Prosze mi wybaczyc brak znakow diakrytycznych, pisze na szybko i na obcym komputerze z poludnia Europy. Bylem wczoraj wieczorem na wspanialym koncercie. Zadziwil mnie, jak i cala publicznosc, pewnien 22-latek, ktory doslownie zaczarowal fortepian przy pomicy jednej, tylko jednej reki. Jednoreki pianista, wirtuoz. Jest takich podobno wiecej na swiecie. Sa tez przeciez beznodzy biegacze i mistrzowie narciarstwa. Ludzie na wozkach inwalidzkich wspaniale graja w kosza, a nawet .... tancza. Gluchy juz Betowen przeciez ciagle tworzyl cudowna muzyke. Mozna wiec, mozna wszystko. Czlowiek jest wspaniala istota, bo potrafi wzniesc sie ponad wlasne slabosci, pokonac chorobe i kalectwo, zrekompensowac swoje braki.
Zastanowilem sie przez chwile, co z politykami? Brak czego moglby eliminowac czlowieka z polityki, bark jakiej zdolnosci, jaki handicap? Wydaje sie, ze w dzisiejszym swiecie nic, absolutnie nic nie jest w stanie przeszkodzic nimkomu w uprawianiu polityki. Brak umiejetnosci przekonywania, dyskusji politycznej, sporu na argumenty, tez nie. Teraz idzie sie do sadu, by argumentem sily wymiaru sprawiedliwosci zaprzeczac argumentom adwersarza. Platforma Obywatelska uzywa coraz to nowych protez, czesci zapasowych itd. Moze wiec polityk byc nawet niemowa w tej sytuacji, bo za niego sad przemowi orzeczeniem na pisemny pozew. Kiedy poszczegolne instytucje panstwa wyreczaja politykow w ich robocie, to wystarczy po prostu byc. Nie trzeba zadnego wysilku, zadnej pracy, zadnej walki... Zatem zaden handicap, nic nie musi byc przezwyciezane, a polityka w tym wydaniu wydaje sie najmniej wymagajacym zadaniem pod sloncem. Chyba ze totalny brak mozgu, a moze tez nie?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)