Popatrzyłam sobie na komentarze pod ostatnią notką... Pewnie i powinnam odpisać niektórym "dyskutantom". Ale, jak to napisała Kossakowska, nurzanie się w szambie rzadko jest przyjemne, a sztuka kulturalnego dyskutowania w Salonie jest chyba na wymarciu.
Kochani komentujący. NIKT nie zmusza Was do skomentowania. Ani do czytania następnych moich notek, skoro tak bardzo się Wam nie podobają. Od razu przyjemniej będzie i Wam, i mi. A jeśli już musicie wcisnąć "skomentuj", to:
1. Czytanie ze zrozumieniem. Żeby skomentować notkę, trzeba najpierw ją zrozumieć: jeśli piszę nie dorośliśmy, oznacza to, że siebie także w to "my" wliczam. Więc o hypokryzji (warto znać znaczenie tego słówka, drodzy dyskutanci!) mowy raczej nie ma.
2. Konteksty. Wszyscy kochamy komentowanie jednego zdania, a nie całej wypowiedzi, prawda? Warto by było zauważyć PRZED napisaniem zjadliwego komentarza, że opisuję jakąś sytuację, a nie własne podejście - między obiektywizmem a subiektywizmem jest różnica trochę większa, niż kilka literek.
3. Mowa - trawa. Kochani komentujący - jeśli się ze mną nie zgadzacie, to nie wystarczy napisać, że moje poglądy są d... warte. Super by było się dowiedzieć, dlaczego: i to w miarę kulturalnej i inteligentnej formie (czyli argument "Bo PiS jest cacy, a PO jest be" odpada").
4. Szacunek. Widzicie, komentatorzy, ja tak ogółem Was szanuję. Piszę w sposób jasny i klarowny, nie popełniam rażących czy utrudniających lekturę błędów, nie najeżdżam na nikogo ad personam, nie oceniam niczyich poglądów, nie patrzę na nikogo z góry. Od Was oczekuję tego samego. Jeśli komuś nie podoba się mój wiek (jestem, nota bene, pełnoletnia...), niech mnie po prostu wrzuci do ignorowanych, a nie zostawia komentarz "dzieci tak mają".
Co do mojego agnostycyzmu i antyklerykalizmu - przeczytałam Biblię, zapoznałam się z Katechizmem Kościoła Katolickiego, znam kilkunastu księży i zakonników, z którymi polemizujemy sobie w sposób przyjazny. Wiem, w co nie wierzę i czego nie uznaję.
Mam nadzieję, że może to trochę rozjaśni wzajemne kontakty... albo i nie i znowu wyjdę na wredną, małoletnią (pomówienie!), wymądrzającą się jędzę o niepoprawnych poglądach.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)