Tak, tak. Hazardgate, Tusk oskarżajacy Kaczyńskiego o zamówienie afery, skandal pedofilski w UK, operacja "Kwaśniewska". Pisanie o polityce zostawię ludziom, którzy lubią dyskutować do upadłego, obrażać się nawzajem na swoje poglądy i tak dalej. Dzisiaj będzie o kulturze słowa pisanego, czyli o młodym pokoleniu twórców.
Każdy, kto jest zarejestrowany na przynajmniej jednym forum literackim, które swoim zasięgiem obejmuje także twórczość fandomową (czyli fanowską na temat książki/filmum/serialu/etc. Fandom HP = społeczność tworząca opowiadania związane z HP).
Jednak w tych jakże niebezpiecznych czasach biedni heterycy nie mogą się czuć nawet w sferze literackiej. Od jakiegoś czasu, w postępie geometrycznym, zwiększa się zjawisku slashu. Już tłumaczę: slash to opowiadanie o wątku homoseksualnym (męskie - yaoi, żeńskie - yuri). Jako osoba tolerancyjna nie mam do gejów i ich rzekomej propagandy nic. Serio. Ale jak czasem czytam "dziełka" trzynastoletnich dziewczynek, namiętnie opisujących seks analny np. Harry'ego Pottera z Draconem Malfoyem, to boję się o przyszłość polskiej i światowej literatury.
Równie mocno przeraża mnie zmierzchomania (Zmierzch, czyli Twilight, czyli tetralogia, która wygrała mój prywatny ranking na najmniej gramatyczno, ortograficzno, interpunkcyjnie poprawną książkę roku). Ja rozumiem, że nastolatki mogą uwielbiać naiwne romansidła o innych nastolatkach kochających wampiry (brokacący się w słońcu Edward... Stoker się w grobie przewraca), ale żeby aż cztery książki + cztery ekranizacje? Niedługo na ekrany wejdzie druga część filmowej tetralogii. I to przerażające.
Czasem nie dziwię się pani Anne Rice, która tak długo pozywała twórców fanficków (opowiadań fanowskich) na temat swoich wampirzych dzieł, że fandom zamarł.
Upiorny tydzień się kończy, od jutra snookerowe Grand Prix. Ufff!




Komentarze
Pokaż komentarze (13)