Non Nominatus Non Nominatus
208
BLOG

Qui desiderat pacem... czyli jak osiągnąć pokój w Libii

Non Nominatus Non Nominatus Polityka Obserwuj notkę 2

Jakich pięknych i górnolotnych słów użyli we wspólnym liście prezydenci USA i Francji oraz Premier Wielkiej Brytanii. Aż się łezka w oku kręci i aż dziw bierze, że w odpowiedzi na ów list cały cywilizowany świat nie rzucił się, aby ogniem i mieczem zaprowadzać wolność i demokrację (oraz prawa człowieka) w Libii.

Dziw bierze również, że - wbrew twierdzeniom zawartym w liście, tu cytat: "Stany Zjednoczone, Francja i Wielka Brytania, wraz ze swoimi sojusznikami w NATO i koalicyjnymi partnerami, od początku mówią jednym głosem w kwestii reakcji na kryzys w Libii i w kwestii kroków, jakie należy podjąć, aby ten kryzys zakończyć." - w Sojuszu Północnoatlantyckim dyskusja na temat zaangażowania w operację w Libii graniczyła z regularną kłótnią, w dużej mierze za sprawą Turcji.
 

NATO od początku nie mówiło w tej sprawie jednym głosem i dziś jest tak nadal. Trzy państwa: USA, Francja i Wielka Brytania mówią, iż celem operacji Unified Protector jest odsunięcie Kaddafiego od władzy, co wychodzi poza ramy mandatu wynikającego z Rezolucji 1970 i 1973. Te trzy państwa (i do pewnego stopnia Kanada) uważają, że celem operacji NATO jesta wsparcie rebeliantów libijskich w walce z siłami wiernymi reżimowi, gdy tymczasem mandat zobowiązuje do bezstronnych działań zmierzających do ochrony ludności cywilnej.

I tu pojawia się problem: zgodnie z IV Konwencją Genewską rebelianci nie są ludnością cywilną i nie podlegają ochronie przez czas, w którym bezpośrednio uczestniczą w działaniach zbrojnych. Tymczasem celem niektórych z uderzeń powietrznych pod egidą NATO (niekonieczne zgodnych z zatwierdzonym przez Radę Pólnocnoatlantycką planem operacji Unified Protector) jest ewidentnie wspieranie jednej z walczących stron. O ile zgodzić się należy z założeniem, że przyczyną większości ofiar wśród ludności cywilnej są działania sił wiernych reżimowi Kaddafiego, o tyle sami rebelianci stosowali taktykę spalonej ziemi, aby spowolnić postępy kontratakujących sił reżimowych, a braki w wyszkoleniu i totalny chaos panujący wśród sił rebelianów (wywołany między innymi niezdyscyplinowaniem i brakiem jakiegokolwiek w miarę kompetentnego dowództwa), według nieoficjalnych źródeł (niestety trudno o weryfikację tych informacji) kilkakrotnie skutkowały przypadkowym ostrzelaniem osiedli i spowodowaniem ofiar wśród niezaangażowanych w walkę cywilów.

Mierzyć jedną miarą najwyraźniej jest trudno. Całe zło, jakie dzieje się w Libii musi być efektem działań sił wiernych Kaddafiemu, podobnie jak całe zło w Kosowie było spowodowane przez Serbów, a kosowscy Albańczycy to były niewiniątka. Podobnie, jak podczas wojny domowej w byłej Jugosławii, wszystkich zbrodni wojennych dopuścili się Serbowiem, a gen. Ante Gotovina skazany został przez Trybunał Haski za niewinność.

Na koniec kwiatek: "Dziś NATO i nasi partnerzy działają w imię Organizacji Narodów Zjednoczonych na podstawie bezprecedensowego, międzynarodowego mandatu prawnego." Przepraszam, że co? Przyznajemy się, że bombardując Serbię w 1999 r. zrobiliśmy to bez mandatu, a więc nielegalnie? Że najeżdżając w 2003 r. Irak też nie mieliśmy mandatu? Jeszcze parę lat temu oficjalnie wszyscy święci twierdzili, że mandat ONZ dla inwazji na Irak był...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka