Wszyscy jesteśmy obywatelami
“Człowiek nie jest w stanie pracować, gdy nie widzi sensu pracy, gdy sens ten przestaje być dla niego przejrzysty, gdy zostaje mu niejako przesłonięty. Praca ludzka stoi w pośrodku całego życia społecznego. " Jan Paweł II
46 obserwujących
933 notki
1006k odsłon
  882   2

O przypadku skazania sędziego za jazdę po pijanemu. Dobra zmiana?

W ciągu ostatnich dni media obiegła wiadomość o utrzymaniu w mocy wyroku sądu pierwszej instancji skazującego Andrzeja M. za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. Były sędzia został prawomocnie skazany za jazdę po pijaku - niesamowity news, po prostu sensacja! 

W październiku 2018 r. w Starych Uścianach w powiecie pilskim policja drogowa zatrzymała sędziego Sądu Rejonowego w Kętrzynie, kierującego samochodem osobowym. Kontrola wykazała u Andrzeja M. blisko 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Oznacza to, że sędzia wypił na przykład co najmniej pół litra wódki i ponad 2 litry piwa albo parę butelek wina. Musiał on być w takim stanie, że z trudem wsiadł do samochodu, musiał zataczać się, tracąc poczucie równowagi. Nie wiem, czy jakiś jego kamrat, albo kamratka, nie pomagał albo pomagała mu w tym, by jak były prezydent Kwaśniewski nie wpakował się po pijaku do bagażnika, zamiast na siedzenie. Szczegółów brak.

Najpierw w październiku 2020 r. Sąd Rejonowy w Piszu orzekł o jego winie i skazał go na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na okres 2 lat. Dodatkowo sąd ukarał sędziego zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym na okres 5 lat. Sędzia ma też przekazać 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej i oczywiście pokryć koszty postępowania.

Tak więc ostateczny wyrok w tej jakże skomplikowanej i trudnej sprawie zapadł z szybkością błyskawicy w Sądzie Okręgowym w Olsztynie już po niemal 2,5 rocznym postępowaniu. Kara w zawieszeniu, ale i tak się cieszmy, że sprawa nie została umorzona warunkowo i że w ogóle doszło do skazania. Jak mówią, że sprawa nie została "zamorzona"... To, co najważniejsze, to nie wysokość kary, a jej nieuchronność. A im dłuższe postępowanie, im więcej tomów akt zebranych, tym ta "nieuchronność" słabsza. Taka kara nie odstrasza innych... 

Rzecznik prasowy tego sądu stwierdził, że "Oskarżony był czynnym sędzią, a więc funkcjonariuszem publicznym pełniącym zawód szczególnego zaufania publicznego. Swoim zachowaniem zaś zawiódł owo zaufanie publiczne, zawiódł również środowisko sędziowskie." Ważne jest tutaj zwłaszcza to zawiedzione środowisko, postawione w kłopotliwej sytuacji, wystawienia na próbę lojalności środowiskowej.

Chociaż nikt z nas nie zawiódłby w podobnej sytuacji (nie daj Boże) aż tak zacnego grona z nadzwyczajnej kasty ludzi, wielu z nas zapewne nie pełni zawodu szczególnego zaufania publicznego, to wiadomo z praktyki, że czekałby nas surowszy wyrok, dotkliwa naprawdę grzywna. Utrwalony zwyczaj nie ma bowiem nic wspólnego z logiką, uczciwością, ani sprawiedliwością. Chociaż co i rusz słyszy się o wypadkach spowodowanych przez pijanych sędziów, to o wyrokach - niemal wcale. W ubiegłym roku,  w Zielonej Górze sędzia Aniela M. prowadziła auto będąc pod wpływem alkoholu, we wrześniu w Kielcach sędzia Bogusław S. z ponad 1 promilem spowodował kolizję, w październiku w Rybniku sędzia z 1,2 promila spowodował wypadek, w listopadzie policja zatrzymała sędziego Dariusza R. z Wągrowca z 2,7 promila, a w grudniu sędzia Agnieszka P.-S. z Myszkowa jeździła "wężykiem" po Zawierciu z 0,25 promila alkoholu w organizmie...  

Kiedyś dziennikarze zresztą w ogóle o tym nie pisali, nawet gdy pijany sędzia kogoś przejechał, zabił, temat w mediach nie istniał. Można byłoby sądzić, że dawniej problemu nie było, a dopiero w ostatnim czasie jakoś się uwzięli na tę kastę... przez PIS, oczywiście... Ale jeśli taki ma być skutek PIS-owskiego "reżimu", że więcej będzie takich informacji w mediach, zwłaszcza o karaniu sędziów jeżdżących w stanie nietrzeźwości,  im bardziej ci sędziowie, którzy nikogo, ani niczego się nie boją,  obawiać będą się krytyki ze strony prasy, opinii publicznej, to tym lepiej! Bo oni już tylko gazet się boją...

Teraz ten wyrok i dobrze... Niech piszą. To chyba dobre efekty dobrej, pisowskiej, zmiany?

 

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo