżki schodzenia nad pas startowy przy lądowaniu, ale również optymalnej ścieżki odejścia po przerwaniu procedury podchodzenia do lądowania. Trudno przewidzieć, jak "zachowa się" autopilot, który nie otrzymuje sygnałów ILS.
6. Te 15 s. odstępu między komendą "odchodzimy", a zwiększeniem ciągu do maksimum poddaje w wątpliwość skuteczność czy nawet sam fakt zadziałania przycisku "uchod". Nawet, jeżeli teoretycznie również nad lotniskiem nie wyposażonym w ILS powinno zadziałać, najwyraźniej w przypadku Tutki nr 101 nie zadziałało, bo jak inaczej można wytłumaczyć fakt, że dopiero na 5-7 s. przed uderzeniem w ziemię, manetki ciągu przestawiono na maksymalny ciąg? Piętnastosekundowa zwłoka w działaniu systemu? Raczej fakt, że nie zadziałał, chwila paniki wśród załogi i nagła decyzja o próbie ręcznego poderwania maszyny.
Reasumując, dopóki nie zobaczę na własne oczy wyników eksperymentu potwierdzonych przez komisję badania wypadków lotniczych kierowaną przez Jerzego Millera, zachowam dużą ostrożność w komentowaniu rewelacji "fachowych" czasopism pokroju "ND".
1011
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (36)