Jakże mozolna jest droga ku prawdzie w polityce Michała Kamińskiego! Najpierw opuścił on sektę PiS, którą wcześniej miłował jak własną rodzinę, kumpli, przyjaciół. Potem zbudowal on sobie, wylansował nową partię. Następnie rozwinął skrzydła budując struktury partyjne w terenie. Niedawno poświęcił stanowisko przewodniczącego frakcji politycznej w Parlamencie Europejskim... Wszystko to, by móc mówić prawdę... A na koniec okazało się, że nie ma on nic do powiedzenia!
To wszystko "dało mu wolność w wyrażaniu własnych poglądów", tylko poglądów jakoś nie ma! Przecież jest on wyzwolony z pęt straszliwej sekty już niemal od roku, dlaczego więc dzisiaj dopiero się przebudził, że zacznie mówić prawdę? Czy przez tyle długich miesięcy nie miał on żadnych rewelacji, nic do ujawnienia? Dopiero dzisiaj chce objawiać prawdę? Jaką prawdę? O kim prawdę? Czy o sobie samym prawdy chce? Chyba nie, bo to by była masakra dopiero!
Ale przecież tak, wszystko to Kamiński robił, poświęcał, zdobywał, by móc wreszcie mówić prawdę. Prawdę w polityce. Skoro więc Kamiński chce prawdy, naprawdę, to jeszcze mu tylko chyba zostało oddać mandat eurodeputowanego i rzucić swe nazwisko na rynek wyborczy, by sprawdzić, ile samo w sobie jest warte?
http://www.wprost.pl/ar/245197/Kaminski-odchodzac-z-PiS-odszedlem-z-sekty/


Komentarze
Pokaż komentarze (4)